Jak wygląda Twoja droga finansowa?

19

Jak wiecie jestem zdecydowanym przeciwnikiem wszelkich długów i pożyczek (oprócz kredytu hipotecznego). Dziś pokażę Wam na liczbach dlaczego powinniście przyjąć podobne nastawienie i jaka powinna być Wasza droga finansowa. Chciałbym by każdy z Was zadał sobie pytanie, które widzicie w tytule artykułu. Jeśli są osoby, do których ostatni wpis o konieczności oszczędzania nie przemówił, to mam nadzieję, że zrobią to liczby. Pokażę Wam jak różne decyzje, mogą mieć katastrofalny wpływ na finanse osobiste. Zanim przejdziemy do liczb, chciałbym przytoczyć znane powiedzenie i zapytać Was co o nim sądzicie?

„Pożyczki i kredyty są dla ludzi. Tylko trzeba używać ich z głową”

Według mnie nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Tak naprawdę wszystko zależy od konkretnej osoby i jej edukacji finansowej. Są osoby, które będą doskonale radzić sobie z trzema kredytami hipotecznymi, a ktoś inny może mieć problem z regulowaniem jednej niedużej pożyczki. Ja to mówi klasyk „Wszystko jest dla ludzi, tylko z umiarem”. Jeśli chodzi o pieniądze, problemem jest to, że niektórzy właśnie nie mają umiaru…

Ja do zadłużania się podchodzę w sposób, który nazwałem metodą 3 kroków. Każdemu przed jakimkolwiek zadłużeniem się, polecam przeczytanie trzech poniższych punktów.

  1. Zadaj sobie pytanie czy na pewno potrzebujesz kupić daną rzecz i zadłużyć się? (nawet w przypadku kredytu hipotecznego 😉 )
  2. Dokonaj chłodnej kalkulacji czy stać Cię na zadłużenie się? Policz jakim obciążeniem dla Twojego budżetu domowego będzie spłacana rata. Rekomenduje się, że rata nie może przekroczyć więcej niż 50% twoich średnich dochodów netto. Ja jestem zwolennikiem 30%.
  3. Załóż najgorszy scenariusz. Co się stanie gdy pogorszy się sytuacja w Twojej pracy, albo co gorsza stracisz ją? A jak poradziłbyś sobie gdybyś podupadł na zdrowiu? Życie potrafi dać w kość, więc przekalkuluj absolutnie wszystko!

Jak widzisz zanim pobiegniesz do banku po pożyczkę, wróć kilka razy do powyższych punktów 🙂

Nieodpowiednie zadłużanie się jest czymś paskudnym. Już pierwszego dnia, gdy to się stanie, wpadamy w swoiste bagienko. Nasze myślenie i postępowanie nie jest już takie samo, o czym się później przekonacie.

Jeśli chodzi o statystki to czy wiecie, że już prawie 50 % dorosłych Polaków, a więc około 15,1 mln osób korzysta z kredytów i pożyczek? Na te dane natknąłem się na stronie Biura Informacji Kredytowej, gdzie możecie przekonać się jak wygląda portret polskiego dłużnika. Co gorsza 6,9 mln, a więc prawie 46 % spłaca równocześnie więcej niż jedno zobowiązanie. 

Właśnie takie, a nie inne statystyki skłoniły mnie do dokonania analizy i pokazania Wam na liczbach jak łatwo można się zadłużyć. A co gorsza, w jak opłakanym stanie mogą być finanse takiej osoby po kilkunastu latach.

 

Dobra i zła droga finansowa

Załóżmy, że mamy dwie osoby zarabiające średnią krajową, czyli około 3200 netto w wieku 25 lat. Spójrzmy jak będą wyglądać ich finanse w przyszłości przy różnym podejściu do oszczędzania i zadłużania się.

Jedna z nich uważa, że nie warto oszczędzać, żyje się tylko raz i kto by się przejmował emeryturą? Aby w pełni realizować swoje beztroskie życie, korzysta z pożyczek. Na szczęście zadłuża się z umiarem, to znaczy pożycza „jedynie” 10 % ponad swoje zarobki, tj. 320 zł miesięcznie. Wpada na „genialny” pomysł skorzystania z pożyczek, których RRSO wynosi 10% w skali roku.

Drugi z naszych bohaterów jest przeciwnikiem zadłużania się i bardzo lubi oszczędzać pieniądze. Postanowił, że 10 % ze swojego wynagrodzenia będzie regularnie przelewał na konto oszczędnościowe na początku każdego miesiąca. Będąc wyznawcą zasady najpierw płać sobie, udaje mu się przelewać 320 zł na konto oszczędnościowe oprocentowane na 2,5%. Nauczył się żyć z 90% swojego wynagrodzenia, gdzie pozostała kwota w wysokości 2 880 zł w zupełności mu wystarcza.

Oprocentowanie karty kredytowej

Skoro już jesteśmy przy tematyce oprocentowania długów, to czy wiesz jakie może być maksymalne oprocentowanie długu dla karty kredytowej? Jeśli w odpowiednim terminie nie spłacimy zadłużenia, to z automatu zadłużenie staje się kredytem. I to niestety bardzo drogim.

Dokładną wysokość oprocentowania powinieneś sprawdzić w tabeli opłat i prowizji w swojej umowie. W większości wypadków wynosi ono 4-krotność stopy lombardowej NBP. Obecnie stawka stopy lombardowej wynosi 2,5 %, która obowiązuje od dnia 2015-03-05, a więc jej czterokrotność wynosi 10 %. Takie właśnie jest oprocentowanie zadłużenia na karcie kredytowej.

Zapamiętaj proszę także, że karta kredytowa obniża zdolność kredytową. Jeśli planujesz wziąć kredyt hipoteczny w przyszłości, sprawdź czy nie stanie się ona przeszkodą w jego uzyskaniu.

 Wracając do naszej analizy, poniżej w tabeli podsumowanie jej założeń:

droga finansowa osoby oszczędnej i zadłużającej sięPoczątkowo, różne podejście do finansów nie sprawia wrażenia bycia groźnym. Kto by się przejmował długiem w wysokości 320 zł po pierwszym miesiącu? To prawda, ale jeśli przeanalizowalibyśmy stan finansów obydwu Panów na przykład po 5 latach, zakładając, że ich dotychczasowe nawyki finansowe by się nie zmieniły, to różnica będzie kolosalna. Jak myślicie o ile biedniejszy będzie miłośnik zadłużania się? Różnica wyniesie dokładnie 45 458 zł.

droga finansowa po 5 latach

A pamiętajcie, że takie wyniki to skutek odmiennego podejścia o jedyne 10 % w każdą ze stron. Te różnice byłyby o wiele większe, gdyby na przykład oszczędzający odkładał 20 %, a zadłużający się pożyczał 15 %.

 

 

Pożyczam dalej

Ku uciesze wierzycieli, dłużnik obiecuje, że jego sytuacja finansowa się poprawi, niedługo będzie więcej zarabiał i zacznie regulować dług. Czas płynie dalej, praca i zarobki niestety się nie zmieniły, zobaczmy jak sytuacja będzie się prezentować po 10 latach? Czy różnica będzie dwukrotnie większa, a więc około 91 000 zł?

 

droga finansowa po 10 latachOtóż nie! Różnica w finansach po 10 latach będzie wynosić 109 762 zł. To efekt procentu składanego. Jak osoba zadłużająca się zapewne by się z tego tłumaczyła?

-To niemożliwe. Na pewno oszczędzający musi mieć jakieś dodatkowe zajęcie. Nie da się przy naszych pensjach cokolwiek odłożyć…

Takich i podobnych usprawiedliwień prawdopodobnie usłyszelibyśmy o wiele więcej. Ale stwierdzenia w stylu, że to prawda, popełniłem błąd, moja świadomość finansowa była niewielka, zapewne byśmy się nie doczekali 😉 

Przekonajmy się w takim razie jak wyglądałyby oszczędności i zadłużenie w kolejnych latach, tj. po okresie 15 lat i 20 lat. Oczywiście jest to sytuacja czysto hipotetyczna, bo w rzeczywistości już dawno na pensji osoby zadłużającej się w takim tempie siedziałby komornik 🙂 

droga finansowa po 20 latach

Miłośnik zadłużania się byłby biedniejszy o 344 742 zł. A jak pamiętacie zaczęło się wszystko od niepozornej pożyczki w wysokości 320 zł.

Oczywiście cały ten przykład jest mocno przerysowany (nie uwzględnia podatków, inflacji, realnych kosztów pożyczek i wielu innych czynników) i do takiej sytuacji by nie doszło. Analiza ta jednak doskonale obrazuje jak szybko można wpaść w spiralę długów. Ich wysokie oprocentowanie powoduje, że działają one jak kula śnieżna. Jeśli nie obudzimy się w odpowiednim momencie, to wpadniemy we wspomniane bagienko i poważne tarapaty finansowe.

Z drugiej strony, osoba oszczędna przy niedużym wysiłku posiada pokaźny fundusz bezpieczeństwa, nie ma długów i cieszy się spokojnym życiem 🙂 

 

Brak edukacji finansowej a długi

Tutaj docieramy do sedna dzisiejszego artykułu. Nie jest ważne z jakich instrumentów i produktów finansowych korzystamy, kluczowym aspektem jest to czy umiemy umiejętnie się nimi posługiwać i jak wygląda nasza edukacja finansowa? Nie ma znaczenia czy chodzi o oszczędzanie, inwestowanie czy zadłużanie się. Musimy być przygotowani na każdą okoliczność i wiedzieć jak używać odpowiednich produktów finansowych. Przykładowo, przygotowania do wzięcia kredytu hipotecznego nie powinny trwać tydzień, a co najmniej kilka tygodni a nawet miesięcy.

Zapobieganie a nie leczenie

Z długiem jest tak samo jak z chorobą. Powinniśmy skupić się na zapobieganiu, a nie na „leczeniu” osoby zadłużonej. Przed wzięciem kredytu mało kto dokonuje analizy za pomocą wyżej wspomnianej metody trzech kroków. Nie pojawiają się pytania, a co się stanie jak stracę pracę na kilka miesięcy albo gdy moje zarobki zostaną obcięte o 30 % w skutek kryzysu? Dopiero po fakcie i w przypadku wystąpienia problemów ze spłatą zaczyna się analizowanie co poszło nie tak? Wtedy zazwyczaj już jest za późno na bezbolesne spłacenie długu.

 

Rusz na wojnę z długami!

W przypadku jakichkolwiek długów, poza tymi dobrymi (kredyt hipoteczny) nie ma miejsca na zwlekanie z nimi. Musisz działać błyskawicznie, bo odsetki nie będą czekały na Twoje przemyślenia. Zrozum, że winowajcą długu jesteś Ty i Twoje podejście do życia. Jeśli jesteś lekkoduchem żyjącym chwilą, tak jakby jutra miało nie być, to zejdź na ziemię i zmień swoją filozofię. Przyczyną zadłużenia nie jest kredyt, a osoba, która po niego sięga, czyli właśnie Ty. Czy samochód sam wpada w poślizg, czy spowodowane jest to nieumiejętnym zachowaniem za kierownicą i ignorowaniem niebezpieczeństwa?

Niestety to osoba, którą widzisz codziennie w lustrze jest odpowiedzialna za swoje finanse osobiste.

Bardzo mi zależy, żeby każdy był świadomy swoich decyzji finansowych. Mimo, że często chcemy, by ktoś nas poprowadził za rękę, to niestety w świecie finansów nikt tego nie zrobi. W tej nierównej walce z bankami czy innymi instytucjami jesteśmy skazani na pożarcie. Tylko odpowiednie przygotowanie się, świadomość finansowa i unikanie długów mogą nas od tego uchronić 🙂

A jaki jest Wasz stosunek do zadłużania się? Czy tak jak wspomniany cytat uważacie, że zadłużanie się to normalna rzecz czy jesteście kategorycznymi przeciwnikami wszelkich długów? A może komuś udało się wyjść z długów i chciałby podzielić się z nami swoją historią? Zapraszam do komentowania 🙂 

 

 

Podobne artykuły:

  1. 1000 zł to dużo czy mało? A co z Twoimi oszczędnościami?
  2. 9 toksycznych przekonań finansowych!
  3. Poznaj prawdę na temat swoich finansów. Zaczynamy oszczędzać!
(Visited 729 times, 1 visits today)

19 KOMENTARZY

  1. Hej!

    Dzisiaj mam kolejne przemyślenie. Jestem zwolennikiem oszczędzania, jednak ostatnio „staram się” znaleźć pozytywny w kredytach innych niż hipoteczny. I teraz:

    1. Przeczytałem, że PKO BP ma pożyczkę gotówkową RRSO na 3,46%. To taniej niż mój kredyt hipoteczny. Obowiązuje przy 9 i mniej miesiącach spłaty. Biorąc około 5100 zł kredytu na 9mce płacisz za niego 74 zł. Nawet jak nie rozpuszczasz tych pieniędzy i włożysz na konto oszczędnościowe oprocentowane na 0,8% na te 9 miesięcy to posiadanie tych 5tys kosztuje 6zł! (Oczywiście nie biorąc pod uwagę kosztu utraconego przychodu czyli tych 60kilku zł odsetek 😉 Może się przydać w awaryjnych sytuacjach.

    2. Jeżeli ktoś za pożyczone pieniądze „kupuje” wspomnienia, chwile czyli wycieczki, rzeczy, które dają emocje, sprawiają radość, których się nie żałuje, to być może, że przeżyje więcej niż ten, który tylko ciuła i odmawia sobie przyjemności po to by w przyszłości móc wydać te pieniądze na coś, co mógłby przeżyć już wcześniej.

    Ot takie moje przemyślenia.
    Pozdrowienia!

    • Hej Michał 🙂

      Co do pożyczki gotówkowej w PKO BP to faktycznie bardzo niskie jest to RRSO, wydaje się aż niemożliwe 🙂 Ale jak wół na stronie banku jest podane 3,46 %, nieźle. Co do takich awaryjnych sytuacji to mój znajomy pracujący w banku tak częściowo finansował wesele. Kilka dni przed weselem wziął pożyczkę, do której miał prawo odstąpić w ciągu 14 dni po czym większą część udało się odzyskać z kopert. Taka trochę jazda bez trzymanki, ale udało się i można pozazdrościć kreatywności 🙂

      Odnośnie drugiego punktu to zgadzam się, trzeba w tym wszystkim znaleźć równowagę. Wiem, że wiele osób czytając mojego bloga może odnosić takie wrażenie, ale Ci co znają mnie bliżej, to wiedzą, że do osoby która odmawia sobie wszystkiego to mi daleko. Więc na szczęście sknerą nie jestem 😉

      Ale idąc dalej z przemyśleniami, to jakbyś Michał odpowiedział na następujące pytanie?

      -Wolisz kilkanaście lat (niech będzie 15) „przemęczyć się” by potem cieszyć się wolnością finansową czy żyć na dobrym poziomie przez większość życia, a potem być skazanym na państwową emeryturę z niedużymi oszczędnościami na starość, to co byś wybrał?

      Ja zdecydowanie to pierwsze 😉 A tak w ogóle to powyższe pytanie to mógłby być dobry temat na oddzielny wpis 😉 Pozdrawiam!

  2. Michał, moje zdanie co do długów znasz 😉

    Ja uważam, że nawet hipoteczny jest zły (dla 99% społeczeństwa). Podejrzewam, że Ty dokładnie znasz ryzyka, masz poduszkę finansową więc zaliczysz się do wyjątków. Ja by nie musieć brać kredytu wyjechałem do Anglii by się dorobić, wróciłem i kupiłem mieszkanie za prawdziwą gotówkę. Super uczucie!

    Sprawdź proszę art 359 KC (http://www.lexlege.pl/kc/art-359). On tłumaczy jak od 01/01/2016 (https://pl.wikipedia.org/wiki/Stopa_lombardowa) liczy się odsetki maksymalne. Sposób który opisałeś i nadal panuje w świadomości jest już nieaktualny. Co prawda nadal daje zbiegiem okoliczności ten sam wynik – 10%.

    Stary sposób : 4 x 2,5% (stopa lombardowa) = 10%
    Nowy sposób: 2x (1,5% (stopa referencyjna ) + 3,5%) = 10%

    Mam nadzieję, że te linki są ok 😉

    • Dzięki Łukasz za poprawkę 🙂 To chyba dlatego, że nigdy nie miałem zadłużenia na karcie kredytowej, więc nie analizowałem dogłębnie tego wzoru 🙂

      Znam Twoje zdanie, ale na tym właśnie polega edukacja finansowa by pokazywać ludziom, że kredyt hipoteczny nie jest taki zły. Skoro większość osób jest „skazanych” na kredyt hipoteczny, to powinniśmy pomagać im zrozumieć ten produkt aby mogli zaciągnąć go na jak najlepszych dla siebie warunkach.

      Niedługo rozpocznę na blogu cykl wpisów o kredycie hipotecznym, ale w międzyczasie polecam blog Marcina Iwucia. Pokazywał on na przykładach jak dla takiego samego kredytu, zaciągniętego w różnych bankach, różnica w całkowitej oddanej kwocie do banku wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych. Polecam też jego kurs o kredycie hipotecznym.

      Ja mimo, że nie potrzebuje żadnego bodźca do oszczędzania, bo dla mnie to naturalne, to właśnie u mnie takim bodźcem jest rata kredytu hipotecznego. Bez tej raty jakoś tak smutno by było 😉 Pozdrawiam!

  3. Chciałabym już być debt free i na luzie korzystać z całej mojej pensji, a póki co to ciągle mam minusy i minusy i minusy i ten debt free chyba nigdy nie nastąpi. Autentycznie boję się, że zawsze już będę tym zadłużającym się z powyższych przykładów.

    • Aśka, więcej optymizmu poproszę 🙂

      Musisz iść na wojnę z długami. Niestety w takiej sytuacji trzeba się przemęczyć i obniżyć standard życia. Zdecydowaniem uważam, że lepiej kilka miesięcy/lat zrobić sobie terapię szokową, by potem cieszyć się pozbyciem się wszelkich długów niż ciągle tkwić w tym samym miejscu… Trzymam kciuki! 🙂

  4. Ja jak najmniej pożyczam i staram się kupować rzeczy, które naprawdę są mi potrzebne. Gorzej, że wszystkie oszczędności idą na niezapowiedziane wydatki, które jak na złość pojawiają się bardzo często. A to rozbita szyba w samochodzie, a to zepsuta pralka…

    • Rafał i takie podejście mi się podoba 🙂

      Co do nieprzewidzianych wydatków, to najlepiej się sprawdza Fundusz Awaryjny. Będę o nim w przyszłości pisał na blogu, ale w skrócie mówiąc wygląda to tak:

      Fundusz Bezpieczeństwa – oszczędności w wysokości 6-krotności Twoich miesięcznych wydatków
      Fundusz Awaryjny – kilka tysięcy złotych, 1-5 tys. zł właśnie na takie okoliczności jakie opisałeś

      Jako, że dostęp do tych środków powinien być natychmiastowy najlepiej trzymać je na koncie oszczędnościowym. Tylko pamiętaj by pieniędzy z powyższych funduszy nie traktować jako oszczędności na inne cele, a tym bardziej inwestycje. Powinny być one absolutnie nietykalne 🙂

  5. Każdy przypadek jest inny i tutaj liczy się nie tylko wysokość wynagrodzenia, ale także cechy osobiste człowieka, który bierze pożyczkę, kredyt. Ważne jest samozaparcie, dążenie do wyznaczonego celu i przede wszystkim racjonalność a nie przytakiwanie i mówienie sobie „jakoś to będzie”…

    • Tymoteusz podpisuje się pod tym co napisałeś obiema rękami 🙂 Jak to mówi Kiyosaki „Nieistotne, ile pieniędzy zarabiasz – ważne jest, ile z tych pieniędzy zatrzymujesz i na jak długo”

      Odnośnie wynagrodzenia to o dziwo osobom mniej zarabiającym jest łatwiej oszczędzać. Wiele osób przeciera oczy ze zdumienia gdy to mówię, ale w większości przypadków tak jest. Większe zarobki, presja otoczenia na podnoszenie standardu życia itd. A nie jest łatwo się wyłamać i iść pod prąd 😉 Pozdrawiam!

  6. Nie rozumiem skąd bierze się różnica w przykładzie. Jeśli odkładam to mam po roku ok. 3800. Jeśli płace rate to mniej o odsetki. Skąd wzieła się różnica ok. 7000?

    • Karol, przyjąłem w przykładzie, że osoba zadłuża się 320 zł miesięcznie i nie spłaca tego zadłużenia, które jest oprocentowane na 10%. Stąd właśnie wychodzi zadłużenie na koniec roku w wysokości około 4 tys. zł.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: