Strona główna Emerytura Emerytura w wieku 45 lat? Mój plan na wolność finansową!

Emerytura w wieku 45 lat? Mój plan na wolność finansową!

26
wcześniejsza emerytura

Dziś wyjątkowo będzie bez wyliczeń, a opowiem Wam o moich przemyśleniach życiowych dotyczących finansów i planie na wcześniejszą emeryturę oraz po prostu o moim sposobie na życie 🙂 Czy wcześniejsza emerytura jest w ogóle możliwa? Czy zawsze byłem taki obsesyjny na punkcie finansów i oszczędzania? Powiem krótko, nie. Dopiero kilka lat temu zainteresowałem się tą tematyką i zdecydowałem wziąć sprawy w swoje ręce. Pierwsza bliższa styczność ze światem finansów nastąpiła około 10 lat temu, gdy otrzymałem w prezencie książkę „Biedny Ojciec, Bogaty Ojciec” Roberta Kiyosakiego. Książka, którą chyba zna, albo przynajmniej słyszał każdy, kto chociaż „liznął” tę tematykę. Szybko otwiera oczy i daje do myślenia. Przyznam szczerze, że wtedy nie byłem gotowy na tę książkę. Miałem 16-17 lat, bardzo mi się spodobała i wywarła głębokie wrażenie, ale tak naprawdę nic nie zrobiłem po jej przeczytaniu. A pamiętacie co pisałem w pierwszym wpisie na blogu 🙂 ? Tylko podejmując działanie i wierząc w coś, możemy to zmienić w swoim życiu.

Przyjmuje się, że człowiek pamięta jedynie 10 % tego co czyta, 20 % tego co słyszy, 30 % tego co widzi, ale już prawie 50 % tego co robi i prawie 100 % tego co czuje.

 

Moja emerytura – być wolnym w wieku 45 lat

Nie ukrywam, że jest to jeden z głównych celów w moim życiu.

Chciałbym mając 45 lat na karku „przejść na emeryturę” i korzystać z tego, co udało mi się zgromadzić z punktu finansowego do tego czasu. Wyzwanie nie jest łatwe, bo jak się szybko zorientowałeś, zostało mi tylko 18 lat by osiągnąć ten cel. Można więc stwierdzić, że czasu jest bardzo mało i czuję, że czas ten zleci szybciej niż mi się wydaje, ale wierzę, że zrealizuję swój cel. Teraz gdy się nim z Wami podzieliłem to tym bardziej nie mam wyjścia 🙂 

Kiedy podjąłem działanie w tym kierunku? Kilka lat temu, gdy trafiła w moje ręce inna książka „Emerytura nie jest Ci potrzebna, czyli jak kilka Twoich decyzji może spowodować, że zgromadzisz majątek i szybciej osiągniesz wolność finansową” Jacka Borowiaka. Serdecznie ją polecam. Oprócz samej teorii znajdziecie w niej wiele przykładów i wyliczeń, a więc to co już zapewne zauważyliście, bardzo lubię 🙂 I na tym się nie skończyło, zacząłem chłonąć kolejne książki, doszły do tego blogi finansowe i co najważniejsze, wdrażanie w życie wielu znalezionych tam rad. Czy robię to skutecznie? Ciężko mi powiedzieć, bo zawsze bardzo dużo od siebie wymagam, ale widzę, że żyje mi się łatwiej i dużo spokojniej, dzięki obranemu nastawieniu finansowemu. Bez zastanowienia, po prostu było warto 🙂 

 

A ZUS? Po co wcześniejsza emerytura?

Nie, nie wystarczy 🙂 Odpowiedź prosta i nie chodzi tutaj wcale o zachłanność, a wątpliwość co do systemu emerytur społecznych. No może, że skazałbym się na survival w postaci nauki przeżycia za 30 % obecnych zarobków. Co do polskiego systemu emerytalnego, to nie mam żadnych złudzeń. Zbliża on w bliżej nieokreślonym dla nikogo kierunku. Zwłaszcza po ostatniej decyzji dotyczącej zmiany składek ZUS (Obecnie po przekroczeniu 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia w roku, pracodawca może nie opłacać więcej składek do ZUS. Przepis ten wejdzie w życie od 2019 roku). To samo tyczy się na przykład corocznych decyzji odnośnie waloryzacji rent i emerytur. W przypadku gorszej koniunktury gospodarczej, takie waloryzacje mogą być zamrożone nawet przez kilka lat. Kolejnym przykładem, na co kompletnie nie mamy wpływu, jest manewrowanie wiekiem emerytalnym. To, że obecnie został on obniżony, nie znaczy, że za kilka bądź kilkanaście lat nie będzie przesunięty do wieku 70 lat. Pamiętajmy, że średni czas życia ludzi wydłuża się. Są to decyzje administracyjne, na które nie mamy kompletnie wpływu. A mało optymistyczna sytuacja demograficzna powoduje, że te decyzje w przyszłych latach będą dla społeczeństwa niekorzystne.

Dlatego właśnie trzeba wziąć sprawy w swoje ręce!

Zapomniałem jeszcze dodać, że te wszystkie powyższe przewidywania i prognozy są przy założeniu, że nasz system finansów publicznych nie wywróci się całkowicie 🙂 

Dlatego w ramach planowania finansów osobistych, warto rozważyć samodzielne odkładanie środków na emeryturę. Dobrym rozwiązaniem, które szeroko w przyszłości będę omawiał na blogu są produkty IKE i IKZE, które dodatkowo pozwalają na obniżenie płaconych podatków.

  • IKE: Indywidualne Konto Emerytalne: zyski nie są opodatkowane
  • IKZE: Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego: płacimy mniejszy PIT a uzyskane w ten sposób środki możemy zainwestować na koncie w IKZE

Jeśli już teraz chcecie zagłębić w tę tematykę, to zapraszam na bloga Moja Przyszła Emerytura Michała Sadowskiego, który doskonale opisuje te jak i wiele innych produktów.

W przyszłości postaram się samemu rozgryźć tę tematykę 🙂 

 

Czym są dla mnie pieniądze?

Przede wszystkim wyznaję zasadę, że należy kierować się zdrowym podejściem do pieniędzy. Bogacenie się tylko po to, aby posiadać jak najwięcej nie jest dobrym rozwiązaniem. Zapewne nigdy nie dotrzemy do kwoty kiedy powiemy sobie: „dość, już mi wystarczy pieniędzy”. Dlatego kluczowym jest, by na tyle mądrze gospodarować środkami, aby pomagały nam one żyć dobrze i szczęśliwie. Dzięki nim będziemy mogli realizować swoje pasje. Jeśli miałbym powiedzieć wprost jak postrzegam pieniądze i jaki jest mój najważniejszy cel finansowy, to odpowiedziałbym następująco:

„Zapewnienie bezpieczeństwa finansowego sobie, swojej rodzinie, a także pomoc innym poprzez edukację finansową”

Pieniądze same w sobie nie są w życiu najważniejsze, ale bardzo przydają się i ułatwiają je. A co najważniejsze pamiętajmy, że pieniądze przede wszystkim pozwalają cieszyć się tym, co ma niesamowitą wartość, a tym czymś jest WOLNY CZAS. I nie ma co się oszukiwać, pieniądze mogą nam bardzo pomóc w „kupieniu sobie wolnego czasu”.

Jak się okazuje, pieniądze same w sobie nie są celem, ale sposobem na osiągnięcie wolności finansowej. I to nie same pieniądze, ale nasza wiedza na ich temat i odpowiednia umiejętność pokierowania nimi pomogą nam osiągnąć wolność finansową. Czasem jestem pytany, i co potem, co dalej? Przestaniesz pracować? Znam siebie i wiem, że nawet po osiągnięciu wolności finansowej nie przestanę tego robić, bo bardzo lubię pracować 🙂 

Więc czym jest dla mnie wolność finansowa?

W skrócie mówiąc oznacza dla mnie życie bez konieczności pracowania na życie. Kiedy mam ochotę – pracuję, nie mam ochoty – nie pracuję. Dzisiaj wciąż pracuję dla pensji, czyli pracuje na swoje życie. A tak przy okazji, żeby nie było, bardzo lubię moją pracę 🙂 

Mój plan na osiągnięcie wolności finansowej

Droga na skróty

Kto nie chciałby wygrać na loterii? Nie znam takiej osoby, ale należy zrozumieć, że tylko z odpowiednim „zapleczem” finansowym taka wygrana faktycznie dałaby nam wolność finansową. Statystyki głoszą, że 70 % osób, do których szczęście się uśmiechnęło i wygrały na loterii, po paru latach od tego wydarzenia są w gorszym położeniu finansowym.

Rzeczywista droga

Kluczem do wolności finansowej są dobre nawyki finansowe. Poniższe słowa Benjamina Franklina pokazują jakie nastawienie musimy obrać:

„Droga do bogactwa prowadzi przez pracę i oszczędność”

Nie jesteś przekonany? A pamiętasz wyliczenia z artykułu ile daje systematyczne oszczędzanie?

Według mnie aby osiągnąć wolność finansową należy kierować się czterema poniższymi zasadami. Ważna jest ich kolejność.

4 zasady, które przybliżą Cię do osiągnięcia wolności finansowej:

  1. Zmniejszaj wydatki – to do czego Cię serdecznie zachęcam na moim blogu. Oszczędzaj pieniądze i tnij wszystkie zbędne koszty gdzie to tylko możliwe. Tylko rób to z głową, bo łatwo można popaść w manię oszczędzania i zacząć „dziadować”. Stałbyś się wtedy nieznośny dla swojego otoczenia 🙂 
  2. Zwiększaj swoje zarobki – nie oszukujmy się, wydatki tylko można ciąć do pewnego poziomu. Drugim krokiem jest systematyczne zwiększanie zarobków. Rozwijaj się, podnoś kompetencje i angażuj w dodatkowe projekty.
  3. Zacznij gromadzić oszczędności – jeśli nie będziesz tego robił, to pierwsze 2 kroki pójdą na marne. Naucz się oszczędzania i rozsądnego gospodarowania pieniędzmi. Gdy już będziesz na etapie, że dwa razy obejrzysz każdą złotówkę zanim ją wydasz, to znaczy, że potrafisz oszczędzać.
  4. Inwestuj nadwyżki finansowe – to ostatnia zasada, która skróci bądź spowolni (przez błędne inwestycje możesz tracić pieniądze) Twoją drogę do osiągnięcia wolności finansowej. Inwestowanie jest swoistym akceleratorem. Im większe zdolności inwestycyjne, tym droga będzie krótsza. Pamiętaj także o inwestowaniu w siebie. Dokształcaj się i podnoś swoje kompetencje. Nie dotyczy to tylko płaszczyzny finansowej.

Dodatkowo jeśli wyeliminujesz przy tym błędne nawyki finansowe, które oddalają Cię od wolności finansowej i będziesz konsekwentny oraz cierpliwy w tym co robisz, to wierzę, że będzie dobrze i Ci się uda.

„Ale ja mam trudniej”

Nie szukaj wymówki 🙂 To prawda, są osoby, które mają w życiu łatwiej, ale są też takie, które mają o wiele trudniej, a jednak im się udaje. Trzeba być optymistą i po prostu ciężko pracować. Podam prosty przykład, który na pewno Cię zdziwi. Czy wiesz, że prawie wszyscy ludzie w życiu są milionerami 🙂 ?

Załóżmy, że przez całe swoje życie (40 letni okres pracy) zarabiacie średnią krajową, która obecnie wynosi około 4500 zł brutto, czyli około 3 200 zł netto. Dodatkowo przyjmijmy, że przez cały ten okres Wasza pensja rośnie około 2% w skali roku. Jest to logiczne, gdyż zazwyczaj wraz z doświadczeniem rośnie nasze wynagrodzenie. Wiesz ile pieniędzy przez te 40 lat przejdzie przez Wasze ręce?

2 osoby * 3200 netto (coroczny wzrost o 2 %) * 40 lat = 4 708 222 zł

Przy tych całkiem realnych założeniach zarobicie prawie 5 mln złotych w swoim życiu! A nie zapominaj, że przez następne kilkanaście lat (życzę jak najdłużej 🙂 ) pobieralibyście kolejne pieniądze w postaci emerytury. Liczby robią wrażenie?

Wiem, że życie nie jest tanie i większość tej kwoty musimy przeznaczyć na koszty naszego życia. Z drugiej strony to jaki styl życia wybierzesz, pełny konsumpcji czy zdrowego podejścia do finansów i oszczędzania spowoduje jak się potoczy Twoje finansowe życie. Albo nic Ci z tej kwoty nie zostanie (lub co gorsza, możesz być zadłużony po uszy) albo przykładowo uda Ci się 20 % tej kwoty zachować. Kto nie chciałby przechodząc na emeryturę, mieć prawie 1 milion złotych oszczędności (dokładnie 940 tysięcy)? 🙂 

 

Określ swój cel

Cel wyznacza kierunek naszemu życiu, można go porównać do drogowskazu, wskazującego nam drogę, którą powinniśmy się kierować. Bez celu, zazwyczaj błądzimy, nie wiedząc czego oczekiwać od życia. Mnie moje cele finansowe dają ogromnego kopa do działania i czuję, że dzięki nim staję się lepszy w tym co robię. Skoro już wiesz, że chcę osiągnąć wolność finansową w wieku 45 lat, to teraz należy zadać sobie pytanie, ile tak naprawdę potrzebuje by to osiągnąć. Muszę wyznaczyć sobie kwotę wolności finansowej.

Kwota wolności finansowej: 

9 000 miesięcznie z dochodów pasywnych w wieku 45 lat (108 000 zł rocznie).

Dlaczego właśnie tyle? Jeśli śledzisz moje miesięcznie raporty finansowe, to zauważyłeś, że średnio nasze wydatki kształtują się na poziomie 6-7 tys. zł. Te dodatkowe 2-3 tysiące zł miesięcznie byłyby buforem bezpieczeństwa, dzięki któremu wciąż mógłbym powiększać swoje oszczędności, a w razie niespodziewanych wydatków jednorazowych byłbym na nie przygotowany.

Pamiętasz kluczowe równanie z pierwszego wpisu na blogu, gdzie zachęcałem Cię do oszczędzania pieniędzy?

ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

Jeśli je nieznacznie zmodyfikujemy, to otrzymamy równanie na wolność finansową.

DOCHÓD PASYWNY – WYDATKI = WOLNOŚĆ FINANSOWA

Tylko w sytuacji gdy wartość miesięcznych dochodów pasywnych przekroczy wydatki, będę w stanie powiedzieć, że jestem wolny finansowo i nie muszę pracować na życie.

A wiesz jaki kapitał jest potrzebny by generować 9 000 zł dochodu miesięcznego? To zależy od naszych zdolności inwestycyjnych. Jeśli zapisałeś się na newsletter bloga, do czego serdecznie Cię zachęcam (naprawdę warto! 🙂 ), to jednym z kalkulatorów, który dostałeś ode mnie jest Kalkulator życia z odsetek – dochód pasywny, który pozwoli szybko to policzyć.

dochód pasywnyPrzy założeniu, że moje zdolności inwestycyjne wynoszą 4 % netto w skali roku, to kapitał, który jest mi potrzebny do generowania 9 000 zł dochodu miesięcznego wynosi 2,7 mln zł. Jest to bardzo duża kwota. Chociaż przypomnij sobie ile milionów w naszym życiu przejdzie przez nasze ręce 🙂 

Jakie są moje zdolności inwestycyjne i stopy zwroty z dotychczasowych inwestycji, podzielę się z Wami w przyszłości. Być może, aż tak duży kapitał nie jest mi potrzebny? Dla przykładu, gdyby moje zdolności inwestycyjne wynosiły 8 % netto, to wtedy potrzebny kapitał wynosiły połowę wspomnianej wartości, a więc 1,35 mln zł.

Zależność potrzebnego kapitału od oprocentowania inwestycji (roczna stopa zwrotu inwestycji) prezentuje poniższa tabela. Dokładne symulacje możecie przeprowadzić z wspomnianym kalkulatorem, który otrzymasz po zapisaniu się na newsletter bloga 🙂 

dochód pasywny a zdolność inwestycyjna

 

Remont skończony!

Ostatnie kilka miesięcy były dla mnie szalenie intensywne niczym jazda na rollercoasterze 🙂 W sierpniu udało mi się z bratem kupić drugie mieszkanie pod wynajem. Jak już zauważyłeś w raportach finansowych, właśnie poprzez inwestowanie w nieruchomości chcę powoli zbliżać się do wolności finansowej.

Cała historia z zakupem mieszkania zasługuje na oddzielny wpis. Mieszkanie było do generalnego remontu i trwał on od września do poprzedniego tygodnia. Poniżej zdjęcie pokazujące początki naszych zmagań 🙂 W przyszłości w jednym z wpisów podzielę się z Wami całkowitym kosztorysem, poznacie wszystkie koszty, od farb aż po każdą śrubkę 🙂 

remont mieszkania

Jak widzisz, lekko nie było, ale staraliśmy się jak najwięcej prac wykonać we własnym zakresie. Parę złotych dzięki temu zaoszczędziliśmy 🙂 Osobiście bardzo lubię tę całą adrenalinę związaną z zakupem mieszkania, remontem i następnie jego wynajęciem. Kosztuje to dużo wysiłku i stresu, ale naprawdę serce się cieszy po paru miesiącach prac 🙂 

 

Powiedz mi proszę co myślisz!

Nie ukrywam, ale główną ideą jaka mi przyświeca pisząc artkuły na bloga jest ich wartościowa treść i czytelność. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu spełniają one te wymagania 🙂 Ale żeby mieć pewność potrzebuję Twojej opinii. Każda informacja zwrotna z Twojej strony będzie dla mnie ogromnie cenna. Może być zwykłe „Fajny wpis” (w optymistycznym scenariuszu 😉 ) lub „Chłopie, co za bzdury…” (w tym mniej optymistycznym). Każda, naprawdę każda opinia pomoże mi wciąż poprawiać treści, które publikuję, a także będzie dla mnie sygnałem w jakim powinienem iść kierunku.

Jeśli podobają Ci się wpisy na moim blogu to proszę powiedz mi o tym. Blogowanie jest dla mnie czymś nowym, więc odrobina motywacji mi się przyda 🙂 Być może znasz osoby, które tak jak Ty interesują się tematyką oszczędzania i zarządzaniem finansami osobistymi, które mogłyby skorzystać z moich rad. Jeśli tak, to proszę powiedz im o mojej stronie albo bezpośrednio podeślij link do strony bloga.

Z góry bardzo Ci dziękuję! Miłego wieczoru 🙂 

 

 

Podobne artykuły:

  1. Jak zgromadzić 628 tys. zł więcej mając taką samą pensję?
  2. Powiedz jaką część swoich dochodów oszczędzasz, a powiem Ci kiedy przejdziesz na emeryturę!
(Visited 910 times, 4 visits today)

26 KOMENTARZY

  1. Cześć,
    Myślę, że kluczowe są 3 kwestie do osiągnięcia wcześniejszej emerytury

    1. Oglądanie każdej złotówki dwa razy. Ja mam na to taki sposób, że 3 dni po pierwszym pomyśle zakupienia danej rzeczy decyduję czy rzeczywiście jest mi to potrzebne czy nie.
    Staram się również nie marnować jedzenia, bo nie lubię wyrzucać pieniędzy do kosza.

    2. Inwestowanie zdroworozsądkowe oparte na fundamentach, a nie na obecnej modzie. Często ludzie wchodzą w daną inwestycje jak już jest pozamiatane oraz ryzyko spadku jest dosyć wysokie.
    Przykładem dla mnie jest obecnie Bitcoin. Wszędzie go pełno w telewizji, w gazetach, to wyraźny sygnał że już po herbacie.

    3. Nawyk oszczędzania od najmłodszych lat. Czas ma ogromne znaczenie w procesie pomnażania majątku.
    Żeby sobie to wyobrazić wystarczy wykonać proste działanie.

    Załóżmy, że oszczędzamy 1000 zł przez 20 lat, a 1000 złotych przez 30 lat, inwestujemy od razu te pieniążki. Stopa zwrotu to 8%, a kapitalizacja miesięczna
    Po 20 latach mamy 595 799 PLN (240 000 to kapitał wniesiony, reszta to odsetki)
    Po 30 latach mamy 1 505 406 PLN (360 000 to kapitał wniesiony, reszta odsetki)

    • Cześć Grzegorz! Dzięki za komentarz 🙂

      Odnośnie Twoich punktów to ja widzę to następująco:

      1. Podpisuję się obiema rękami pod tym.

      2. Też jestem zwolennikiem inwestowania w zdroworozsądkowe produkty. Bitcoina uważam za istne szaleństwo, chociaż wiem, że znajdą się obrońcy, którzy powiedzą, ze ten produkt jest bezpieczny.
      Dla mnie nienaturalne są przyrosty Bitcoina i prawdopodobnie kiedyś bańka pęknie. Ale tutaj nie jestem ekspertem i nie chcę się wypowiadać, bo po prostu Bitcoina omijam szerokim łukiem.
      Jestem zwolennikiem długoterminowego inwestowania w produkty o „normalnych” stopach zwrotu. Spekulacje zostawiam osobom o mocnych nerwach, ja wolę spać spokojnie po nocach 🙂

      3. To prawda, ale dodałbym jeszcze, że bardzo duży wpływ mają na to nasi rodzice. Dotyczy to wielu aspektów życiowych, nie tylko podejścia do pieniędzy i ich szanowania. W naszym domu każdą złotówkę zawsze oglądało się dwa razy, więc za to mogę moim rodzicom bardzo podziękować. Co prawda, nie było nigdy większego zainteresowania inwestowaniem pieniędzy, ale sam nawyk oszczędzania to już część sukcesu 🙂

      Przykład jest super, chociaż ta stopa zwrotu 8 % jak na polskie realia całkiem wysoka. Ciężko utrzymać w tak długim okresie tak dobry wynik, ale nie mówię, że to niemożliwe! Pozdrawiam 🙂

  2. Cześć. Podoba mi się twój sposób na życie. Podoba, dlatego, że po części, identyfikuje się z tym co robisz. Sam jestem na etapie wkraczania w samodzielne życie finansowe. Mając 24 lata, udało mi się osiągnąć kilka celów. Niestety, z czasem gdy zarabiam coraz więcej, chce żyć na lepszym poziomie. Jak sobie radzisz z pokusami, które wiążą się z większymi wydatkami?

    • Cześć Kamil! Dzięki za miłe słowa 🙂

      Wydaje mi się, że po prostu trzeba wyrosnąć z zamiłowania do pokus. Sam przechodziłem przez ten okres, ale na szczęście trwał on u mnie dość krótko.

      Kluczowy tutaj jest odpowiedni sposób myślenia. Większe zarobki zazwyczaj nakręcają większe wydatki, ale dla mnie dużo ważniejsze stało się bezpieczeństwo finansowe moje i mojej rodziny niż konsumowanie wszystkiego co zarobię. U mnie też ze wzrostem zarobków, pojawił się lepszy samochód, ale teraz z pespektywy czasu wiem, że to nie była dobra decyzja. Dlatego potem wróciłem do ekonomiczniejszego samochodu.

      Zdaję sobie sprawę, że to łatwo się mówi, ale naprawdę trzeba przestawić myślenie i nie dawać się otaczającym nam pokusom.
      Duży wpływ również na nasze nawyki i zachowania ma nasze najbliższe otoczenie, czyli rodzina, znajomi, koledzy ze szkoły czy z pracy. Dużo trudniej oprzeć się pokusom, jeśli wszyscy dokoła też jej ulegają, bo wtedy ciężej odmówić. Jeżeli mamy jasno określony cel, to nie powinniśmy mieć problemu z asertywnością, chociaż też nie o to chodzi by wpaść w skrajność. Pozdrawiam i życzę jak najmniej pokus 🙂

    • Kamil, znam ten stan, bo sama przez to przechodziłam i czasem trzeba się wylamac. Z tłumu ludzi, którzy co roku zapozyczaja się na wakacje, z tłumu kolegów z uczelni, którzy koniecznie muszą mieć auto, żeby dojeżdżać na uczelnię, mimo że mają świetny dojazd komunikacją miejską i wychodzi to taniej. Poza tym są też plusy tych pokus. Spełnisz ich sporo, ok, wydasz masę kasy ok, spróbujesz nowych rzeczy też ok. Wszystko jest ok, bo spelniajac te zachcianki dowiadujesz się co one Ci daja. Czy daja cokolwiek oprócz mniejszego stanu na koncie? Czy cieszą Cię na dłużej czy nie? Ciężko całe życie zaciskac pasa, a kiedy go poluzujesz i poprobujesz, łatwiej będzie Ci ocenić czego Ci potrzeba, bo będziesz już wiedział, że ta legendarna trawa sąsiada jest taka sama jak u Ciebie i nie ma co się napalac.

    • Kamil – jestem w +- podobnym wieku co Ty i Michał więc pozwolę sobie zabrać głos 🙂

      Tl;DR – skoro czytasz tego bloga – czytaj jeszcze więcej takich materiałów !

      A teraz dłuższa wypowiedź:
      wydaje mi się, że zaglądając na ten blog już mniej więcej jesteś ukierunkowany w dobrą stronę jeśli chodzi o podejście do finansów. Jak sobie radzić z pokusami ? Czytać jeszcze więcej tego typu materiałów, uczyć się, poszerzać swoją wiedzę na tema rozsądnego zarządzania finansami – to pozwoli Ci przed zakupem „zachcianki” zastanowić się 2,3 a nawet 5 raz czy aby na pewno tego potrzebujesz (czy to nie jest może przypadkiem na pokaz bo kumpel ma fajną furę na raty lub co gorsza – od rodziców ?). Świadomość wartości pieniądza pozwoli Ci spojrzeć długoterminowo a nie na zasadzie YOLO. Możesz teraz jeździć kilkunastoletnim, ekonomicznym samochodem (co wcale nie oznacza słabszej sytuacji finansowej !) gdzie rówieśnicy jeżdżą wypasionymi furami, ale jeśli rozsądnie wskażesz gdzie pieniądze mają iść to za kilka lat i Ty wsiądziesz w taki samochód tylko bez zadłużeń i zobowiązań z poczuciem bezpieczeństwa co daje niesamowity komfort psychiczny. Owszem może się zdarzyć, że inni mają „dobra” bez zadłużeń, ale nie każdego niestety na to stać – presja otoczenia nakłania do tego by za wszelką cenę nie odbiegać od innych co prowadzi do bezsensownych kredytów/pożyczek albo spłukania się do zera, a tak naprawdę nikogo nie obchodzą cudze dobra ¯\_(ツ)_/¯ poza chwilowym WOW.

      Żeby było jasne, nie dążę do tego by sobie nie kupować zachcianek – kupujmy je ale na poziomie rozumu a nie emocji/pod wpływem impulsu – to ma NAM sprawiać przyjemność, a nie sąsiadowi powodować przysłowiowy ból .. 😉

      Oczywiście tak jak Michał wspomniał w artykule „Oszczędzaj pieniądze i tnij wszystkie zbędne koszty gdzie to tylko możliwe. Tylko rób to z głową, bo łatwo można popaść w manię oszczędzania i zacząć „dziadować”. Stałbyś się wtedy nieznośny dla swojego otoczenia” – nie popadajmy w skrajność ! To pieniądze są dla nas a nie my dla pieniędzy – obowiązkowe jest by sprawiać sobie przyjemności za ciężko zarobione pieniądze bo w przeciwnym przypadku pieniądze będą nam się kojarzyły z czymś złym – tylko podkreślę jeszcze raz, nie przeholujmy 😉

      Od siebie mogę polecić książkę Marcina Iwucia „Jak zadbać o własne finanse” oraz „Bogaty albo biedny: po prostu różni mentalnie” Harva Ecker’a. W miesiącu przede wszystkim powinieneś zapłacić sobie (oszczędzić), a to co Ci zostanie możesz sobie „przehulać” 🙂 Powodzenia w cierpliwym i rozsądnym zarządzaniu pieniędzmi.

      • Michał, bardzo dziękuję za tak wyczerpujący i wartościowy komentarz! Obiema rękoma podpisuję się pod tym co napisałeś 🙂

        Oszczędzanie wymaga ogromnej cierpliwości i dlatego tak mało osób to robi. Większość chce konsumować życie już teraz a nie za kilkanaście lat. Ale podchodząc do finansów z głową tak jak napisałeś można i konsumować życie i odkładać pieniądze (najpierw płać sobie 😉 ). Tak by za kilkanaście lat mieć poczucie bezpieczeństwa finansowego o jakim niektórzy mogą tylko pomarzyć. A szkoda, bo według mnie każdy może to osiągnąć, tylko wystarczy chcieć i konsekwentnie realizować drogę ku zamierzonemu celowi 🙂 Pozdrawiam!

  3. Michał genialne na prawdę. Brakuje w wpisie tylko jednego. Jak chcesz zaoszczędzić/zarobić taka kwotę? Jest to 12500 zł miesięcznie przez 18 lat. Nie liczę odsetek itd bo by to skomplikowało. Rozumiem mieszkanie jako inwestycja jaka jest stopa zwrotu? 10 % w skali roku? Jest na kredyt czy za gotówkę? Jeśli w kredycie stopa jeszcze mniejsza. Co w momencie zawirowania na rynku nieruchomości gdy stopa jeszcze zmaleje. Gdybyś chciał na czysto zarabiać te 9 tys zł miesięcznie z samego wynajmu potrzebowałbyś zapewne 9 mieszkań. Własne nie banku. Oczywiście abyś nie odebrał tego jako ataku, bo myślenie jest na prawdę słuszne. Zgadzam się i podpisuje ale moim zdaniem jest to wpis jakich wiele w internecie. Wyliczenia, tezy które w prawdziwym życiu są trudne do zrealizowania. Dopiero zaczynasz a ja trochę tych blogów czytam. Ludzie lubią konkrety, opis plan dokładny na dzień dzisiejszy co chcesz zrobić i w jaki sposób aby mieć tą niezależność.

    Ja osobiście kupiłem ziemie, obecnie jest warta 100 tys, za 10 lat powinna być warta na obecne warunki 10 razy tyle. Zmieni się klasyfikacja gruntu do tego czasu. Powinna być bo może się to jeszcze zmienić kilkakrotnie. Posiadam mieszkanie w dobrej lokalizacji, jeszcze w kredycie ale za kilka lat już go nie będzie. Chce zamieszkać poza miastem, a może kupie drugie mieszkanie. Najważniejsze to wydawać pieniądze na coś wartościowego nie kolejny samochód albo telewizor 4k. Z czasem zawsze coś zdrożeje jak na zachodzie, zawsze można sprzedać wynająć albo zobaczymy jakąś inną możliwość spieniężenia tego. Jednak uzyskać w wieku 45 lat 2,7 mln zł jest wyjątkowo trudne a wręcz niemożliwe. Tym bardziej że kiedyś dopadnie cię tak zwana „inflacja życia”.

    Życzę powodzenia, obserwuje czytam i będę zaglądał 🙂

  4. Cześć Robert!

    Dzięki za długi i merytoryczny wpis, pozwól mi wyjaśnić 🙂

    Widzę, że nie czytałeś innych wpisów na blogu, bo to nie jest pierwsze mieszkanie na wynajem a drugie, dlatego przyjąłeś złe liczby, które muszę zgromadzić przez te pozostałe 18 lat. Tak samo wartości, które podajesz, dotyczą sytuacji, w której moja stopa zwrotu z inwestycji wynosi 4 % netto jaką podałem w artykule, ale to były założenia, a pytanie czy tak naprawdę jest. W przypadku, gdybym uzyskiwał stopę zwrotu z inwestycji na poziomie 8 % netto, to wtedy kapitał potrzebny wynosi połowę tego, a więc 1,35 mln.
    Zgadzam się w 100 %, że uzbieranie 2,7 mln pracując na etacie jest niemożliwe (chociaż są wyjątki, ale wątpię bym kiedykolwiek został prezesem firmy 🙂 )
    Mieszkanie w 65 % jest finansowane kredytem, ale planuję spłacić je dużo szybciej niż harmonogram spłaty kredytu.

    Wiem, że ludzie lubią konkrety i szybkie rozwiązania, ale tak jak podkreślam to na blogu, nie mam dla nikogo recepty jak szybko wzbogacić się. Ja wyznaję zasadę, że ciężką pracą, systematycznością i zdrowym podejściem do finansów na przestrzeni całego życia można zbudować solidny kapitał, który zapewni nam bezpieczeństwo finansowe. Ciężko abym w 1 wpisie wyczerpał w pełni ten temat i opisał wszystko, bo na to potrzeba cierpliwości i będą w przyszłości wpisy na blogu o moim szczegółowym inwestowaniu w nieruchomości.

    Nie odebrałem wpisu jako ataku, cieszę się, że mamy podobne myślenie co do finansów i inwestowania. Pozdrawiam 🙂

  5. Napisz coś więcej w co najlepiej inwestować prócz nieruchomości pod wynajem.
    Blog ogólnie spoko, chociaż wydaje mi się że Twoje życie to trochę odmawianie sobie codziennych przyjemności typu piwko po pracy, czy wyjście na miasto ze znajomymi a chyba nie oto w życiu chodzi by wszystkiego sobie odmawiać. Gdy już będziesz miał te 45 lat może być za późno by cieszyć się z tego co masz 🙂

    • Cześć Sebastian!

      Jest wiele sposobów inwestowania pieniędzy, ale tak jak już pisałem jestem zwolennikiem tych zdroworozsądkowych (lokaty bankowe, obligacje państwowe, obligacje korporacyjne czy właśnie nieruchomości). Na giełdzie nigdy nie grałem, dlatego ciężko mi rekomendować produkt, z którym nie obcuje na co dzień, głupio bym się z tym czuł. Tematykę inwestowania będę z czasem poruszał na blogu, w pierwszej kolejności chcę skupić się na oszczędzaniu. Bez oszczędności ciężko jest inwestować 🙂

      Ja wychodzę z założenia, że oszczędzanie powinno być ściśle skorelowane z Twoimi preferencjami. Co to znaczy? Oszczędzaj na tych rzeczach, które są dla Ciebie mało istotne, po to abyś miał więcej pieniędzy na rzeczy, które są dla Ciebie ważne 🙂 A na piwko też lubię wyjść, więc nie jestem zwolennikiem dziadowania i rezygnowania ze wszystkiego w życiu. Miłego dnia 🙂

  6. Michał, super wpis jak i cały blog, która zapowiada się bardzo obiecująco. Początki blogowania nie są łatwe, mam znajomego, który próbował i niestety po jakimś czasie wypalił się. Trzymam kciuki, masz stałego czytelnika w mojej osobie 🙂

    • Cześć Wojtek!

      Dziękuję bardzo za miłe słowa 🙂 Takie słowa są bardzo budujące i dają ogromnego kopa do dalszej pracy 🙂

      To prawda, też się tego obawiam. A może nawet nie samego wypalenia co uczucia „pisania do ściany” i że nie ma tam nikogo po drugiej stronie 🙂 Wiem, że potrzeba dużo cierpliwości i tak do tego podchodzę.

      Miłego wieczoru i bardzo się cieszę, że będziemy się tutaj spotykać 🙂

  7. Według mnie najważniejsze jest samozaparcie i nie poddawanie się działaniu społeczeństwa, które chce tylko wydawać, konsumować i tracić. I teksty typu „no dawaj, idziemy kupić to, nie zbiedniejesz przecież”, „Ty tak oszczędzasz to pewnie masz dużo pieniędzy, weź pożycz” to mnie dobija po prostu. Większa świadomość i chociaż próba zrozumienia tematu by wystarczyła.

    • Cześć Fabian!

      Dziękuję za komentarz 🙂

      Masz w 100 % rację. Mnie na szczęście ten problem nie spotkał, ale znam osobę, które od wielu lat oszczędza i jest uważana za sknerę w swoim otoczeniu. Ja to inaczej odbieram, szanuję tę osobę za to, że dba o bezpieczeństwo finansowe swoje i swojej rodziny.
      Mnie w oszczędzaniu nie nakręca sam fakt bogacenia się i posiadania coraz więcej pieniędzy, ale właśnie bezpieczeństwo finansowe i potencjalna wolność finansowa.

      Dużo wytrwałości życzę, bo nam oszczędzającym jest to potrzebne, pozdrawiam 🙂

  8. Cześć,

    Mam bardzo podobne myślenie i cele finansowe jak Ty. Zupełnie nie rozumiem, tego ciągu do konsumowania, który mają np. koledzy z pracy. Dziwi mnie np. gdy mówią że muszą jechać 70 km na zakupy do Katowic, bo w naszym 50 tys. mieście nic nie ma. Dla mnie jest wszystko, może po za kinem i sklepem sportowym. Inna sprawa że ja nie lubię wydawać pieniędzy, wydaję jak muszę. Ale też sobie nie odmawiam, bo mnie do posiadania czegoś nie ciągnie.
    A jeśli chodzi o inwestowanie, w miarę bezpieczne, to jestem ciekaw jak bilansuje Ci się wynajem mieszkania. Tzn. roczny zysk z najmu, w stosunku do włożonego kapitału? W ciągu 1-2 lat, też chciał bym wejść na rynek nieruchomości, z tym że mam wątpliwości czy wynajmować, czy flipować. Czytam różne strony i ludzie twierdzą że na początek wynajem jest nieopłacalny, zamraża pieniądze. Lepiej kupić, wyremontować, sprzedać. Niestety z końcem roku możliwości dobrego inwestowania, w pożyczki społecznościowe się kończą (z powodu zmiany ustawy, przez nasz idiotyczny rząd) Także muszę znaleźć jakąś alternatywe na zysk 8-10% w skali roku. Giełda mnie trochę przeraża, chociaż nie wykluczam że coś tam zainwestuję.

    • Cześć Mariusz,

      Super znów Cię słyszeć i cieszę się, że podobnie myślimy 🙂

      To prawda, problem konsumpcjonizmu jest wszechobecny. A wydaje mi się, że w ostatnich latach nawet on urósł, gdyż nie ma co ukrywać społeczeństwo staje się coraz zamożniejsze. Albo ja mam troszkę spaczony obraz tego poprzez to, że mieszkam w Warszawie. Bo wciąż jest wiele regionów, gdzie jest bardzo ciężko z pracą…
      A wracając do konsumpcjonizmu, to często ludzie leczą się z niego dopiero gdy wpadną w długi bądź inne tarapaty. Czego oczywiście nikomu nie życzę 🙂

      Dokładne obliczenia co do zysków z nieruchomości będę pokazywał w przyszłości na blogu. Przyznam szczerze, że tę nieruchomość, którą wynajmujemy od kilku lat, kupiliśmy minimalnie za drogo. Wyszedł po prostu jeszcze brak doświadczenia i nie było ono kupowane stricte pod wynajem wieloletni, a z założeniem, że „dobra wynajmijmy na rok, dwa, a potem pewnie ktoś z nas się tam wprowadzi”. A kupując jednak mieszkanie nie pod siebie, a na wynajem całkiem na inne aspekty się zwraca uwagę. Uchylę rąbka tajemnicy, że jest to powyżej 4 % netto rocznie. Więcej szczegółów w przyszłości 🙂

      Tak, na flipach można zarobić i więcej i szybciej, ale tu też trzeba dobrze się do tego przygotować. Czyli mieć kontakty w branży nieruchomości (szybkie informacje kiedy pojawia się okazja mieszkania), dobrą ekipę remontową itd. Ja się tym nie zajmowałem, ale słyszałem dobre opinie o Wojciechu Orzechowskim i jego szkoleniach, który się w tym specjalizuje. Tutaj znajdziesz więcej informacji – http://wiwn.pl/.

      Mnie też giełda przeraża, nigdy nie grałem, ale ostatnio sobie z ciekawości patrzyłem i przez ostatni rok na wielu spółkach można było zarobić kilkanaście / kilkadziesiąt procent. Bardzo kuszące zyski, ale ja wychodzę z założenia, że jak czegoś nie czuję, to po prostu tego nie robię. Dla mnie te 5-10 % jest w pełni wystarczające. Wolę spać spokojnie, niż gryźć się potem z myślami, że po co zabrałem się za coś czego do końca nie rozumiałem.

      Pozdrawiam! 🙂

    • Sytuacja z mojego życia – koleżance szkoda wydać 400 zł na leczenie zęba, który tego wymaga i ogólnie jest nieciekawie, bo bardzo boli, ale w tym samym czasie wymienia poprzedni sprawny telefon na nowszy model czemu oczywiście towarzyszy wydatek dużo wyższy niż wspomniana wizyta u dentysty. Sami możecie ocenić jak dziwnie wygląda w jej ustach stwierdzenie nie mam pieniedzy.

  9. Czytałem książkę Wojciecha Orzechowskiego i zbieram na razie wiedzę w tym kierunku. Giełdę też obserwuję i troche żal straconych szans, bo ostatnie 1,5-2 lata to hossa nawet w Polsce i na spółkach z WIGu 20 można było zarobić po 50-100% i prawie wszystko rosło. Ale wiadomo, to zależy od koniunktury. Ja mam to szczęście że w moim mieście, mogę kupić 50 m mieszkanie nawet poniżej 100tys. i z tego co patrzę po kosztach najmu, to zysk 7-8% w skali roku powinien być osiągalny. Mam też szczęście że moja żona też jest oszczędna i nie wydaje pieniędzy na głupoty, jestem z niej dumny, gdy słyszę np. koleżanki z pracy które jadą do fryzjera do innego miasta i wydają jednorazowo 200 zł, a różnica w wyglądzie niewielka. Jak to mój tata twierdzi widząc co się dzieje w galeriach handlowych, ludzie w Polsce mają za dużo pieniędzy. Ale jak już kogoś zapytasz, to on nie ma oszczędności. A jak wspomnisz o wcześniejszej emeryturze, to patrzą jak na kosmitę, że niby tak można. Ludzie wieżą tylko w emeryturę państwową i naiwnie myślą że za to przeżyją. Również pozdrawiam i wracam do pracy. Jestem Twoim stałym czytelnikiem.

    • A to zazdroszczę Ci Mariusz, bo w Warszawie bardzo ciężko trafić na okazje cenowe, przeglądając tylko serwisy nieruchomości. Śledzę oferty regularnie i czasem łapie się za głowę widząc ceny, więc wiadomo, że z wartością dodaną w postaci kontaktów jest dużo łatwiej 🙂

      7-8 % to już fajny wynik z najmu. A bierzesz pod uwagę przy tym wyniku co kilka lat koszty „odświeżenia” mieszkania i co 10-15 lat koszty większego remontu? I nie mam tutaj na myśli tego, że najemcy zniszczą, bo to się egzekwuje na bieżąco, ale po prostu po tych kilkunastu latach remont jest potrzebny, by mieszkanie „nie odstawało” od standardów. A nawet nie generalny remont, co po prostu wymiana niektórych mebli, a to też parę złotych kosztuje. Wiele osób tego nie uwzględnia, a liczy rentowność najmu tylko poprzez stosunek przychodów co do ceny zakupu, zapominając o wielu innych aspektach. Być może, że ktoś kupuje daną nieruchomość na kilka lat, by ją potem sprzedać, zanim zacznie wymagać większych nakładów, jak to robią osoby kupujące nowe auto i jeżdżą kilka lat póki jest gwarancja 🙂

      Przygotowałem taki kalkulator, który liczy „prawdziwy zysk” z najmu, uwzględniający właśnie wiele takich aspektów. W oddzielnym wpisie na blogu szeroko go omówię i podzielę się nim z Wami.

      Oj tak, podejście drugiej osoby jest kluczowe dla finansów rodziny. Bo inaczej to co my zaoszczędzimy, druga osoba wszystko przehula 🙂 A niestety różne podejście do finansów może się bardzo negatywnie odbijać na całej sytuacji rodzinnej, czego nikomu nie życzę.

      W ostatnim czasie rozmawiając z kilkoma osobami, nie wierzyłem ich reakcji, gdy przecierały oczy ze zdumienia o czym ja mówię? „Wolność finansowa, wcześniejsza emerytura, inwestowanie w nieruchomości, o czym Ty Michał gadasz? Jak ja nie potrafię odłożyć kilku tysięcy rocznie…”
      Każdy sam podejmuje decyzję czy chce być wolnym finansowo, albo chociaż dobrze zabezpieczonym, czy świecić błyskotkami i robić wrażenie na wszystkich dookoła, gdzie tak naprawdę większości ludzi to nie interesuje.

      Mariusz, cieszę się bardzo, że często tu zaglądasz. Jesteś najaktywniejszą osobą na blogu, za co Ci niezmiernie dziękuję 🙂 Trzymaj się!

  10. Kosztów odświerzania i remontu mieszkania nie szacowałem. Ale za to przyjąłem wynajem średnio 10 msc/rok. Mam nadzieję że będzie lepiej. Jeszcze z tym mieszkaniem poczekam z rok, dwa, bo chciałbym kupić za gotówkę, albo z minimalnym kredytem. Myślę że wezmę obie opcje pod uwagę, flip, i wynajem w razie gdybym za długo czekał na kupca. Małe miasto to duży plus, odnośnie kosztów życia, bo średnia cena 1m2 mieszkania u mnie w Raciborzu to 2400zł. A praca na razie jest w porządku. Nie są to może standardy wielkomiejskie, ale jest mieszkanie za 100 tys, a nie 400. Na szczęście mam w peacy kolegę, który nie ma nawet 30 lat, a usilnie dąży do wolności finansowej. Także jest wspólna mobilizacja. Ty też mnie motywujesz do działania. Najważniejszy jest czas, a jak pomyślę, co mogę robić, bez przymusu 8 godz. dziennie spędzonych w pracy. To więcej mi nie trzeba by do tego dążyć. Pozdrawiam i życzę wesołych świąt.

    • Wydaje mi się, że spokojnie możesz przyjąć 11 miesięcy w roku. Czasem widzę w ogłoszeniach zachęty dla najemców, że np. cena za 10 miesięcy – 1000 zł, cena za 12 miesięcy 950 zł. Co powoduje, że jesteśmy 1 400 zł do przodu, niż jakby mieszkanie stało puste przez te 2 miesiące. Bo rozumiem, że te założone 10 miesięcy to właśnie jest dopasowane pod rok akademicki studentów? 🙂

      Odnośnie cen mieszkań to i tak się słyszy, że w Polsce nie są one aż takie drogie, w odniesieniu do Zachodu. Nie chcę rozwijać tego tematu, porównywać zarobków, siły nabywczej itd., ale czytam różne raporty i faktycznie dużo zagranicznych inwestorów interesuje się i działa na polskim rynku nieruchomości. Wcale się nie zdziwię jak za kilka lat ceny mieszkań w Warszawie będą standardem powyżej 10 000 zł. Z drugiej strony spekuluje się kiedy bańka pęknie, ale to już od kilku lat to się słyszy a jednak ceny rosną…

      Super, najważniejsze by właśnie się otaczać ludźmi, którzy podobnie myślą, poprzez co można liczyć na wzajemne wsparcie i motywacje!
      Mnie też bardzo motywuje wolny czas. Powiem szczerze, że nawet bardziej niż pieniądze. Chociaż wiem, że one są środkiem do tego celu, ale wolność finansowa bardziej mi się kojarzy z niezależnością i wolnym czasem, niż ogromną sumą pieniędzy na koncie. A wiele osób błędnie myśli, że to drugie jest niezbędne do osiągnięcia wolności finansowej. A wcale tak nie jest.

      Dziękuję bardzo i również Wesołych Świąt! 🙂

  11. Czesc

    Mysle , ze Wasze zalozenia sa troche bledne poniewaz:

    – Polskie spoleczenstwo sie starzeje stad ilosc mieszkan potrzebnych bedzie mniejsza wbrew temu co mowia deweloperzy
    – stopy procentowe zostana zaraz podniesione a to zmniejszy profit z wynajmu ( jak jest miekszanie kupione za kredyt)
    – kupiliscie wlasnie jak rozumiem mieszkania ( nie podaliscie ceny stad przyjmuje rynkowa) dosc drogo poniewaz:
    – niskie stopy procentowe
    -500+
    – MDM
    – do niedawna niski wklad wlasny

    Te czynniki napedzlay boom na rynku nieruchomosci. Oplacalo sie kupowac mieszkania pod wynajem bardziej niz trzymanie pieniedzy na lokacie w banku. Te czasy zaraz mina. Wszystko wiec zlazy jak sfinansowana jest Wasza nieruchomosc co i tak nie zmienai faktu , ze obecna cena nieruchomosci jest oderwana od fundamentow. Kilka lat temu w Warszawie cena tranzakcyjna dochodzila od 10 tys/m2 — ci co wtedy kupili do dzis mimo wzrostu cen ponownie nie odzyskaja pieniedzy. Zalozenie , ze nieruchomosc bedzie drozec jest dosc ryzykownym zalozeniem.

    To sa oczywiscie moje przemyslenia :), ale zycze powodzenia

  12. Cześć Szymon, dziękuję bardzo za komentarz 🙂

    Co do starzenia się i demografii to zgadza się, występuje ten problem, ale tu tak naprawdę powinniśmy głębiej wgryźć się w ten temat. Są regiony i miasta gdzie już od kilku bądź kilkunastu lat następuje proces wyludniania się, a są takie miasta jak np. Warszawa i inne większe, gdzie ludzi wciąż przybywa i nie zapowiada się, by w ciągu najbliższych kilku lat miało się to zmienić 🙂

    Odnośnie Twoich wątpliwości:

    – Stopy procentowane pójdą w górę, zgadza się, ale kalkulowaliśmy to w swoich obliczeniach. Bardziej ten problem dotyczy osób, które biorą kredyt na maksymalną zdolność i rata kredytu jest dużym obciążeniem w ich budżecie domowym (w przypadku wzrostu raty np. o 300 – 500 zł może wystąpić problem ze spłatą kredytu). My z kolei tak podchodzimy do inwestowania, że zawsze mamy poduszkę bezpieczeństwa przynajmniej na rok, gdzie w razie nieprzewidzianej sytuacji, utraty pracy, zdrowia itd., wiem, że sobie poradzimy z tym finansowo.

    – Odnośnie cen zakupu, to chcę przygotować oddzielne wpisy na blogu, gdzie będę pokazywał wszystkie dotychczasowe inwestycje od podszewki (cena zakupu, przychody z najmu, stopy zwrotu itd.). Ale już teraz uchylę rąbka tajemnicy, że pierwsze mieszkanie to cena w okolicy 8,6 tys. / m2 (rynek wtórny, ale nowe budownictwo, bez konieczności nawet drobnego odświeżenia, bo poprzedni właściciel to zrobił przed sprzedażą, więc już gotowe do wynajmu), drugie mieszkanie też rynek wtórny, cena w okolicy 7,2 tys. / m2, ale tutaj stan do remontu, co uwzględniając nakłady na niego poniesione, daje finalną cenę około 8,4 tys. / m2.
    Wiem, że same ceny za dużo nie mówią, bo wszystko zależy od lokalizacji. A więc Warszawska Wola (5 km od ścisłego centrum i 500 metrów od nowo budowanej stacji 2 linii metra). Ceny zakupu uważam za dobre 🙂 Podałem szczegółowy opis, bo można znaleźć mieszkania w Warszawie za 5 tys. / m2, ale jak się spojrzy na mapę jest to 20 km od centrum 🙂

    Dodatkowo powiem, że my inwestycję w nieruchomości traktujemy jako budowanie majątku i dodatkowy przychód, a nie jako główne albo kluczowe źródło utrzymania. Bo to też jest różnica, nawet psychologiczna, jeśli zakładając czarny scenariusz, mieszkanie będzie stało kilka miesięcy puste, to wiem, że byśmy sobie z tym finansowo poradzili.

    Dzięki za komentarz jeszcze raz i pozdrawiam 🙂

  13. Myślę, że cel, który sobie postawiłeś jest jak najbardziej realny do spełnienia. Wolność finansowa nie jest to wcale coś tak bardzo nierealnego. Mamy szczęście, że żyjemy w czasach, że nawet ”siedząc przed komputerem” możemy zarządzać firma, odbywać szkolenia itp. Wszystko to ułatwia sprawę. Myślę, że w ciągu życia warto zainteresować się na przykład sprzedażą. Jest to przecież świetny dochód pasywny. Jeszcze lepsze są nieruchomości. Jak widać ty już to wiesz. Pomysłów jest wiele… Potrzebna jest wiedza i chęci, aby ją zdobywać. 🙂

    • To prawda, w 100 % się zgadzam. Najważniejsze to chcieć i szukać możliwości, a prędzej czy później trafimy na coś, w czym się odnajdziemy a przy okazji odniesiemy sukces 🙂 Jak będziemy czekali nic nie robiąc i łudzili się, że nasza sytuacja się poprawi, to chyba tylko wygrana w lotto może to sprawić 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię:

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial