Tryb Standby, czyli ile prądu zużywa urządzenie w stanie czuwania?

14

Każdego dnia wiele urządzeń elektrycznych jest przez nas wykorzystywanych, a przy tym z wygody, a może czasem lenistwa, wiele z nich pozostaje podłączonych do sieci elektrycznej prawie cały czas. Część tylko po to, byśmy w razie naszej potrzeby, gdy  na przykład weźmiemy do ręki pilot, mogli szybko pobudzić telewizor do działania. Ten komfort zapewnia nam tryb czuwania, inaczej stand-by. I teraz powinniśmy zadać sobie kluczowe pytanie, ile takie stałe podłączenie urządzenia do sieci i pozostawienie w trybie czuwania nas kosztuje? 🙂 Niestety w życiu nie ma nic za darmo, chociaż niektórzy mówią, że jest, ale nie chciałbym używać niecenzuralnych słów 😉 Dlatego w dzisiejszym wpisie, nie będzie samej teorii, ale pokażę Ci zapotrzebowanie na prąd wielu urządzeń domowych na podstawie wyliczeń. Dowiesz się jak samemu zmierzyć zużycie prądu sprzętów domowych i otrzymasz arkusz Excela, w którym szybko policzysz ile pieniędzy możesz zaoszczędzić. Wystarczy, że zmienisz dotychczasowe nawyki i zaczniesz zwracać uwagę na niepotrzebnie podłączone urządzenie do gniazdek elektrycznych.

Wpis ten jest drugą częścią z cyklu jak oszczędzać na prądzie, gdzie przedstawiam wiele praktycznych sposobów jak to robić. Dla przypomnienia w pierwszym wpisie pokazywałem jak obniżyć rachunki za prąd, jak policzyć ile urządzenie zużywa prądu oraz podzieliłem się z Wami kalkulatorem pomagającym przeliczyć W na kWh.

Wracając do trybu standby, to zużycie prądu w trybie czuwania kształtuje się na poziomie od 0,0005 do 0,0035 kWh. Międzynarodowa organizacja WWF podaje, że w polskich domach średnio działają cztery urządzenia w trybie czuwania i pobierają w ciągu roku około 175 kWh. Przekłada się to na koszt w wysokości około 100 zł rocznie (w komentarz Opiekun Finansów wyłapał, że te wyliczenia organizacji WWF są błędne, dzięki jeszcze raz 😉 ) Jednak patrząc na tendencję korzystania i posiadania coraz większej ilości urządzeń elektronicznych, na pewno skala potencjalnych oszczędności jest dużo większa. A nawet jeśli nie, to pamiętajcie, że żadnych pieniędzy, a tym bardziej okrągłej stówki nie powinniśmy ignorować 🙂 

 

Tryb Standby – „cichy złodziej” prądu

Zanim dokonamy pomiarów, na początku spójrzmy jakie są tryby pracy naszych urządzeń domowych:

  • Urządzenie włączone – w tym wypadku pobierana jest maksymalna ilość prądu. Oczywiście w przypadku pewnych urządzeń takich jak komputer, stopień poboru prądu jest uzależniony od obciążenia urządzenia. Inny pobór prądu będzie w przypadku przeglądania Internetu, a inny gdy będziemy grali w gry.
  • Urządzenie uśpione – inaczej tryb standby, a więc kiedy urządzenie jest podłączone do sieci i pozostaje w stanie gotowości do szybkiego uruchomienia. Świetny wynalazek dla naszej wygody, ale bardzo kosztowny. Głównie na tym trybie dziś się skupimy 🙂 
  • Urządzenie wyłączone, ale podłączone do prądu – czy wiesz, że urządzenia, które nie muszą pozostawać w trybie czuwania, będąc podłączone do gniazdka jak pralka czy ładowarka do telefonu wciąż pobierają prąd? To samo dotyczy innych urządzeń, gdzie pomimo kliknięcia przycisku „OFF”, pozostawione podłączone do gniazdka, będą zużywać prąd.
  • Urządzenie odłączone od gniazdka – tutaj sytuacja jest oczywista 🙂 Takie urządzenie nie pobiera prądu i prawdę mówiąc jest to jedyny pewny sposób aby w pełni zminimalizować konsumpcję energii.

 

Jak to będziemy mierzyć?

Znając już tryby pracy naszych urządzeń przejdźmy do wyliczeń. W większości przypadków ze specyfikacji urządzenia nie dowiesz się ile energii ono pobiera w trybie czuwania. Co więc musimy zrobić? Kupujemy miernik zużycia prądu (bądź pożyczamy żeby było oszczędniej 😉 ), zwany inaczej licznikiem energii elektrycznej. W każdym sklepie budowlanym, bądź w internecie (np. używając  porównywarki ceneo) znajdziecie wiele takich mierników w cenie już od kilkunastu złotych. Te nieduże zainwestowane pieniądze pozwolą zaoszczędzić setki złotych w skali roku o czym zaraz się przekonacie. Stopa zwrotu rzędu kilkuset procent 🙂 Poniżej zdjęcie przykładowego miernika zużycia prądu (oczywiście nie mogło zabraknąć motywu oszczędzania pieniędzy 😉 ).

miernik zużycia prądu, watomierz

Dla tych, którzy nie wiedzą jak dokonać samych pomiarów, poniżej krótka instrukcja:

Miernik taki należy wetknąć do gniazdka elektrycznego w ścianie, a następnie do gniazdka w mierniku podłączamy nasze urządzenie. I to tyle 🙂 Możemy odczytać aktualną moc zużywaną w watach albo całkowite zużycie energii od momentu podłączenia naszego urządzenia. Ta druga opcja jest zwłaszcza przydatna w przypadku pomiaru zużycia energii dla urządzeń pracujących w sposób impulsowy jak lodówka, gdzie po kilkunastu minutach pracy, następuje dłuższa przerwa i tak w kółko. W takiej sytuacji najlepiej wykonać pomiar przez określony czas (np. dobę), po czym będziemy mogli zanotować całkowite zużycie energii. Pamiętajcie, że dla urządzeń posiadających tryb czuwania, zużycie energii mierzymy zarówno w czasie jego pracy jak i właśnie w trybie czuwania.

 

No to mierzymy!

Uzbrojony w sprzęt rzuciłem się do wykonywania pomiarów 🙂 

Na początku chcę podkreślić, że wszystkie pomiary, które przeprowadziłem miały charakter orientacyjny, dokonałem szybkich i prostych pomiarów, dzięki którym dowiesz się:

  • Które urządzenia pobierają najwięcej prądu w trybie czuwania, a które w trybie pracy?
  • Ile czasu dziennie moje urządzenia są w trybie pracy, a ile w trybie czuwania?
  • Jaki jest roczny koszt pracy oraz czuwania moich urządzeń?
  • Ile łącznie jestem w stanie oszczędzić po wyłączeniu / optymalizacji pracy urządzeń?

Wszystkie wyliczenia znajdują się w poniższym arkuszu Excela. Jeśli posiadasz miernik prądu, to zachęcam Cię gorąco do wpisania poboru mocy swoich urządzeń i sprawdzenia ile Ciebie kosztuje ten komfort 😉 

 

Pobierz arkusz Excela: Tryb czuwania - Standby

 

Zanim przejdziemy do kosztów, spójrzcie na spis urządzeń z mojego mieszkania (pomiary były dokonywane jeszcze kilka miesięcy temu jak mieszkałem z bratem 🙂 ) gdzie dokonałem pomiarów prądu w różnych trybach, co prezentuje poniższa tabela. Celowo pominąłem tutaj lodówkę, gdyż temu urządzeniu prawdopodobnie poświęcę oddzielny artykuł 🙂 

zużycie prądu przez urządzenia w moim mieszkaniu

Co się rzuca w oczy? Przede wszystkim dekoder UPC, który w trybie czuwania pobiera 11,3 W energii. W trybie pracy niecałe 2 razy więcej. Gdy zobaczyłem te wyniki robiąc pomiary, od razu próbowałem szybko sobie w głowie przekalkulować, ile kosztuje mnie taka przyjemność w skali roku. Niestety sporo. Na szczęście posiadam tylko 1 dekoder, ale są rodziny, które posiadają 2 a nawet więcej. Z pozostałych urządzeń, zanotowałem, że komputer stacjonarny jest również dość „prądożerny”. W trybie standby pobiera około 6W. Przy reszcie urządzeń są to wartości w okolicach 1 W, a więc „akceptowalne” dla mojego portfela 🙂 Ciekawostką jeszcze jest mój monitor komputerowy, który będąc wyłączonym, ale podłączonym do gniazdka pobiera 0,7 W. Jeśli przez cały rok nie włączyłbym go ani razu, tak czy siak zapłacę około 6,26 zł za samą jego obecność w moim mieszkaniu 🙂

monitor komputerowy tryb czuwania

Całkiem pozytywnie jestem zaskoczony niskim poziomem konsumpcji w stanie czuwania mojego telewizora. W zasadzie zużyta energia w tym trybie nie przekracza 1% energii pobieranej przy normalnej pracy. Wyobrażacie sobie zamiast włączać telewizor z pilota za każdym razem podchodzić jeszcze do gniazdka by go uruchomić 🙂 ?

Jeszcze chciałbym dokonać krótkiego wyjaśnienia odnośnie pomiarów mojego Notebooka. Tryb czuwania w tym przypadku, to sytuacja gdy zasilacz jest podłączony do gniazdka, ale sam notebook nie jest podłączony. Innymi słowy, naładowane urządzenie odpinamy od zasilacza, a zasilacz pozostawiamy podpięty do gniazdka. Z trybem pracy z kolei, mamy do czynienia, kiedy konsumpcja energii powinna być największa przez urządzenie podłączone do zasilacza, czyli z częściowo lub całkowicie rozładowaną baterią. W tej sytuacji następuje jednoczesny pobór energii niezbędny do bieżącego funkcjonowania oraz do ładowania baterii notebooka. Zdradzę Wam, że przy 22 godzinach dziennie trzymanie cały czas podpiętego zasilacza w skali roku będzie mnie kosztować 8,83 zł. Wydaje się niedużo, ale pamiętajcie, że duże liczby pochodzą z małych cyfr 😉  Suma kilkunastu takich z pozoru nieznaczących wartości, składa się w skali roku na dużo większe liczby. Nie ignoruj ich proszę.

Wiem, że już nie możesz się doczekać, dlatego okej, przejdziemy już do wyliczeń ile to wszystko kosztuje!

Cenę energii elektrycznej zakładam na poziomie 0,55 zł za 1 kWh. Jeśli stawka ta w Twoim regionie jest inna, możesz tę kwotę w arkuszu zmodyfikować dla swoich potrzeb. Więcej o stawkach za prąd w Polsce, znajdziesz w tym wpisie.

cena energii elektrycznej

Poniżej wyniki z wyszczególnionymi kosztami z trybu pracy oraz z trybu czuwania:

koszt pracy a koszt czuwania urządzeń elektrycznych

Pierwsza myśl? Gdybym odłączał od gniazdka wszystkie urządzenia to zaoszczędziłbym około 110 zł rocznie. Tyle właśnie kosztuje mnie czuwanie urządzeń w moim mieszkaniu. Wynik nie jest aż tak duży, ale jeśli przeanalizujemy poszczególne składowe z listy urządzeń, to widzimy, że największymi pożeraczami prądu w trybie czuwania jest komputer stacjonarny oraz dekoder UPC, który stanowi 43 % wszystkich kosztów (47,64 zł / 110,22 zł). No właśnie i tak jak wcześniej wspomniałem, osoby, które posiadają np. usługę Multiroom u swojego operatora i mają w posiadaniu kilka dekoderów mogą kwotę około 50 zł pomnożyć odpowiednio przez 2, 3 czy 4.

Rozmawiając ze swoimi znajomymi, którzy posiadają kina domowe i poprosiłem ich by dokonali pomiarów, narzekali na wysoki poziom poboru prądu przez subwoofer. W zależności od jego mocy, były to wartości około 10-15 W. Abstrahując już od trybu czuwania, to wnioski jakie wyciągnąłem patrząc na urządzenie domowe, to znacząco ograniczyć czas pracy komputera stacjonarnego. Mając go włączonego średnio przez 8 godz. dziennie, przyjemność ta kosztowała mnie 200 zł w skali roku. Chcę podkreślić tutaj fakt, że osobiście przy komputerze spędzam bardzo mało czasu, więcej pracuję na Notebooku, ale poprzez różne „prace w tle” przez tyle godzin średnio jest on włączony. Na szczęście poradziliśmy sobie z tym problemem, o czym w dalszej części artykułu.

Jestem ciekaw jak te wartości wyglądają u Ciebie? Spróbuj orientacyjnie to policzyć. Jeśli nie planujesz zrobić tego za pomocą miernika, możesz bazować na wartościach poboru prądu moich urządzeń. Wystarczy, że uzupełnisz w tabeli czas urządzeń w trybie pracy i czuwania. Mam nadzieję, że podzielisz się ze mną wynikiem w komentarzu 😉 

 

Jak „pokonać” tryb czuwania?

Na koniec przygotowałem dla Ciebie jeszcze kilka wskazówek jak zminimalizować negatywne skutki działania trybu czuwania dla naszych portfeli. Wierzę, że pomoże Ci to zaoszczędzić kilkadziesiąt bądź nawet kilkaset złotych w skali roku:

  • Wyjmij wtyczkę z kontaktu – nie jest to najprzyjemniejszy sposób ze względu na praktyczność, ale jest to najpewniejsza metoda by ograniczyć pobór prądu do zera. Na szczęście nie jest to jedyne rozwiązanie, są inne 🙂
  • Stosuj listwy lub gniazdka z wyłącznikiem – sposób prosty i w miarę tani. Listwy z wyłącznikiem większość z nas na pewno kojarzy. Możesz grupować razem działające urządzenia, np. cały osprzęt związany z komputerem: monitor, drukarka, router, głośniki itd. Pstryknięcie wyłącznika powinno szybko stać się odruchem (szkoda, że zazwyczaj jest on upchnięty gdzieś głęboko za biurkiem komputera 😉 ). Jeśli mimo wszystko potrzebujesz dodatkowej motywacji, możesz wpiąć w listwę miernik zużycia prądu. Uciekające dziesiątki watów szybko nauczą Cię tego nawyku 🙂 W przypadku naszego osprzętu komputerowego dzięki wyłączaniu listwy udało nam się  zaoszczędzić łącznie około 33 zł rocznie.
  • Gniazdko z wyłącznikiem programowalnym – idealne rozwiązanie dla urządzeń w przypadku których jesteś w stanie ocenić ich czas nieużywania. Dla każdego dnia w tygodniu możesz ustawić dokładny czas włączenia oraz wyłączenia podłączonych do niego urządzeń. Jeśli wiesz, ze telewizję oglądasz maksymalnie do północy a w tygodniu nie wcześniej niż przed godz. 17 gdy wracasz z pracy, to w pozostałych godzinach gniazdko automatycznie będzie się wyłączać. Samo urządzenie pobiera nie więcej niż 0,5W, a jego koszt wynosi w okolicach 20-30 zł. Używając przedłużacza do gniazdka można oczywiście podłączyć kilka urządzeń.
  • Gniazdko sterowane pilotem – rozwiązanie dla leniwych 🙂 Wygląda podobnie jak powyższe, ale tutaj dodatkowo za pomocą pilota możemy w każdej chwili włączyć i wyłączyć urządzenie. Jednym pilotem możemy obsługiwać kilka gniazdek, koszt takiego kompletu (pilot + zestaw gniazdek) to około 40 zł.

Znacie inne ciekawe pomysły jak poradzić sobie z trybem czuwania? Na zakończenie zachęcam Was wszystkich do spaceru po mieszkaniu (bądź domu) w celu szybkiego przeanalizowania powyższych rozwiązań w kontekście Waszych urządzeń. Potraktuj urządzenia domowe jako Twoich wrogów, którzy codziennie wyjmują pieniądze z Twojego portfela 😉 Chyba, że wolisz by na własne życzenie kilkaset złotych rocznie z niego uciekało. Pamiętaj, małe wartości, prowadzą do tych dużych, zwłaszcza w oszczędzaniu. Dlatego też wierzę, że dzisiejszy artykuł skłoni Cię do refleksji!

Dobrego dnia! 😉

 

 

Podobne artykuły:

  1. Jak oszczędzać na prądzie? Kalkulator do obliczania kosztu zużycia energii!
  2. Prysznic czy wanna? Jak zaoszczędzić ponad 2 tys. zł rocznie na zużyciu wody?
  3. Zmywarka czy mycie ręczne? Wybieramy oszczędniejszą opcję
(Visited 586 times, 1 visits today)

14 KOMENTARZY

    • Dzięki Azdamus! 🙂
      Nie powiem, że troszkę mi to zajęło czasu, ale chciałem podać dokładne wartości poboru prądu a nie orientacyjne 🙂

      Kluczem w tym wszystkim jest zmienić nawyki i po prostu zwracać uwagę na odłączanie urządzeń od gniazdek, gdzie to możliwe. Będziemy pozytywnie zaskoczeni przy następnych rachunkach za prąd 😉

      Pomiary same w sobie i tak za dużo nie pomogą, jeśli ktoś nie zmieni dotychczasowych nawyków 😉

  1. Ten dekoder UPC poraża. Ciekawe, jakie jest zużycie w wersji bez nagrywarki, ale i tak po lekturze Twojego wpisu będę go częściej wyłączał 🙂

    • To prawda 🙂 U mnie brat właśnie sporo nagrywał różnych programów. Tak naprawdę w takiej sytuacji można uznać, że dekoder był włączony,, a nie w trybie czuwania (nawet gdy telewizor był wyłączony), ale już tak szczegółowych pomiarów nie robiłem. Mimo wszystko, daje finansom w kość, dlatego cieszę się, że po przeprowadzce telewizora i dekodera nie mamy 🙂

  2. Osobiście tylko kilka razy mierzyłam, ile co kosztuje, ale szybko zrezygnowałam, bo mieszkając na stancjach i użytkując lodówki klasy… eee, nawet nie chcę myśleć (ale podejrzewam, że jedna mogła być starsza ode mnie!), nie było to dla mnie miarodajne. Będę u siebie to pójdą w ruch posty analityczne, czyli coś, co lubię!

    • Trzymam kciuki Klaudia 🙂
      Niedługo właśnie będę publikował wpis na temat klas energetycznych urządzeń. Pytanie czy opłaca się dopłacać te kilkaset złotych za to, że przy klasie energetycznej są dwa albo trzy +, a nie jeden, skoro zwróci się to dopiero, hmm, no właśnie po jakim czasie 🙂 ? Przygotowałem różne wyliczenia i tak jak napisałaś dobra analiza za każdym razem przed zakupem pozwoli nam podjąć właściwą decyzję 😉

  3. Matma WWF z nas szwankuje 😉

    4 urządzenia zakładając 0.0035 kWh to 4*24*362 = 30.66 kWh. Przy średniej 0,55 za 1kWh daje 16.86 zł a nie sto…

    U siebie w domu zrobiłem eksperyment ale nie z miernikiem tylko obserwując licznik prądu i licząc czas obrotu. Mój licznik ma 450 obrotów na 1kWh. Cały dom w stanie uśpienia, czyli nic nie pracuje oprócz lodówki i wielu sprzętów wyłączonych ale w gniazdkach. W tym stanie 1 obrót zajmuje 3 minuty. 3*450 = 1350 minut potrzeba na 1kWh. Jest to 22.5h. Czyli przez miesiąc (30 dni) zużyję 32 kWh. Rocznie 384 kWh.

    Podejrzewam że moja lodówka, (której na pewno nie wyłączę) która ma z kilkanaście lat zużywa z tego 300 kWh (na pewno nie jest lepsza niż klasa A+). Zostaje więc 84kWh na rok urządzeń pracujących ciągle (ruter, airport time capsule) i tych w trybie standby (TV, radio, wsadzone ładowarki komórek i laptopów, kuchenka) Te 84kWh to rocznie 46.20 a miesięcznie 3.85 zł. Mogę z tym żyć.

    Tak więc jak kogoś ratuje 4zł oszczędności miesięcznie niech działa. Osobiście to raczej zrezygnowałbym z 1 kawy na mieście i wyjdzie dużo lepiej 😉

    • Opiekun Finansów dzięki za bardzo merytoryczny komentarz 🙂

      Co do tych pierwotnych wyliczeń, to mógłbyś proszę uściślić? Bo nie mogę dopatrzeć się o którą część moich wyliczeń Ci chodzi! 🙂
      Ja odkąd zacząłem odłączać urządzenia z kontaktów (oczywiście nie obsesyjnie), to faktycznie rachunki są niższe. Chociaż duży wpływ na to miała też ogólna zmiana nawyków (gaszenie światła w pomieszczeniach, których się nie przebywa, ograniczanie telewizji jak jeszcze mieszkałem z bratem itd.).

      Na szczęście kawy nie pijam, więc nie mam tego problemu 😉 Ale zdecydowanie się zgadzam, że są inne sposoby oszczędzania, gdzie dużo szybciej uzyskamy o wiele większe oszczędności niż w zwalczaniu trybu czuwania.
      Chociaż ja bym żadnych kwot, nawet tych małych, nigdy nie ignorował 😉

  4. Michał,

    Chodzi mi o 3 paragraf „Wracając do trybu standby, …” gdzie cytujesz WWF (co oznacza ten skrót?) więc to ich obliczenia są do kitu nie Twoje 😉 Tak jak wyliczyłem 4 urządzenia wg ich maksymalnego zużycia energii w czuwaniu da zaledwie 30kWh rocznie. Więc by dojść do tych 175 to albo zużywają 6x więcej prądu albo mamy ich 24 sztuki.

  5. Może trochę nie na temat, ale dziękuję za książkę!! 🙂 Właśnie dzisiaj wzięłam ją w ręce 😉 W ostatnim czasie mam skurczony czas, i nawet nie mam czasu na czytanie bloga (ale nadrobię), ale za książkę chyba zabiorę się dzisiaj 🙂

  6. Interesujące obliczenia, ale w kołomyi codzienności nie byłoby mnie stać na skrupulatne wywiązywanie się z obowiązku wyłączania poszczególnych urządzeń. W każdym razie zużycie energii jest na potęgę. Telewizor działa non stop, niemal skanowi coś na wskroś chyba tapety. No a czego nie robi człowiek, żeby mieć chwilę spokoju z dziećmi. Pozdrawiam 🙂

    • Zgadzam się, nie o to chodzi by całą swoją energię i czas poświęcać na skrupulatne wyłączanie wszystkich urządzeń. Mimo wszystko warto mieć świadomość ile nas kosztuje ta przyjemność jakim jest tryb czuwania 🙂 Jeśli chociaż w pewnym stopniu zniwelujemy jego działanie to nasz portfel będzie nam za to wdzięczny.
      Jeszcze nie jestem w takiej sytuacji, ale domyślam się, że ta chwila spokoju z dziećmi na pewno jest bezcenna! Pozdrawiam 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: