Doradcy czy sprzedawcy? Jak znaleźć dobrego doradcę kredytowego?

18

Kilka tygodni temu jeden z czytelników – Jarek, poprosił mnie o pomoc w wyborze dla siebie kredytu hipotecznego. Oczywiście chętnie podjąłem się wyzwania i pomocy, ale od razu na samym początku zaznaczyłem, że nie jestem ani doradcą finansowym, a tym bardziej doradcą kredytowym. Co prawda sam posiadam kredyt hipoteczny, więc na pewno jakieś doświadczenie mam w tej kwestii, ale przez głowę przeszła mi myśl „kurczę, nie robię tego na co dzień, przecież powinienem odesłać mojego czytelnika do prawdziwego doradcy kredytowego„. Tylko pojawia się fundamentalne pytanie, jak znaleźć dobrego doradcę kredytowego? Takiego, dla którego większym interesem będzie nasze dobro niż jego własne w postaci wyższej prowizji od sprzedaży? Kilka lat temu trafiłem na ciekawy artykuł na blogu Marcina Iwucia, który opisywał właśnie ten problem. Rozróżniał prawdziwych doradców finansowych od sprzedawców i tych jeszcze gorszych (a właściwie najgorszych), czyli szarlatanów. Jak się okazuje, trafić na sprzedawcę to nie jest jeszcze najgorszy scenariusz 🙂 

Zanim rozwinę problem jak znaleźć dobrego doradcę kredytowego, to chciałbym podkreślić to co już dziesiątki razy powtarzałem na blogu. W finansach osobistych zawsze należy kierować się dewizą , że najlepszym doradcą finansowym jesteś Ty sam. I tak naprawdę tylko TY możesz skuteczne zadbać o własne finanse. Do znudzenia będę to powtarzał. Oczywiście warto korzystać z doradców, ale sugeruję by traktować ich zdanie jako… tzw. drugą opinię. Warto słuchać i analizować co mówią, sprawdzać czy mówiąc potocznie „nie ściemniają”, a następnie wyciągać własne wnioski.

Znając swoje cele i własne potrzeby (a więc musimy odrobić zadanie domowe 🙂 ), doradca kredytowy czy sprzedawca może być bardzo pomocny. W przypadku kredytów hipotecznych, czyli dylematu przed jakim stanął Jarek, może on nam od ręki zaproponować oferty z kilku banków. To jest niewątpliwie duży plus, bo nam osobiście zajęłoby to mnóstwo czasu. Co więcej, na pewno jest na bieżąco z wszystkimi niuansami dotyczącymi hipotek. Znając nasze potrzeby, właściwie prawie od ręki może podsunąć nam gotowy produkt. I tak właśnie postanowiliśmy, że Jarek zrobi. W pierwszej kolejności skorzystał z pomocy doradcy kredytowego, którego poprosił o ofertę, po czym ją prześwietliliśmy 🙂 Ale zanim przejdziemy do analizy zaproponowanej oferty, jeszcze kilka słów o problemie doradztwa finansowego 🙂 

 

Jak znaleźć dobrego doradcę kredytowego?

Jak odróżnić doradcę finansowego od sprzedawcy albo mówiąc inaczej „nie-doradcy”? 😉 Nie ma co ukrywać, że określenie „doradca finansowy” zdecydowanie podnosi atrakcyjność każdego, kto uprawia ten zawód. Ale czy rzeczywiście każdy powinien tytułować siebie doradcą finansowym? Nie jestem do końca przekonany. Jak napisał Marcin Iwuć „prawdziwi doradcy to gatunek rzadki i powinien być pod ochroną” 🙂 Coś w tym jest. Przede wszystkim doradca finansowy ma wszechstronne wykształcenie w dziedzinie finansów, które jest certyfikowane przez zewnętrzną instytucję. W odróżnieniu od sprzedawców, których raczej bym określił mianem specjalistów „od jednej dyscypliny sportu”, doradcę śmiało można nazwać „dziesięcioboistą”. Oznacza to, że ma szeroką wiedzę finansową, a także posiada tytuł nadany przez Europejską Akademię Planowania Finansowego, która dba o najwyższe standardy wykonywania zawodu doradcy finansowego.

Prawdziwego doradcę finansowego od sprzedawcy różnią przede wszystkim relacje z klientem. Sprzedawca będzie Cię przekonywał, że potrzebujesz danego produktu, natomiast doradca przeanalizuje Twoją sytuację finansową, po czym wspólnie ustalicie plan finansowy. Dopiero po ustaleniu tych faktów, podejmuje się działanie. Ewentualne nabycie produktów finansowych, które doradca może zaproponować jest efektem planu finansowego. Z planu może też się okazać, że klient albo wcale nie potrzebuje produktów bądź potrzebuje inne niż te, które doradca ma w swojej dystrybucji. Co jest bardzo ważne, doradca finansowy w żadnym wypadku nie ma przymusu sprzedaży, a tym bardziej planu sprzedażowego do wykonania.

Sprzedawcy produktów finansowych to niestety grupa najliczniejsza. Sytuacja tutaj jest oczywista. Ich wyznacznikiem jest plan sprzedażowy. Im więcej sprzedadzą, tym lepsza będzie ich wypłata. Aktualnym przykładem może być natarczywe wciskanie obligacji firmy GetBack, która ma ogromne problemy finansowe przez co nie wykupiła ich w odpowiednim czasie. Oczywiście nie można wszystkich osób wrzucać do jednego worka, bo znajdą się sprzedawcy, którzy wykazują się troską o swoich klientów czy starają się regularnie rozwijać swoją wiedzę. Tylko niestety jest ich zdecydowana mniejszość. Jeśli liczysz na wysokiej jakości „darmowe doradztwo” to muszę Cię rozczarować. Dużo szybciej trafisz na sprzedawcę z potencjalnym konfliktem interesów niż na doradcę faktycznie zainteresowanego poprawą Twoich finansów. Oburzyłeś się teraz? Tak niestety działa większość branż, a właściwie biznes. Dlatego zamiast oburzać się, lepiej wyłączyć naiwność, a włączyć zdrowy rozsądek 🙂 

Istotnym problemem w tym wszystkim jest prowizyjne wynagradzanie pośredników finansowych. Zastanów się przez chwilę jak Ty byś się zachował będąc w następującej sytuacji: masz do zaoferowania dwa produkty, na jednym zarobisz 500 zł, a na drugim 1500 zł. Który w pierwszej kolejności byś polecił klientowi? Zapewne niektóre osoby by powiedziały, że ten produkt, który jest korzystniejszy dla klienta, bez względu ile ja na tym zarobię. Bo lojalny klient to złoty klient i na pewno do mnie wróci. Niestety wiele osób na pierwszym planie stawia swój interes, a nie klienta. Co w sytuacji gdy sam masz problemy finansowe i nie wystarcza Ci na raty kredytu? Wtedy zapewne sytuacja by się odwróciła i taki sprzedawca finansowy wybrałby ofertę najkorzystniejszą dla siebie. To właśnie pokazuje jak bardzo niedoskonały jest ten system 🙂 Okej, przejdźmy już do omówienia przygody z naszym doradcą kredytowym.

 

Doradca kredytowy – analiza oferty

Zanim przejdziemy do oferty jaką otrzymaliśmy, kilka słów o kredycie jakiego potrzebuje Jarek. Jest to kredyt hipoteczny w wysokości 60 000 zł na okres 15 lat. I właśnie z prośbą o kredyt z takimi parametrami zgłosił się do doradcy kredytowego w celu przygotowania najkorzystniejszej oferty. Wartość nieruchomości wynosi 180 000 zł, a więc kredyt będzie stanowić jedynie 1/3 wartości zabezpieczenia. Można powiedzieć, że Jarek jest idealnym klientem dla doradcy kredytowego. Bardzo duży wkład własny, umowa o pracę, dobra zdolność kredytowa, a więc z kredytem nie powinno być żadnego problemu. Przeciwnicy doradców pewnie mogliby zażartować, że doradcy takich klientów raczej nie lubią, bo mało można na nich zarobić 😉 Żarty żartami, przejdźmy do oferty, którą otrzymał Jarek.

Poniżej symulacja kredytowa z trzech banków jaką przedstawił doradca kredytowy:

Symulacja kredytowa.pdf

Przepisałem do Excela najważniejsze parametry z kredytów podanych w symulacji i jak widzicie najtańszy jest ten z PEKAO. Różnica między najdroższym kredytem w tym zestawieniu – PKO BP, wynosi 1 084 zł.

Symulacja kredytowa

Istotna rzecz, która od razu rzuciła mi się w oczy i mocno mnie zaniepokoiła to marża banku, która jest na dość wysokim poziomie. Przy moim kredycie hipotecznym w PKO BP wynosi ona w pierwszych 12 miesiącach 1.1%, natomiast w pozostałym okresie 1.64%. Tutaj marża banku wynosi natomiast aż 2.33%. Postanowiliśmy więc, że bliżej przyjrzymy się właśnie kredytowi z tego banku. Tylko w taki sposób, analizując, dopytując, sprawdzając u różnych źródeł, uda nam się zweryfikować przedstawioną ofertę i rzetelność doradcy kredytowego.

Bank PKO BP (zapewne inne również też) stosuje różne marże w zależności od wysokości kredytu hipotecznego. Poniżej pełna siatka marż dla różnej kwoty kredytu:

Siatka marż kredytu hipotecznego

A więc oferta od doradcy kredytowego w pełni zgadza się z powyższą tabelą. Marża banku dla kredytu hipotecznego w wysokości 60 000 zł z wkładem własnym na poziomie 66% wynosi 2.33%. Ale czy to faktycznie najlepsza oferta jaką można dostać?

Analiza oferty – placówka bankowa

Postanowiliśmy, że następnym krokiem będzie bezpośrednie udanie się do placówki banku PKO BP w celu przekonania się jaką ofertę dla tego kredytu uzyskamy u źródła.

Jakie było nasze zdziwienie, gdy dla tego samego kredytu hipotecznego, po delikatnej negocjacji, udało się zbić marże banku do poziomu 2,02 % (po 12 m-cu kredytu, bo w pierwszych 12 miesiącach PKO BP stosuje obniżoną marżę do 1,1%). Szczegóły oferty bezpośrednio z banku możecie znaleźć poniżej:

oferta bezpośrednio z banku PKO BP

Jak widzimy, różnica w marży (2,02 %, a 2,33%) spowodowała, że kredyt bezpośrednio z banku jest tańszy o 1 806,74 zł. A przecież miała to być najkorzystniejsza oferta! Zapewne gdybyśmy zaczęli negocjować z doradcą kredytowym, to też udałoby się uzyskać nieco lepszą ofertę. Mimo wszystko pierwsze wrażenie nie najlepsze. Poprosiliśmy o najlepszą ofertę, a otrzymaliśmy standardową, którą może dostać każdy z ulicy… To doskonale pokazuje o czym mówiłem na początku artykułu. To my jesteśmy najlepszym strażnikiem naszych finansów osobistych i to nasza świadomość finansowa (i dociekliwość 😉 ) uchroni nas przed mało korzystnymi „decyzjami” (błędami) finansowymi.

Ale to nie wszystko. Kilka tygodni temu na blogu pisałem o ratach malejących, które też powinniśmy wziąć pod uwagę. Co prawda większość kredytów hipotecznych w Polsce ma charakter rat równych, ale skoro szukamy najlepszej oferty, nie zapominajmy o ratach malejących. Przy kwocie kredytu 60 000 zł, wysokość rat malejących w początkowych miesiącach nie powinna być drastycznie wyższa niż dla rat równych. A ile oszczędzimy na odsetkach? Przekonajmy się.

Oferta bezpośrednio z banku raty malejąceOszczędność na odsetkach wynosi aż 1 539,39 zł. Sporo. W takiej sytuacji bez dwóch zdań powinniśmy wybrać ofertę z ratami malejącymi. A jak to będzie z wysokością rat?

Raty równe a malejące, różnica

Różnice w racie w początkowych miesiącach wynoszą około 65 zł na korzyść rat równych. Od 13-ego miesiąca, gdy marża banku i łączne oprocentowanie kredytu wzrosną, różnica wyniesie około 76 zł. Oczywiście w kolejnych miesiącach rata będzie systematycznie spadać, aż raty malejące będą niższe od rat równych (w naszym przypadku od 82 miesiąca spłacania kredytu). W tym przypadku, przy takim kredycie i niedużej różnicy w ratach kredytu, bez dwóch zdań powinniśmy wybrać opcję z ratami malejącymi. Dlaczego nasz doradca kredytowy nam o tym nie powiedział, a przygotował szablonową ofertę przy jak najmniejszym swoim wysiłku?

Łączna różnica między początkową ofertą od doradcy kredytowego (najdroższym kredytem), a najtańszym kredytem wynosi 3 346,13 zł. „Zaoszczędzenie” tych pieniędzy zajęło nam raptem kilka godzin. Część z nich przeznaczyliśmy na wizytę w banku, a kolejne kilka godzin zajęła nam analiza i porównywanie ofert. Niezłe oszczędności jak na kilka godzin pracy 🙂 Ale w życiu i finansach osobistych nie zawsze tylko kilka godzin może nas uratować w takich sytuacjach. To doskonale pokazuje dlaczego nasza świadomość finansowa nie może być uśpiona. Wcale nie zdziwiłbym się gdyby niektóre osoby wzięły w ciemno ofertę przedstawioną od doradcy kredytowego, bo przecież to doradca i jego oferta musi być najkorzystniejsza. Pamiętajcie proszę aby porównywać, dopytywać, analizować, bo to zawsze Wy jesteście najlepszymi doradcami finansowymi.

 

Jak znaleźć dobrego doradcę kredytowego – wskazówki

W naszym przypadku doradca kredytowy zadziałał jak typowy sprzedawca, więc można zatem zadać sobie pytanie czy korzystanie z usług doradców finansowych/kredytowych ma sens? Absolutnie tak. Trzymając się kilku poniższych zasad, nawet trafiając na pazernego sprzedawcę będziecie potrafili wybrać korzystny dla siebie produkt:

  1. Pamiętaj, że to Ty najlepiej znasz swoje finanse osobiste i Ty podejmujesz ostateczną decyzję. Podchodź z dystansem do darmowego doradztwa, które uzdrowi Twoje finanse. To Ty musisz odrobić zadanie domowe i dobrze przygotować się do każdej decyzji finansowej. W przypadku inwestycji, zawsze pamiętaj jak długo i ciężko pracowałeś na swoje pieniądze, dlatego nie warto powierzać ich w pierwsze lepsze ręce…
  2. Szukaj doradców finansowych / kredytowych wśród swoich znajomych. Na pewno jest to lepsze rozwiązanie niż doradca z ulicy, którego nie znasz. Mimo polecenia, zawsze wypytaj swoich znajomych, co im się nie podobało we współpracy z polecanym doradcą.
  3. Nie spiesz się z podejmowaniem decyzji. Poproś swojego doradcę o trochę czasu, na przykład na zapoznanie się z wielostronną umową. Nigdy nie podpisuj dokumentów, których nie rozumiesz. Weź je do domu i na spokojnie przeanalizuj. Jeśli poczujesz nacisk ze strony doradcy, to znaczy, że trafiłeś na chciwego sprzedawcę…
  4. Przepytaj doradcę z produktów, w których czujesz się mocny, a jednocześnie udawaj, że jesteś kompletnie zielony. Szybko wyczujesz intencję doradcy i będziesz wiedział czy po prostu nie ściemnia. Zadawaj pytania aż do znudzenia, nawet jeśli mają być absurdalne do bólu 🙂 
  5. Sprzedawca będzie pomocny w doborze produktu, ale to Ty musisz znać własne potrzeby. Bez zdefiniowania własnych celów, ciężko będzie mu dobrać i zaproponować odpowiedni produkt. W tej roli niestety nikt Cię nie zastąpi.
  6. Pytaj, pytaj i jeszcze raz pytaj o absolutnie wszystko. Jakie są ryzyka związane z inwestycją, jaki doradca przewiduje zysk, czy sam inwestuje w ten produkt, czy może pokazać swoje dotychczasowe inwestycje itd. Szybko zorientujesz się czy nie gubi się w swoich słowach…
  7. Nie przesadzaj z nieufnością 🙂 Dobry doradca to taki, z którym musisz być absolutnie szczery. Nie chodzi o to, by od razu starać się z nim zakumplować, ale nie znając dobrze Twojej sytuacji, ciężko mu będzie dobrze Ci doradzić. Pełna transparentność jest kluczem do sukcesu w dobrej relacji z doradcą finansowym.

Podsumowując, uważam, że nikt nie jest w stanie zastąpić nas samych na stanowisku “strażnika finansów osobistych”. Dlatego do znudzenia będę powtarzał, że najlepszym doradcą finansowym jakiego powinniśmy się słuchać, jesteśmy my sami. Warto słuchać zarówno doradców jak i sprzedawców, ale przede wszystkim wyciągać własne wnioski. Stale edukując się w kwestiach finansowych, z czasem będziemy potrafili „przefiltrować”, które oferty są dobre dla nas, a które dla naszego doradcy 🙂 A jakie Wy macie doświadczenia z doradcami finansowymi/kredytowymi? Mam nadzieję, że zdecydowanie lepsze, niż w przytoczonym dziś przykładzie. A może macie jeszcze inne pomysły jak znaleźć dobrego doradcę kredytowego? Zapraszam do podzielenia się opinią 🙂

 

 

Podobne artykuły:

  1. Jak zgromadzić 628 tys. zł mając taką samą pensję?
  2. Powiedz jaką część swoich dochodów oszczędzasz, a powiem Ci kiedy przejdziesz na emeryturę!
  3. Jak zarządzać oszczędnościami? Skuteczny plan dla Twoich finansów!
(Visited 522 times, 1 visits today)

18 KOMENTARZY

  1. Mega dobry wpis 🙂 Tym bardziej, że sama właśnie jestem w podobnej sytuacji i szukam najkorzystniejszej „hipoteki”. A tego doradcę to Jarek wziął z ogłoszenia, z polecenia czy jeszcze inaczej znalazł?

    • Dzięki Marta i trzymam kciuki za znalezienie najkorzystniejszej hipoteki 😉

      Doradca był od znajomej Jarka, która pracuje w nieruchomościach i że tak powiem „ma wzięcie” i dobre opinie. Oczywiście po negocjacjach na pewno również doradca zaproponowałby lepsze warunki, ale tak jak napisałem pierwsze wrażenie nie najlepsze. A także sama relacja z klientem na średnim poziomie, po prostu przesłanie oferty pod warunki kredytu, nie było odczucia chęci pomocy drugiej stronie, czyli kredytobiorcy 🙂

      Ale oczywiście nie można wrzucać wszystkich doradców do jednego worka, bo też są genialni, kwestia dobrze trafić. Tu z polecenia, a o dziwo wrażenie przeciętne 🙂

  2. W Pekao SĄ jak ja składałem wniosek 2 miesiące temu, to mimo, ze ubezp na życie wynosi 0 zł w ofercie, to bank mimo wszystko zadał takiego zabezpieczenia. Można było skorzystać z oferty banku lub firmy zewnętrznej. Koszt to 40-60 zł.
    3 banki to stanowczo za mało. Trzeba brać wszystkie z oferty pośrednika, bo po analizie najgorszy może okazać się najlepszy przez wszystkie dodatkowe konieczne uslugi

    • Hej Paweł 🙂

      Oczywiście, że porównanie powinno się zrobić w większej ilości banków niż 3, ale to pośrednik zazwyczaj proponuje 3 oferty, a więc już te najlepsze. Dlatego jego rolą jest eliminacja kiepskich ofert, bo bez sensu żeby przesyłał 10 ofert i robił jeszcze większy mętlik kredytobiorcy. Dlatego powinien wyselekcjonować te najlepsze banki.

      Tak samo chciałbym dodać, bo mogą pojawić się pytania, ten kredyt z ratami malejącymi bezpośrednio z banku nie jest ostateczną i najlepszą ofertą, którą ostatecznie Jarek wybrał 🙂 Wciąż trwają negocjacje i w niedługim czasie przedstawię wariant na który prawdopodobnie ostatecznie się zdecyduje 🙂

      • Zbyt poważna sprawa, żeby zdawać się na kogoś. Trzeba mimo wszystko monitorować postęp kredytowy, dzwonić do banku, na jakim etapie jest wniosek i informować o tym doradcę. Nawet najlepszego doradcę klient jest w stanie „popsuć”. Jestem właścicielem 2 kredytów. Aneksowalem umowy przedwstępne i odstepowalem od już podpisanych umów kredytowych, żeby dostać tylko to co dla mnie najlepsze.

        • Tu się zgadzam i to miał właśnie zasugerować dzisiejszy wpis. Żeby sprawdzać u wielu źródeł, negocjować, dopytywać, potem jeszcze raz negocjować, porównywać różne opcje itd. 🙂 Na pewno nigdy nie uzyskamy od razu w pierwszej ofercie najlepszych parametrów, dlatego bardzo duży wpływ na to jak dobre warunki uzyskamy, będzie miała nasza aktywność 🙂

  3. W tamtym roku brałem kredyt w Pekao bank hipoteczny (nie mylić z Pekao SĄ) żadnych dodatkowych produktów i zabezpieczeń do czasu wpisu na hipotece. Pobierają ratę z dotychczasowego konta.

  4. Hmm, a mnie udało się w PKO BP zejść z marżą o 0.08 niżej, niż w prezentowanej tabelce 😀 bez spełnienia warunków ltv. Nasz doradca chyba wyczail, że wiemy o co chodzi więc, w moim odczuciu, dał z siebie na prawdę wszystko 🙂 sam fakt, że na odsetkach oszczędzamy ponad 100k (zamieniając trzy kredyty na jeden w tym samym banku) mówi sam za siebie. Możliwość załatwienia sprawy mailowo i chłodna kalkulacja bez pośpiechu i presji też zrobiła swoje.

    Myślę, że mamy po prostu szczęście, że trafiliśmy na niego 🙂 ale zawsze dobrze być przygotowanym merytorycznie.

    Zastanawiam się tylko czy faktycznie opcja z ubezpieczeniem na życie i na wypadek utraty pracy (dwa osobne produkty) na prawdę, aż tak obniżyły marże i oprocentowanie, że jest to najtańsza opcja? Liczyłam to sto razy i nie widzę błędu 😀

    Świetny wpis, dzięki!

    • Dzięki Bea 🙂

      Mi na szczęście też udało się zejść z marżą poniżej standardowej tabelki marż w PKO BP 😉 Co prawda minimalnie mniej niż Tobie, ale i tak jestem zadowolony. I tak jak mówisz, gdy doradca (czy to ten w banku czy zewnętrzny) widzi, że kredytobiorca wie o co chodzi w te klocki, to całkowicie inaczej wygląda cała otoczka negocjacji. Oczywiście na naszą korzyść 🙂

      Tu w przykładzie nie ma ubezpieczenia na życie, więc chyba musiałaś Bea źle zerknąć 🙂 Tak naprawdę nic nie obniżyło marży, kredyty są dokładnie takie same. To delikatne negocjacje w placówce pozwoliły na obniżenie marży 🙂 Zapewne negocjacje z doradcą też by poskutkowały nieco lepszą ofertą, ale czemu nie dostaliśmy w pierwszej propozycji nic lepszego niż standardowe warunki? To spowodowało niesmak. Ale trzeba szukać, bo dobry doradca jest jak skarb. Zwłaszcza w tych trudniejszych przypadkach, gdy mamy działalność gospodarczą, a nie umowa o pracę itd…

      Uchylę jeszcze rąbka tajemnicy, że w przypadku Jarka, to kredyt bez żadnych ubezpieczeń, a z prowizją i wyższą marżą dla okresu 15 lat będzie najkorzystniejszy. Niedługo zrobię aktualizację do wpisu i pokażę inne oferty jakie otrzymaliśmy i porównywaliśmy 🙂

      Dzięki jeszcze raz, pozdrawiam 🙂

  5. Michał, czy mógłbyś wyjaśnić sprawę IKE i IKZE, jakie jest ryzyko utraty wartości zainwestowanych pieniędzy, jakiś kalkulator, żeby przeliczyć ile opłaca nam się wpłacić w IKZe, żeby wycofać płacony podatek.

    • Zgadza się, dlatego rzadko kiedy od razu doradca przedstawi nam najlepszą ofertę. Po pierwsze byłby to strzał w stopę przy dalszych negocjacjach, a po drugie przy braku negocjacji ze strony klienta, otrzyma większą prowizję 🙂

  6. Coś słabo się doradca Jarka postarał bo ja w PKO BP z miejsca, kiedy pytałem się o kredyt hipoteczny z wkładem 10-20% miałem oprocentowaniem 3.55 % (marża 1.85%, wibor 1.7%) plus prowizja 1.74% 😉 Kredyt był jednak na 400 000 i na 30 lat, stąd może różnica. Myślę, że gdybym zaczął negocjować mógłbym trochę zbić te oprocentowanie.

    PKO BP ma też wersję bez prowizji ale z ubezpieczeniem i jeszcze niższą marżą więc wychodzi taniej.

    Dla doradcy idzie prawie cała prowizja więc nie mówimy tu o 500 zł tylko o grubych tysiącach.

    Poza tym nie rozumiem po co ktoś bierze kredyt hipoteczny na 60 000 podczas gdy ma już 120 000 wkładu. Jest to jedynie 1//3 wartości mieszkania a zabezpieczeniem jest cała nieruchomość, którą może przejąć bank i zlicytować za bezcen. Ja bym uzbierał resztę i kupił za gotówkę. Albo pożyczył „po rodzinie”.

    Doradca kredytowy – nie mylmy go z finansowym – jest sprzedawcą i to jest jego zawód. Ma sprzedać klientowi produkt bo za to mu płacą pensję. Dla klienta jest niby-darmowy ale opłaca go bank i to sowicie. Prowizja idzie dla niego a bank sobie spokojnie przez 20-30 lat będzie zarabiał na odsetkach.

    Doradca finansowy – to ktoś kto zna się na wszelkich aspektach finansów: oszczędzaniu, inwestowaniu, planowaniu emerytalnym, zabezpieczeniu w razie przeciwności losu, ubezpieczeniach, optymalizacji podatkowej itd. Każdy klient jest inny i musi się do niego dopasować. I za to zasługuje na zapłatę.

    Niestety Polacy zamiast radzić się zawczasu wolą narzekać jak im się nie uda „inwestycja” i winić rząd że ich nie obronił. Jak idziemy prywatnie do lekarza to nie oczekujemy, że wizyta jest darmowa bo zapłaci mu koncern farmaceutyczny. To by dopiero była heca. Tak samo powinno być z poradami finansowymi.

  7. Łukasz, chyba nie zwróciłeś uwagi w artykule na siatkę marż jakie stosuje PKO BP. Jarek dostał standardową ofertę od doradcy, wiec nie można powiedzieć, że próbował go „naciągnąć”.

    Najtańszy kredyt w PKO BP wychodzi w zależności na jaki okres go bierzemy. Jeśli na krótszy np. 10-15 lat, to taniej wyjdzie z prowizją i wyższą marżą (ale bez żadnych ubezpieczeń), natomiast dla 30 lat, najtańszy wariant będzie bez prowizji, z jak najniższą marżą, ale z tym nieszczęsnym ubezpieczeniem od utraty pracy 🙂

    Co do sensowności brania kredyt na 60 tys., to nie widzę w tym nic dziwnego. Nie każdy ma możliwość pożyczać po rodzinie, albo po prostu nie chce. Zresztą nie raz już się słyszało, że kredyt rodzinny okazywał się gorszy od bankowego i psuł relacje rodzinne… nawet jak się go spłacało w terminie 🙂 Mimo, że ja mam świetne relacje rodzinne, to zdecydowanie wolałbym pożyczyć pieniądze z banku. Inną kwestią może być, że ktoś chce szybko pójść na swoje i usamodzielnić się. Jeśli każdy miałby tak zbierać i odkładać, żeby kupić mieszkanie za gotówkę, to chyba musielibyśmy żyć z rodzicami do 40-stki jak młodzi Grecy czy Włosi 🙂

    A co do reszty to się zgadzam. Dopiero jak mleko się rozleje, okazuje się, że gdybyśmy trochę przy czymś posiedzieli, to wynegocjowalibyśmy lepsze warunki 🙂 Pozdrawiam!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: