Fundusz bezpieczeństwa, czyli Twój największy skarb!

17

Pamiętam jak kilka lat temu gdy większość ludzi zmieniała samochód, jednym z podstawowych pytań było: „Ile ten samochód ma poduszek powietrznych?” 🙂 Nie zadawaliśmy tego pytania, bo spodziewaliśmy się, że będziemy mieli wypadek, a chcieliśmy zadbać w jak największym stopniu o bezpieczeństwo nasze i naszej rodziny. I to właśnie poduszki powietrzne wraz z innymi systemami, które jeszcze jakiś czas temu nie wszystkie samochody posiadały w standardzie, miały nam to bezpieczeństwo zapewnić. Rozsądny człowiek wie, że nie wszystko w życiu, a zwłaszcza na drodze, zależy od niego. Analogicznie jest w świecie finansów. Nie zawsze mamy wpływ na to co się wydarzy. Tylko tutaj tym buforem, który zadba o nasze bezpieczeństwo jest fundusz bezpieczeństwa. Inni nazywają go jeszcze poduszką finansową, dlatego pozwoliłem sobie na nawiązanie do świata motoryzacji 🙂 

Nieszczęścia i kłopoty finansowe niestety zdarzają się każdemu. No może, że urodziłeś się pod szczęśliwą gwiazdą. Bardzo często jest tak, że jak już coś zacznie iść źle, to jest duże prawdopodobieństwo, że zawali się coś jeszcze. Tzw. prawo Murphy’ego 😉 Nieszczęścia chodzą parami i bardzo często jedno, przyciąga następne. Zapewne każdy z nas miał w życiu taką negatywną serię, gdzie w krótkim okresie wiele rzeczy obraziło się na nas i odmówiło posłuszeństwa 🙂 Dobrze pamiętamy jak głęboko musieliśmy wtedy sięgnąć do kieszeni. Zdecydowanie są to trudne czasy dla naszych budżetów domowych.  

I to właśnie fundusz bezpieczeństwa zdecydowanie ułatwi nam przejście przez takie finansowe tarapaty. Odpowiedz sobie sam czy na obecną chwilę jesteś przygotowany na taką nagłą zmianę warunków pogodowych wokół Twojej osoby? Czy masz wystarczające oszczędności, gdy to właśnie Tobie przytrafi się taka seria kilku nieszczęść? A co w przypadku gdybyś teraz stracił pracę? Na ile miesięcy wystarczy Ci pieniędzy? A może łudzisz się, że żadna przykra sytuacja Ciebie nie spotka? Radzę Ci przestać wmawiać sobie, że jesteś urodzonym szczęściarzem i ciemne chmury nigdy nie zbierają się nad Twoją głową. To, że omijały Cię do tej pory, nie znaczy, że tak samo będzie w przyszłości. 

 

Czym jest fundusz bezpieczeństwa?

Dzisiejszy wstęp miał na celu uświadomienie Ci, że fundusz bezpieczeństwa jest niezbędny każdemu z nas. Są to środki, którymi możemy wesprzeć się podczas tymczasowych problemów finansowych. Swego czasu Matthew Woodring Stover stwierdził:

 „Miej nadzieję na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze”

Dlatego po zbudowaniu funduszu awaryjnego, w pierwszej kolejności powinieneś zbudować fundusz bezpieczeństwa. Jeśli jeszcze nie posiadasz go, masz to zrobić kosztem zbliżających się wakacji, nowego telewizora czy zmiany samochodu. Nie zasłaniaj się niewystarczającymi zarobkami czy wiekiem, a po prostu zrób to. Dopiero następnie będziesz mógł sobie pozwolić na wspomniane przyjemności. Fundusz bezpieczeństwa to środki, które jednocześnie powinny być łatwo i trudno dostępne. Trudno, kiedy chcemy sobie kupić nowy ciuch, natomiast łatwo w sytuacjach kryzysowych. To tarcza, która uchroni nas przed problemami finansowymi. Chodzi o to, aby w trudnej sytuacji wcześniej odłożone pieniądze, zapewniły nam nieco czasu na pozbieranie się i powrót na właściwe tory. 

Największą zaletą funduszu bezpieczeństwa jest fakt, że zabezpieczy Cię on przed popadnięciem w długi. Zwłaszcza, że w sytuacjach kryzysowych mając nóż na gardle, dużo łatwiej działać irracjonalnie. Jeśli nie posiadasz żadnych oszczędności, na tym etapie nie jest kluczowe zbieranie środków na Twoją emeryturę, a właśnie na fundusz bezpieczeństwa. Tym bardziej bez zbudowania solidnego funduszu bezpieczeństwa, musisz zapomnieć o inwestowaniu pieniędzy. Bo co w przypadku gdy Twoje inwestycje nie powiodą się, znów zostaniesz bez oszczędności? Dopiero gdy już posiadasz solidny fundusz bezpieczeństwa, możesz zacząć inwestować pieniądze 🙂 Jedynym wyjątkiem mogą być małe kwoty inwestowane w celach edukacyjnych, ale nie rób tego jeśli nie masz ani złotówki oszczędności. 

 

Ile pieniędzy przeznaczyć na ten cel?

Bez dwóch zdań powinniśmy zbudować solidny fundusz bezpieczeństwa. Ale czy nie jest to stwierdzenie subiektywne? Dla każdego przecież będzie oznaczało inną kwotę. Ogólnie zdania są podzielone, jedni powiedzą, że wystarczą nam środki w wysokości 3 miesięcznych wydatków, inni zaś, że aż roczne wydatki. Można banalnie stwierdzić, że im więcej, tym lepiej. Ale według mnie wszystko zależy od Twojej indywidualnej sytuacji. Czy mieszkasz jeszcze z rodzicami, czy masz na utrzymaniu rodzinę, czy jesteś sam osobą pracującą w gospodarstwie domowym itd. A jak myślicie czy emeryt z dobrą emeryturą powinien posiadać fundusz bezpieczeństwa? Nie wydaje się by w najbliższych latach ZUS zbankrutował, więc można by stwierdzić, że nie, bo już zawsze będzie miał stałe dochody. Ale nawet w takim przypadku warto mieć chociażby niewielką poduszkę finansową. Duży wpływ również na wysokość funduszu bezpieczeństwa mają Twój styl życia i liczba zobowiązań. Im więcej zobowiązań (np. kredyt hipoteczny, samochodowy) tym fundusz powinien być solidniejszy. 

Te wszystkie czynniki powodują, że w skrajnych przypadkach różnice w funduszu bezpieczeństwa mogą wynosić kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Tak, dobrze czytasz! To gdzie mieszkasz, z kim mieszkasz, ile zarabiasz, ile wydajesz – to wszystko ma kluczowe znaczenie. Dlatego ciężko przedstawić wyliczenia co do złotówki czy uniwersalny model pokazujący ile powinien wynosić fundusz bezpieczeństwa. Ale jeśli chcielibyście usłyszeć konkretną odpowiedź, to według mnie fundusz bezpieczeństwa powinien stanowić 6-krotność naszych miesięcznych wydatków.

Jeśli wiec średnio wydajecie 3 000 zł miesięcznie, Wasz fundusz bezpieczeństwa powinien wynosić 18 000 zł. Przez wydatki miesięczne rozumiem kwotę wydatków uwzględniających zarówno wydatki regularne, jak i nieregularne. Również pamiętaj by uśrednić wydatki z kilku miesięcy, a najlepiej całego roku, a nie tylko z poprzedniego miesiąca 🙂 Wiem, że kwota jest całkiem spora i nie będzie łatwo ją odłożyć, ale zapewnienie sobie bezpieczeństwa finansowego to nie jest rzecz, którą zrobisz w kilka tygodni. Z drugiej strony ktoś mógłby stwierdzić, że aż prosi się by chociaż połowę z tej kwoty zainwestować. Ale podkreślę jeszcze raz, dopóki nie zbudujesz funduszu bezpieczeństwa, zapomnij o jakimkolwiek inwestowaniu pieniędzy!

 

Kiedy korzystać?

Bardzo spodobało mi się stwierdzenie, którego użył Krzysztof z bloga Metafinanse.

Fundusz bezpieczeństwa to nie jest nasza osobista linia kredytowa” 

Dlatego powinieneś sięgać po te pieniądze tylko w sytuacjach naprawdę awaryjnych. Chodzi tutaj o nagłe i nieprzewidziane wydatki np. gdy stracisz pracę. Odpadają więc rzeczy, które spokojnie mogłeś zaplanować dużo wcześniej jak prezenty świąteczne, wakacje, remont mieszkania czy ubezpieczenie samochodu. Celem poduszki bezpieczeństwa jest wyciąganie nas z potencjalnych problemów finansowych, a nie wspieranie się nimi, bo akurat nie stać nas na kolejną zachciankę. Absolutnie kluczowym faktem jest, by po sięgnięciu po środki z funduszu bezpieczeństwa, jak najszybciej odbudować go, gdy nasza sytuacja finansowa zacznie się poprawiać. 

Jeszcze raz podkreślmy, że fundusz bezpieczeństwa ma chronić Cię tylko i wyłącznie przed nieprzewidzianymi sytuacjami. Dlatego sam powinieneś sobie jasno określić co będzie taką sytuacją kryzysową. Na pewno nie jest nią promocja na telewizor czy oferta last minute na wakacje w tropikach…

 

Gdzie trzymać środki stanowiące fundusz bezpieczeństwa?

Gdy już zbudowaliśmy nasz fundusz bezpieczeństwa, to pojawia się inny problem 🙂  Gdzie powinniśmy przetrzymywać te środki? Tak jak już wcześniej wspomniałem środki te powinny być jednocześnie łatwo i trudno dostępne. Dlatego przeanalizujmy krok po kroku kilka możliwości, co pozwoli zrozumieć nam w jaki sposób najlepiej przetrzymywać te pieniądze. 

Zwykły ROR? Raczej nie, stąd można łatwo je wypłacić, a i zapewne często by się mieszały z naszymi bieżącymi środkami na życie.

W gotówce? Trzymanie środków w kopercie czy skarpecie powoduje, że tracą one na wartości. Nieduża część środków przetrzymywana w takiej formie jest jak najbardziej akceptowalna, chociażby ze względu na awarie bankomatów. Ale czy jest sens trzymać w domu więcej niż 2-3 tys. zł?

Na giełdzie? Zbyt duże ryzyko. Nawet jeśli pod uwagę weźmiesz tylko akcje bezpiecznych spółek, to nie zawsze uda Ci się sprzedać je od ręki…

To co w końcu? 

Najlepszym sposobem jest przechowywanie środków z funduszu bezpieczeństwa na koncie oszczędnościowym bądź lokacie.

Chociaż w tym drugim przypadku należy wybierać jedynie te krótkoterminowe, maksymalnie 1-2 miesięczne. Przede wszystkim pieniądze przetrzymywane w taki sposób, nie są aż tak łatwo dostępne jak na zwykłym rachunku. Natomiast z drugiej strony dostęp do nich możesz uzyskać jeszcze tego samego dnia. Czy to udając się do oddziału banku czy przelewając te środki na ROR, po czym następnie będziesz mógł wypłacić je z bankomatu. A co najważniejsze przetrzymywanie środków w taki sposób pozwoli zachować wartość tych pieniędzy w czasie. 

Podsumowując, każdy z nas powinien posiadać fundusz bezpieczeństwa. Nie jest to dobrowolne, a absolutnie obowiązkowe jeśli chcesz zapewnić sobie bezpieczeństwo finansowe. Dlatego nie odkładaj tego na później jeśli nie posiadasz takiego buforu bezpieczeństwa. Za to polecam Ci odłożyć na później wszelkie inne przyjemności, które do tej pory znajdowały się wyżej na Twojej liście potrzeb. Jestem bardzo ciekawy Twoich przemyśleń, a może i doświadczeń związanych z funduszem bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że ten artykuł był dla Ciebie przydatny. Jak zawsze gorąco Was zachęcam do komentowania, zadawania pytań i uzupełniania wpisu! 🙂

PS. Niedawno założyłem kanał YouTube. Jeśli chciałbyś dowiedzieć się nieco więcej o finansach w formie wideo, to zapraszam do obejrzenia 😉 

Zachęcam Cię również do subskrypcji mojego kanału! Bardzo Ci dziękuję! 🙂 

 

 

Podobne artykuły:

  1. Fundusz awaryjny, czyli jak 1-2 tys. zł uratuje Twój tyłek!
  2. Jak przestać żyć od wypłaty do wypłaty? 
  3. Jak zarządzać oszczędnościami? Skuteczny plan dla Twoich finansów!
  4. Jak zacząć oszczędzać? Poznaj prawdę na temat swoich finansów!
(Visited 909 times, 14 visits today)

17 KOMENTARZY

  1. Jak zaczynałam oszczędzać, to pojęcie poduszki finansowej jeszcze nie istniało 😉
    Zaczęłam odkładać na emeryturę, przeszłość dzieci itd… No i teraz przydałaby się poduszka. Ale mam trochę zaległości z wpłatami na konta celowe i tak sobie powtarzam, że zacznę budować poduszkę jak wyjdę na „zero” z oszczędnościami. Wiem, że to nie najlepszy pomysł, ale jakoś tak psychicznie nie mogę się przemóc :p

    Super wpis, dzięki!

    • Dzięki Bea!

      No właśnie, zazwyczaj odkładamy na konkretne cele, bo łatwiej jest nam wtedy zmotywować się. Dlatego wiele osób nie stosuje poduszki finansowej. Czy postępują błędnie? Na pewno nie jest to rekomendowane działanie jeśli chcemy by nasze finanse były nieskazitelne 🙂 Ale na upartego zawsze można w sytuacji kryzysowej przesunąć (podebrać) środki z konkretnego funduszu celowego 🙂
      Więc jeśli mamy jakieś oszczędności, ale nie pod postacią funduszu bezpieczeństwa to jeszcze nie ma takiej tragedii. Gorzej gdy jesteśmy po tej drugiej stronie rzeki 😉

    • Zdecydowanie 🙂 Ja nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez oszczędności, które starczyłyby na co najmniej 6 miesięcy życia, gdyby nagle wszystko zaczęło się walić… Przechodzą mnie dreszcze gdy słyszę jak ktoś odpowiada „Nie potrzebuję oszczędności, korzystam z życia”…

  2. Póki co udało mi się zgromadzić środki na funduszu awaryjnym. Kosztowało mnie to co prawda sporo nadgodzin, ale jest. Uczucie naprawdę bezcenne, bo w razie WU mogę po nie sięgnąć albo załatać chwilową dziurę w budżecie wywołaną czymś naprawdę niespodziewanym.

    • Brawo Askadasuna! 🙂 Gratuluję, bo o ile pamiętam jeszcze kilka tygodni/miesięcy temu nie było wcale oszczędności. I podoba mi się to co powiedziałaś, że uczucie bezcenne 🙂 A zwłaszcza bezcenne bo osiągnięte ciężką pracą, tym bardziej docenia się takie rzeczy. Oby tak dalej 🙂

  3. dla mnie taka świadomość, że gdyby cos to ja mam za co żyć ma jeszcze jeden ogromny plus. ja dzieki temu podejmuję lepsze i odwazniejsze decyzje. nie boje sie zaryzykowac i np. zmienic prace. najwyzej sie nie uda. ale co sie okazuje? ze sie udaje. dlaczego? gdyz ciezko pracuje aby się udało ale tez dlatego, ze pracuję pod mniejszą presją.

    • Zdecydowanie! I zazwyczaj ten argument trafia w czuły punkt osoby, które powątpiewają w ideę oszczędzania pieniędzy 🙂 Również w odwrotnej sytuacji, gdy tracimy pracę, mając fundusz bezpieczeństwa, szukamy na spokojnie to co nam będzie odpowiadać, a nie podejmujemy się pierwszej lepszej pracy, bo nie mamy za co opłacić rachunków… Pozdrawiam! 🙂

  4. Witaj, trafiłam na Twój blog kilka dni temu zaledwie, a już podjęłam całkiem sporo decyzji o racjonalnym gospodarowaniu pieniędzmi i czasem. Bardzo przemawia do mnie sposób, w jaki piszesz oraz forma bloga. Z finansami mam ogromny problem i wierzę, że właśnie m.in. Twój blog zmotywuje mnie do poprawy mojej sytuacji. Pozdrawiam. 🙂

    • Cześć Ola, ogromne gratulacje i dzięki za miłe słowa! 🙂

      Fajnie, że podkreśliłaś RACJONALNYM, bo są osoby, które biorą się za radykalne oszczędzanie i po kilku tygodniach potrafią się mocno zniechęcić… A ja zdecydowanie wolę właśnie to racjonalne podejście niż za wszelką cenę. W oszczędzaniu powinniśmy odnaleźć radość i ma to sprawiać nam przyjemność, a nie męczyć się z tym 🙂
      Trzymam kciuki! Pozdrawiam! 🙂

  5. Tak, wcześniej czytywałam różne blogi, porady na temat rozwijania umiejętności gospodarowania finansami. Często były to porady w stylu „zrób to i to, a szybko Twoja sytuacja diametralnie zmieni się”. Rzeczywiście fajnie to się czyta, fajnie wyobraża plan działania, ale gorzej z realizacją. Dlatego ważne jest to, co piszesz, że plan musi być dopasowany do naszej indywidualności, a dwa, że poprawa sytuacji finansowej jest procesem długotrwałym. Ja swoje możliwości ci słabości znam, więc w walce o poprawę kondycji finansowej postanowiłam przede wszystkim zacząć od ograniczenia korzystania z TV i internetu, zwłaszcza różnego rodzaju blogów, zachęcających do kupna niepotrzebnych rzeczy ( w moim przypadku nadmiernego kupowania drogiej odzieży, niekoniecznie w danym momencie mi potrzebnej ). Bodźce płynące z tych mediów w były dla mnie tak silne, że nie potrafiłam się powstrzymać od nadmiaru właśnie takich typowo kobiecych zakupów – odzieży, kosmetyków. Niby nic, ale przez kilka lat takich zakupów poważnie się zadłużyłam, a kupionych rzeczy nawet często nie używałam. Teraz pracuję nad sobą, widzę efekty, ale dostęp do bodźców zakupowych mocno ograniczam. No i część niepotrzebnych nabytków odsprzedałam, pozostałe sprzedam. I wcale to kiedy jest takie wyrzeczenie i ból, bo perspektywa finansowej wolności, niech to będzie nawet za kilka lat, jest świetna motywacją. Pozdrawiam. 😊

    • Dokładnie Olu, plan musi być dopasowany do naszej sytuacji i przede wszystkim realistyczny 🙂 Jeśli ktoś szuka sposobu aby szybko się wzbogacić (a niestety sporo osób by chciała iść na skróty ) to na moim blogu nie znajdzie na to recepty… Jak napisałaś jest to proces długoterminowy. Oczywiście ktoś może łudzić się dalej i obstawiać kupony lotto, ale nawet jak trafi się jakiś szczęśliwiec, to reszta umoczy sporo pieniędzy. A wielu z tych szczęśliwców bez wiedzy jak zarządzać pieniędzmi (a ta naprawdę wcale nie jest trudna!), i tak kończy gorzej, niż przed dopływem gotówki, który miał być rozwiązaniem ich dotychczasowych problemów 🙂

      A co do Twojej sytuacji Olu, to według mnie osiągnęłaś już połowę sukcesu, a właściwie tę trudniejszą część masz za sobą, bo namierzyłaś swoje słabości. Zgadzam się, że bodźce płynące z mediów, a zwłaszcza z tych Internetowych (np. Instagram) przeraźliwie nakręcają konsumpcjonizm. A Wy Kobiety macie chyba z tym jeszcze trudniej, bo pokus jest o wiele więcej. A co do telewizji to kiedyś nie wyobrażałem sobie życia bez niej, teraz mimo mojego zamiłowania do wyliczeń, nie chciałbym podliczyć ile na to kiedyś czasu zmarnowałem. Nie chciałbym osiwieć 😉

      I najważniejsze, że jest świetna motywacja, bo wtedy naprawa swoich finansów nie jest to aż taka straszna jak wcześniej mogło się wydawać. Trzymam kciuki 🙂

  6. Cześć.
    Co myślisz żeby kupić za te pieniądze obligacje skarbowe? Też w każdej chwili mogę zerwać są w miarę bezpieczne i mogę kupować np roczne.

    • Cześć Ragan,

      Śmiało można fundusz bezpieczeństwa trzymać w obligacjach skarbowych. Jak wspomniałeś są bezpieczne i płynne, bo można je wykupić prawie w każdej chwili 🙂 A ich wcześniejsze zakończenie nie jest obwarowane dużymi karami.

      Np. dla obligacji dwuletnich sytuacja prezentuje się następująco:

      „Pieniądze można wycofać (przedterminowo wykupić obligacje) po upływie siedmiu dni kalendarzowych od dnia zakupu obligacji i nie później niż jeden miesiąc przed dniem ich wykupu.”

      „W przypadku skorzystania z tej możliwości, wartość narosłych odsetek zostanie pomniejszona o opłatę, której wysokość określona jest w liście emisyjnym danej obligacji. Dla serii zakupionych od 1 kwietnia 2015 r. opłata wynosi 0,70 zł od każdej obligacji dwuletniej. ”

      Więcej informacji można znaleźć na stronie Ministerstwa 🙂

  7. Pomimo dużej konkurencji udało Ci się Michał stworzyć fajnego bloga. Natomiast co do tegoż artykułu mam drobne zastrzeżenia.
    Po pierwsze piszesz, że lokata pozwala na zachowanie wartości pieniądza w czasie, a to niestety nie jest prawdą. Niskie stopy procentowe powodują, że lokowanie pieniędzy w lokaty w chwili obecnej są nieopłacalne (no ok pracują, ale nie dają zysku ponad inflacyjnego). Już nie mówiąc o tym, że podawana inflacja jest bardzo niedokładna, bo tak naprawdę każda osoba ma swoją prywatną inflacje w zależności od koszyka konsumpcyjnego. Ja np. najbardziej zwracam uwagę na inflację żywności.

    Druga sprawa to trochę brakuje argumentacji dlaczego akurat oszczędności na 6 miesięcy, a nie np. 3. Taki trochę szablon „jak mieszkasz z rodzicami to mniej, jak rodzina to więcej” itp. Przeważnie w swoich artykułach pokazujesz liczby/ tabele, tutaj wg mnie jest za dużo „kołczowania”.

    Trzecia i chyba najważniejsza kwestia. Piszesz o średnich wydatkach z ostatniego roku, uważam, że należy od nich odjąć wszystkie zbędne wydatki. Ja w swoim budżecie ujmuje wydatki na sport, podróże, czy wyjścia na miasto. Oczywiste jest, że w momencie utraty pracy ucinam maksymalnie wydatki.

    • Hej Gość!

      Dzięki za dobre słowo! 🙂

      Co do Twoich zastrzeżeń, to pozwól, że wyjaśnię:

      1) Lokata i zachowanie wartości w czasie to był oczywiście skrót myślowy. Chodzi o to, że w przeciwieństwie do trzymania pieniędzy w domu, lokata zawsze jakiekolwiek oprocentowanie nam zapewni. A czy niższe, równe czy wyższe inflacji to inna sprawa. Kolejnym ważnym aspektem jest to co napisałeś, dla każdego inflacja jest inna w zależności od koszyka konsumpcyjnego.
      Mam trochę odczucie, że sugerujesz w tym punkcie, że trzymanie w ogóle trzymanie pieniędzy w banku jest głupotą, bo jak napisałeś lokowanie tam pieniędzy ze względu na stopy procentowe na chwilę obecną jest nieopłacalne. Ale celem tych środków nie jest zarabianie, dlatego ciężko znaleźć alternatywną metodę przechowywanie ich, która zapewni nam bezpieczeństwo i szybki dostęp. Nie wspominając, że wiele osób wcale nie myśli o inwestowaniu (czego nie popieram, bo powinni chociaż w minimalnym, bezpiecznym stopniu), a po prostu chcą zbudować oszczędności, które zapewnią im bezpieczeństwo finansowe.

      2) Zgadzam się, mógłbym się nieco mocniej wysilić i przedstawić jakieś wyliczenia, ale… przypadków są naprawdę dziesiątki, jak nie setki. Dlatego nie da się stworzyć uniwersalnego modelu ile dokładnie powinien wynosić fundusz bezpieczeństwa, czy ogólnie ile ktoś powinien posiadać oszczędności. Zdecydowanie wolę wyliczenia, niż „kołczowanie”, ale tutaj uważam za prawie niemożliwe przygotowanie takich obliczeń.
      3 miesiące to według mnie za krótki okres, głównie chodzi o komfort psychiczny. Niektórzy rekomendują nawet 12 miesięcy, ale to już chyba zbytnia ostrożność. Uważam, że każdy kto ma zapał do pracy to znajdzie ją w krótszym okresie. Oczywiście mogą się pojawić skrajne przypadki jak ciężka choroba, ale wtedy to nawet kilkuletnie oszczędności nie pomogą jak niezbędne będzie kosztowne leczenie i nie będziemy w stanie pracować…

      3) Jeśli chodzi o średnie wydatki to bez dwóch zdań gdy jesteśmy w sytuacji podbramkowej to zaczynamy zaciskać pasa. Więc wydaje mi się, że każdy zredukowałby wydatki spokojnie o 10-20% np. gdy tak jak wspomniałeś straci pracę. Ale tak jak napisałem, czasami jest tak, że jak się wali, to się wali wszystko. Mogą w tym okresie dojść inne nieprzewidziane wydatki czy awarie. Dlatego lepiej mimo wszystko mieć oszczędności pozwalające przeżyć normalne 6 miesięcy. W najgorszym przypadku, gdy nasza sytuacja się nie będzie poprawiać, to zaciskając pasa w tym okresie miło się zaskoczymy, bo te środki starczą nam na 1-2 miesiące dłużej 🙂

      Pozdrawiam!

  8. Dobra to po kolei:
    Ad.1
    Czy jestem przeciwnikiem trzymania pieniędzy w banku? I tak i nie. Tak bo lokata te minimalne odsetki, a przede wszystkim najszybszy dostęp do pieniędzy. Nie, bo uważam, jest w tej chwili dużo ciekawszych możliwości na dość bezpieczne lokowanie pieniędzy tylko trzeba niestety spędzić trochę czasu by zrozumieć pewne mechanizmy. Ja np. jestem zdania, że spokojnie można takie 2 miesiące oszczędności mieć na lokacie, 2 miesiące w funduszach pieniężnych/obligacje skarbowe i 2 miesiące w obligacjach korporacyjnych ale tylko i wyłącznie blue chipów (czyli duże korporacje jak Orlen, PKO etc.). Bo tak naprawdę z punktu widzenia ryzyka jakie to ma znaczenie, czy masz pieniądze na lokacie bankowej czy w obligach Orlenu? Bym powiedział, że Orlen może później zbankrutować niż nie jeden bank 😉
    2 lata temu(?) doszło do takiej śmiesznej sytuacji, że Alior emitował obligację na 4%, a lokaty na 1,5% 🙂

    Ad.2 Ależ ja nie oczekiwałem byś wypisywał wszystkie przypadki, ale te kilka „standardowych” już można było. Dla mnie 12 miesięcy to niezły odlot (zresztą pamiętajmy, że nie żyjemy w bogatym społeczeństwie) i ultra konserwatywne podejście i przydatne wg mnie w bardzo konkretnych sytuacjach. 3 miesiące sprawdziły by się np. w Twojej sytuacji, czyli osoby bez dzieci, ale już z aktywem finansowym.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: