Jak zostać milionerem oszczędzając 10 zł dziennie? [YouTube]

58

Jak co środowej tradycji stało się zadość dziś publikuję kolejny film na moim kanale YouTube. Pokażę Wam jak zostać milionerem oszczędzając 10 zł dziennie. Tak, dobrze widzicie! Zapewne taką kwotę każdego dnia wydajecie na paczkę papierosów czy kawę na mieście, a tylko tyle potrzeba jeśli chcielibyśmy zostać milionerami 🙂 Jedyne co musimy wiedzieć, to jak tymi 10 zł zarządzać. Pokażę w filmie również to o czym już pisałem na blogu, a więc że oszczędzanie nie uczyni nas bogatymi. Tym bardziej jeśli będzie trzymali pieniądze w banku. Działając w ten sposób ledwo zarobimy jakiekolwiek pieniądze, a może nawet okazać się, że będziemy je tracić. 

Odkładanie 10 zł dziennie, to 300 zł miesięcznie i 3 600 zł rocznie. To co następnie robisz z tymi pieniędzmi, decyduje o tym czy zostaniesz milionerem czy nie. Większość je konsumuje żyjąc od wypłaty do wypłaty, inii wkładają je do banku, czego również nie popieram, a jeśli chcesz zostać milionerem, należy je zainwestować. I to właśnie te ostatnie rozwiązanie jest najkorzystniejsze dla Twoich finansów jeśli chcesz zostać milionerem. I wcale nie potrzeba zostać wytrawnym inwestorem by zgromadzić kapitał w wysokości miliona złotych! Co najważniejsze każdy może to osiągnąć, bo nie powiesz mi, ze odkładanie 10 zł dziennie jest dla Ciebie nieosiągalne! Co najlepsze w tej metodzie to jest ona dla każdego, nie ważne czy zarabiasz 2, 3 czy 5 tys. zł…

Nieważne ile zarabiasz, ważne ile z tych pieniędzy zostaje w Twojej kieszeni

To jaka jest recepta na to jak zostać milionerem odkładając 10 zł dziennie? Zaraz się przekonasz 🙂 

 

W tym odcinku dowiesz się:

  • Jak zostać milionerem oszczędzając 10 zł dziennie?
  • Dlaczego oszczędzanie nie uczyni nas bogatymi?
  • Dlaczego nie warto trzymać pieniędzy w banku?
  • Ile wyniesie różnica gdy tylko oszczędzamy, a dodatkowo inwestujemy pieniądze?
  • Czego uczymy się w szkole jeśli chodzi o wiedzę finansową i nie tylko 🙂 

 

Jak zostać milionerem oszczędzając 10 zł dziennie?

Przekonaj się oglądając film na YouTube 🙂 

 

Jeśli podobał Ci się film, to proszę daj mi o tym znać 🙂 Wierzę, że warto podzielić się nim zwłaszcza z osobami, które podważają sens długoterminowego oszczędzania pieniędzy. 

Na koniec zachęcam Cię,  jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, do subskrypcji mojego kanału poniżej. Bardzo Ci dziękuję! 🙂 

 

 

(Visited 2 918 times, 1 visits today)

58 KOMENTARZY

  1. Z tą lokatą jest jeszcze ciekawiej…
    (1+,025*,81)/1,02*10000=10002,45 (2017 constans), tak więc realny zysk z takiej lokaty po roku to dwa złote i czterdzieści pięć groszy…
    A co od miliona- za owe 60 lat będzie warty 1000000^1,02=304782. No ale zawsze warto mieć taką sumkę, niż jej nie mieć. Pozdrawiam!

    • W przypadku miliona założyłem 4,3% netto, a więc ponad inflację i podatek 🙂 Nie wspomniałem tego w filmie, ale musimy być tego świadomi,.. bo niektórzy potrafią omamić nas astronomicznymi zyskami, ale gdy odliczymy inflację i podatek to już nie robi się tak kolorowo 🙂

      • Drugie działanie źle zapisałem- 1000000/1,02^60 powinno być.
        Ale te 4,3% razem z inflacją, czyż nie? Wtedy nasz przyszły milion wart będzie dzisiejsze 300 000, to chciałem napisać.
        Pozdrawiam.

        • 4,3% ponad inflację 🙂 Gdybyśmy przyjęli w całym okresie 2% inflacji, te 1 019 713,29 zł będzie warte tyle, co dzisiejsze 310 790,53 zł 🙂 Dlatego by nie komplikować obliczeń pominąłem inflację, o której oczywiście w rzeczywistości nie możemy zapominać 🙂

          • czyli realnie zakładając 2% inflacji by odłożyć dzisiejszy 1 mln za 60 lat powinniśmy celować w ~3 mln 🙂 grubo
            ale uwzględniając inflację, wzrost wynagrodzeń, inwestycje – cel jaknajbardziej realny

          • Zgadza się 🙂
            Dlatego ja często powtarzam, że to właśnie inwestowanie jest najtrudniejszą częścią finansów 🙂 Po pierwsze jak uzyskiwać satysfakcjonujące stopy zwrotu jednocześnie unikając agresywnych i ryzykownych inwestycji, a po drugie jeszcze musimy walczyć z inflacją i podatkami 🙂

          • nie wiem czemu nie mogę dać odpowiedzi niżej /pod Twoją ostatnią odpowidziedzią/

            pocieszające jest to, że teraz odkładamy tą 10 dziennie – z drugiej strony za 60 lat będziemy odkładać 30 zł dziennie
            kluczowe jest zastanowienie się co najlepiej przenosi wartość pieniądza w czasie : złoto, akcje, nieruchomości ?

          • No, to już lepiej 🙂
            Jeśli uwzględnimy inflację mdm w comiesięcznych wpłatach i inwestując to na 6,3% (pomijam podatek), to ostatnia wpłata wyniesie 982 PLN, a na koncie będzie ok 3 126 000, czyli mniej więcej dzisiejsze 952 000. Blisko 😉

  2. Cześć Michał,
    Dla mnie, gdy widzę taki model zarabiania pieniędzy nie kojarzy się on zbyt dobrze, aczkolwiek osoby bardziej uświadomione tym, że na pieniądze z ZUSu nie mamy co liczyć w momencie przejścia na emeryturę (w moim przypadku będzie to za 35 lat) jesteśmy niejako zmuszeni do tego żeby podążać taką drogą i zadbać o jakiekolwiek zabezpieczenie, żeby nie skazać się na wegetację. Nawiazując do tego modelu, przypomina mi się cytat z filmu „Piła” – „Zagrajmy w grę.” Gdzie nasz czas jest głównym zasobem, musimy się modlić,żeby rynki nam sprzyjały i jak w końcu zadziała magia procentu składanego to znajdziemy się w tej części społeczeństwa, gdzie finanse nie będą nas rujnować psychicznie na starość.
    Tak trochę pesymistycznie zabrzmiało, ale faktycznie ten model jest ok.
    Pozdrawiam

    • Dzięki Krzysztof za komentarz 🙂
      Zdecydowanie jak to mówi powiedzenie, umiesz liczyć, licz na siebie. I takie samo podejście bym zastosował w przypadku finansów osobistych 🙂 A tak w ogóle to ZUSu właśnie wysyła listy z informacją o stanie naszych kont emerytalnych i prognozowanych emerytur jakich możemy się spodziewać. Zdecydowanie jest to dobra motywacja, by właśnie już teraz zadbać o nasze finanse 🙂 Dlatego tak jak napisałeś warto CZAS wykorzystywać jak najwcześniej na swoją korzyść. Wtedy nawet z niewysokimi stopami zwrotu, procent składany mówiąc kolokwialnie odwali za nas brudną robotę 🙂

  3. Michał

    Nie wiem czemu wszyscy blogerzy jak piszą o oszczędzaniu tych jedynych 10 zł dziennie to zawsze podają za przykład, że to jest rezygnacja z paczki papierosów lub kawy na mieście. a jak ktoś nie pali, ani nie pije kawy na mieście, a dużo nie zarabia i utrzymuje się sam to z czego ma oszczędzać takie pieniądze, z czego ma zrezygnować, żeby te 10 zł dziennie odłożyć. Nie stołuje się na mieście bo zwyczajnie mnie na to nie stać, posiłki jadam w domu z produktów kupionych w sklepie. Oczywiście zaraz mi tu napiszesz, że mogę np zamiast 10 zł dziennie odkładać 5 zł lub 3 zł dziennie, ważne żeby zacząć oszczędzać. Tylko nie pisz mi, ze mogę znaleźć jakieś zajęcie dodatkowe, bo jak patrze w internecie na zajęcia dodatkowe to aż roi się od pracy w stylu praca zdalna, nie wymagamy doświadczenia – wysokie zarobki nawet 10 tyś zł miesięcznie, a tu chodzi pewnie o jakieś polecanie produktów wszędzie gdzie się da, czyli marketing sieciowy, gdzie mam coś polecać jak już inni to przede mną zrobili i ciężko będzie się przebić i mało komu udaje się zarobić pieniądze około 1 tyś na miesiąc i jeszcze ktoś ma jakiś procent z moich zarobków w tym przypadku. A jeszcze często szukają do sprzątani biur, ale nie po to kończyłam studia, żeby teraz jeździć na mopie.
    Co do inwestowania na poziomie stopy zwrotu 4,3 % to z małymi kwotami nie jest to takie proste, ogólnie nie przytoczyłeś, żadnego przykładu na uzyskanie takiej stopy zwrotu. Lokaty w bankach ogólnie są na poziomie +/- 2% i trzeba jeszcze uwzględnić podatek belki. Pomijam lokaty na około 3% są zwykle jak wspomniałeś na max 3 miesiące do kwoty 10 tyś czasem do 20 tyś i zwykle wymogiem jest założenie rachunku w danym banku i dotyczą osób które nie posiadają konta w tym banku. Moim zdaniem gra nie warta świeczki, żeby co chwila zakładać lokaty oraz konta w różnych bankach, które są na 2-3 miesiące na małe kwoty.
    Na giełdzie nie zamierzam inwestować, gdyż w 90%-95% procentach to czysta psychologia (ustawka), a tylko 5%-10% wiedza i umiejętności, a raczej powiedziałabym kwestia szczęścia.
    Możesz przeczytać 10 najlepszych książek o inwestowaniu na giełdzie i w rezultacie i tak to ci nic nie da bo wiedza książkowa to tyko 5%-10% tego co tam się dzieje, giełda i tak rządzi się własnymi prawami, nie wspominając o forexie.
    Zostają jeszcze obligacje, które są na poziomie pewnie coś około 3%, może ciut więcej. A inflacja to pojęcie względne, bo to co podają w telewizji o inflacji to jedno, ale inflacja rzeczywista to drugie i jest dużo wyższa pewnie coś na poziomie 4%-5%.
    Przy niskich zarobkach trudniej oszczędzać, jak zarabia się kilka tysięcy łatwiej odłożyć 1 tys. lub 2 tys., a potem np. posiłkować się kredytem, który będzie spłacany z wynajmu mieszkania, może się nawet okazać, że po zapłaceniu raty i czynszu jeszcze coś dla nas extra zostanie.
    Co do wydawania pieniędzy nigdy nie wydaje więcej niż zarabiam, zawsze staram się coś odkładać, nie kupuję rzeczy które nie są mi potrzebne. Nigdy nie należałam do osób stosujących zasadę: „kupujemy rzeczy których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy”
    Generalnie myślałam, że w tym materiale powiesz coś nowego o oszczędzaniu, ale tylko powtórzyłeś treści z innych blogów, które sama znam z doświadczenia oraz artykułów w internecie.
    Ogólnie kopiujesz Michała Szafrańskiego, bądź bardziej oryginalny i kreatywny.

    • odpowiem za Michała i to od końca 🙂
      ciężko być w tym temacie kreatywnym i coś tu wymyśleć – czytam Szafrańskiego /który, poszedł w książki/, Iwucia i dobrze czyta mi się tego bloga

      terez meritum
      na Twoim miejscu zastanowiłbym się nad planem na swoje życie na następne 5-10 lat albo i dłużej
      piszesz, że skończyłeś studia – ale wg Twojego postu kierunek nie dający sensownie zarobić /czyżby błędna decyzja ?/
      Postaw sobie kluczowe pytanie – czy chcesz pracować w zawodzi i zarabiać poniżej oczekiwań ? Czy może warto się przebranżowić, dokształcić i znaleść pracę może mniej związaną z zainteresowaniami ale lepiej płatną ?
      i tekst typu ‚ale nie po to kończyłam studia, żeby teraz jeździć na mopie.’ – to ja się pytam po co te studia kończyłeś? Wystarczyło się nauczyć płytki ładnie układać – to tak z lekkim sarkazmem

      • Widzę, że Michał ma swojego adwokata.
        Armi komentarz nie był do Ciebie, Twój komentarz jest zbędny.
        Pewnie masz rodziców do tych w każdej chwili możesz zgłosić się po pieniądze w razie problemów finansowych, ja niestety tak nie mam.
        Poza tym teraz liczą się głównie znajomości, nie trzeba dużo umieć, a można zajmować wysokie stanowiska i dużo zarabiać, można dużo umieć, ale nie mieć pewności siebie i nie umieć się sprzedać. W tych czasach trzeba mieć jedną z trzech poniższych rzeczy:
        1 Znajomości
        2 Szczeście
        3 Twardą dupę.
        Najlepiej mieć te wszystkie trzy rzeczy na raz. Ja nie mam żadnej.
        Co do studiów to może skończyłam zbyt popularny kierunek np. marketing i zarządzanie i tylu jest specjalistów od zarządzania(że nie ma kim zarządzać), wszystkie te stanowiska są zajęte już przez inne osoby po znajomości.
        Powiedziałeś, że odpowiesz za Michała, a tylko ograniczyłeś się w komentarzu do mojego kierunku studiów(a o studiach była tylko wzmianka), a komentarz dotyczył różnych rzeczy. Brawo adwokacie widać tu Twoją NADMIERNĄ BŁYSKOTLIWOŚĆ.

    • Hej anonim 🙂

      Inny sposób na zaoszczędzenie tych 10 zł dziennie to chociażby przygotowywanie sobie posiłków w domu 🙂 I chodzi tu zarówno o kanapki/prowiant w innej formie i obiady. Jeszcze to drugie rozumiem jak ktoś faktycznie nie ma czasu na stanie przy garach czy po prostu nie potrafi gotować i mieszka sam. Ale przygotowanie kanapki w domu zajmuje raptem kilka minut, a jak widzę osoby wydające na nie w pracy codziennie 5-6 zł za 1 szt. (więc pomnóżmy sobie odpowiednio w zależności ile ktoś kupuje), to według mnie jest to co najmniej mówiąc lekkomyślność finansowa… no i wygodnictwo 🙂

      Co do sposobów inwestowania pieniędzy to jest ich bardzo dużo… Przede wszystkim powinniśmy inwestować w to co rozumiemy i czujemy. Np. giełda, fundusze, nieruchomości… inwestowanie jest to najtrudniejsza część finansów, dlatego jak powiedziałem w filmie, nauka trwa wiele miesięcy czy lat. A czytając Twój komentarz, to mam wrażenie, że chciałabyś gotowej RECEPTY w 5 minut 🙂 Człowiek uczy się całe życie inwestować, więc nie ma złotego środka. Również rynki się zmieniają i raz warto w coś inwestować, innym razem jest całkowicie nieopłacalne 🙂 Dlatego trzeba po prostu być w temacie, interesować się, czytać, zagłębiać… a nie oczekiwać, że ktoś nam powie w co inwestować. Więc powtórzę to co napisałem powyżej że to właśnie INWESTOWANIE JEST NAJTRUDNIEJSZĄ CZĘŚCIĄ FINANSÓW. Nie jest łatwo uzyskać satysfakcjonujące stopy zwrotu jednocześnie unikając przy tym agresywnych i ryzykownych inwestycji…

      Co do kopiowania innych blogów, to dziękuję za szczerość. Trudno wymyśleć finanse osobiste na nowo, ale zmartwię Cię nie kopiuje innych blogów, a staram się tworzyć coś fajnego samemu. Jakbyś nie zauważyła rozpoczynając przygodę z kanałem YouTube chciałem odciąć się od podobnych komentarzy, bo jest parę fajnych i przede wszystkim z ogromną jakością blogów finansowych w Polsce, z których można czerpać inspirację. Takiego kanału o finansach osobistych na polskim YouTubie, zwłaszcza prowadzonego w takiej formie nie znalazłem. Jeśli się mylę, to proszę o taką informację, chętnie zapoznam się. Ale najłatwiej przyjść i skrytykować kogoś ciężką pracę nie zagłębiając się głębiej w to co robi, bo ta osoba nie podała mi gotowej recepty jak inwestować pieniądze na 4,3%, a jeszcze lepiej na 8-10%…

      Wierzę, że na innych blogach znajdziesz takie gotowe recepty, tego Ci życzę 🙂 Pozdrawiam

    • „A jeszcze często szukają do sprzątani biur, ale nie po to kończyłam studia, żeby teraz jeździć na mopie”
      „Pewnie masz rodziców do tych w każdej chwili możesz zgłosić się po pieniądze w razie problemów finansowych, ja niestety tak nie mam. Poza tym teraz liczą się głównie znajomości, (…)”
      „Brawo adwokacie widać tu Twoją NADMIERNĄ BŁYSKOTLIWOŚĆ.”

      Komentarz raczej zbędny…

      • Mierzi mnie w ludziach właśnie to, że kiedy brakuje argumentów, to zaczynają się takie docinki i osobiste wycieczki, które nic nie wnoszą, ale ich autor próbuje zatuszować nimi to, że nie ma nic więcej do powiedzenia w temacie, ale chce żeby jego było na wierzchu.

  4. Michał,

    Tak się składa, ze kanapki sama przygotowuje sobie w domu, czasem jakieś sałatki, obiady, więc na tym już nie zaoszczędzę, bo nie wydaje tych wspomnianych przez Ciebie 5-6 zł dziennie.
    Błędnie zinterpretowałeś mój komentarz, ja nie oczekiwałam, że podasz mi w 5 minut receptę na sukces, bo nikt w taki sposób nie osiągnął sukcesu, ale nic nie wymieniłeś więc po co umieściłeś ten punkt, którego nie rozwinąłeś, chyba tylko o to żeby było więcej zapełnionej strony. Jeżeli już o czymś piszesz to wypadałoby rozwinąć ten punkt, najlepiej było go w ogóle nie umieszczać. Widzę, że mój kometarz odebrałeś jako atak na swoją osobę. Co do inwestycji w nieruchomości to jest to inwestycja dla osób zarabiających powyżej średniej krajowej, bo żeby brać kredyt trzeba mieć zdolność kredytową.
    Giełda tak jak pisałam to głównie kwestia szczęścia, to jak rosyjska ruletka. Fundusze tego już próbowałam, oczywiście jak rozmawia się z doradcą odnośnie funduszy to jak działają to mówi tylko o tym, ze można zarobić czysty zysk i takie tam, ale nie mówi tej drugiej strony, że zawsze ssą jakieś koszty coś może pójść nie tak długo by wymieniać. Fundusze i giełda to nie dla mnie do tego trzeba mieć szczęście.

    • To super, żyjesz gospodarnie, nie wydajesz pieniędzy na lewo i prawo to już jest połowa sukcesu. I w najgorszym przypadku oszczędzając te 10 zł dziennie przez dajmy już 60 lat, a nie 80, bo trudno to robić do 20 roku życia, osiągając 2% stopu zwrotu ponad inflację (lokaty, obligacje, bezpieczne fundusze), zgromadzimy 417 719,45 zł. To są ogromne pieniądze, które zapewnią nam bezpieczeństwo finansowe i spokojną emeryturę bądź lepszy start naszym dzieciom. Chociaż taka jest natura ludzka, że zazwyczaj chcemy więcej i najlepiej w krótkim czasie. A w finansach tak się nie da, albo trzeba być urodzonym szczęściarzem i mieć smykałkę do inwestowania. Ja tego nie mam, wybieram spokojną i cierpliwą drogę, ale też z ogromną nagrodą na końcu tej drogi.

      A ogólnie co do inwestowania to wolałbym o wiele bardziej inwestować bezpiecznie (lokaty itd), jeśli nie znałbym się na tym kompletnie, niż za wszelką cenę podejmować ryzyko wkładając pieniądze w coś czego nie czuję (giełda chociażby).
      Nie podałem gotowych sposobów, bo według mnie byłoby to nieuczciwe np. zachęcać do grania na giełdzie i udawać eksperta, jeśli nigdy tego nie robiłem. Ja inwestuję w nieruchomości, szukam kolejnego mieszkania na wynajem w tym roku (pomimo rozgrzanego rynku do czerwoności), ale wiem, że wiele osób nie jest w stanie sobie na to pozwolić chociażby ze względów finansowych (brak kapitału czy zdolności kredytowej) oraz wiedzy. Dlatego głupio byłoby gdybym przy każdym filmie mówił, kupujcie nieruchomości na wynajem, bo zapewne na blogu taką tematyką może być zainteresowanych 10% czytelników albo mniej. Ale mimo wszystko wiedzą jak to robić, jak ja to robię, będę w przyszłości dzielił się z Wami. Planuję oddzielny cykl wpisów o inwestowaniu w nieruchomości.
      Przepraszam za irytację, ale musimy być świadomi tego, że z inwestowaniem jest tak samo jak z pracą. Lepiej wyspecjalizować się w jednej dziedzinie i czerpać z tego sensowne korzyści (chociaż to gryzie się nieco z dywersyfikacją ryzyka), niż znać się na kilku rzeczach, ale średnio. Pozdrawiam 🙂

      • Jest tylko kwestią czasu, kiedy wynajmowanie innym mieszkań zostanie objęte kontrolą i tak wysoko opodatkowane, że przestanie się opłacać. I słusznie, bo to nie jest w porządku, że w kraju, w którym tak bardzo brakuje mieszkań, masa młodych ludzi niemających żadnych szans na własne M gnieździ się ze współlokatorami i nabija kabzę garstce szczęśliwców, których stać na zakup kilku mieszkań na wynajem.

        Policjant, pielęgniarka, bibliotekarz albo nauczyciel nawet dorabiając po godzinach nie dorobią się ani własnego M, ani – tym bardziej – mieszkania na wynajem. A w czym oni są gorsi od kogoś, kto zarabia na etacie więcej tylko dlatego, że nie pracuje w budżetówce? I co by się stało, gdyby oni wszyscy rzucili robotę, przekwalifikowali się, poszli do warszawskich korpo albo wyjechali za granicę?

        • To samo napisałem nieco wyżej 🙂
          „Człowiek uczy się całe życie inwestować, więc nie ma złotego środka. Również rynki się zmieniają i raz warto w coś inwestować, innym razem jest całkowicie nieopłacalne”
          Dlatego trzeba być na bieżąco, zagłębiać się w daną tematykę, śledzić zmiany w regulacjach prawnych. Bo każdy by chciał zainwestować pieniądze w coś co będzie samo pracowało i generowało zyski przez następne kilkadziesiąt lat, samemu nie kiwając przy tym palcem. Nie da się tak 🙂

          A co do nabijania kabzy innym, to tak samo jest z każdą firmą. Kilkadziesiąt czy kilkaset osób pracuje na właścicieli, którzy zbijają największe kokosy w tej całej działalności.

  5. Anonimie, myślę, że problem nie leży w radach Michała, ale w Twoim podejściu do własnego życia. W tym, co pisałeś wyczuwa się jakiś taki smutek i gorycz. Zwyczajny brak chęci. Może i Michał irytuje Cię tym, że ma lepiej, ale ja podobnie jak Ty nie mam za ciekawie w życiu i nie zarabiam zbyt wiele. A mimo to nie zieję pesymizmem na lewo i prawo, i jako osoba zadłużona i zarabiająca nieco powyżej minimalnej krajowej, mogę napisać Ci, że jest sporo dróg rozwoju. Są darmowe szkoły policealne, darmowe licea, kursy dofinansowywane z UE, a dorobić można jako barman/kelner i do tego naprawdę nie trzeba bóg wie jakiego wykształcenia czy czegokolwiek innego niż odrobina pokory. Moim zdaniem młody, zdrowy facet ma możliwości, żeby dorobić czy to legalnie w różnych pracach, czy to niezbyt legalnie pomagając przy drobnych naprawach czy remontach innym osobom. Znam faceta, który robi za złotą rączkę osiedla i pomaga staruszką czy to naprawić spłuczkę czy wymienić kolanko pod zlewem i kiedy może to przychodzi i to robi i ma z tego trochę kasy. Myślę, że w każdym momencie należy szukać sposobów na poprawę sytuacji, a nie powodów, aby tkwić w miejscu i pogrążać się w coraz większej frustracji, że inni mają odwagę iść naprzód. Nie trzeba być od razu milionerem, ale warto szukać sposobu, żeby codzienność nas cieszyła a nie frustrowała.

    • Askadsana

      Tak skupiłaś się na złośliwościach w komentarzach względem mojej osoby, ze nie zauważyłaś, że jestem kobieta, a nie facetem (mężczyzną), więc raczej złotą rączka nie zostanę na budowę tez mnie nie zatrudnią do ciężkiej pracy fizycznej, bo tam kobiet nie przyjmują, a szkoda bo dobrze płacą. Wyraźnie używałam formy żeńskiej. Widać teraz Twoją zajadłość względem innych, sama lubisz jak jest Twoje na wierzchu, a mi tu wmawiasz frustrację i irytację, co jest nie prawdą. Napisałam o realiach obecnych czasów, ale pisanie prawdy w tych czasach uznawane jest zawsze przez innych za atak. Jak sama napisałaś, że jesteś osobą z długami, czyja To wina, że masz długi, zaraz jeszcze wyjdzie, że moja, ale to chyba Twoja wina. Chcesz mi udzielać rad jak mam poprawić swoją sytuację, a sama tkwisz w gorszej sytuacji, bo ja nie mam żadnych długów i nigdy nie miałam. Jakbyś uważnie przeczytała to co napisałam, to zauważyłabyś, że napisałam iż nie wydaję więcej niż mam. Te Twoje rady mają się tak jakby gruby dietetyk udzielał mi rad jak mam schudnąć albo dermatolog z trądzikiem mówił jakie preparaty mam stosować, żeby pozbyć się trądziku (Mam nadzieję, ze zrozumiałaś tą przenośnię, ale pewnie nie). Skoro sama nie umiesz sobie pomóc to nie udzielaj rad w dziedzinie, w której kompletnie sobie nie radzisz, widać jaka jesteś żałosna, a mnie chcesz pouczać i gnoisz. Ciekawe którą z rad sama zastosowałaś na sobie, chyba żadnej, skoro nadal tkwisz w długach. Dobra rada nie wtykaj nosa tam gdzie ci nie potrzeba i się kompletnie nie znasz.

      • Ja zwracam się z prośba by trzymać emocje na wodzy, bo spotykamy się tutaj by sobie pomagać, a nie krytykować się wzajemnie. Dlatego jeśli będę pojawiały się następne tak złośliwe komentarze, to będę je usuwał 🙂 Więc jeśli ktoś ma zamiar obrażać inne osoby, to proszę nie komentować, bo to i tak nic nie wnosi do dyskusji. DZIĘKUJĘ 🙂

      • Taka forma wypowiedzi pełna obrazy drugiej osoby i docinków w jej stronę świadczy źle o Tobie, nie o mnie. Z mojej strony tyle. Nie wdaję się w dyskusję na takim poziomie. A raczej poniżej wszelkiego poziomu.

        • Szkoda, ze nie zauważyłaś, że sama mnie obraziłaś parę razy teraz jak ja napisałam prawdę to od razu dumą się uniosłaś, że nie wdajesz się w dyskusje na takim poziomie, bo to chyba za wysoki dla Ciebie.

  6. Zdecydowanie nie zgadzam sie z 3 podanymi kilka postow wyzej „umiejetnosciami”, ktore dzisiaj trzeba miec. Ja prace zaczynalem pod koniec lat ’90. Bezrobocie ok 20%. bez znajomosci to tylko roznoszenie ulotek i moze praca w call center (wybralem to drugie ;).
    dzisiaj mamy bezrobocie na poziomie najnizszym w historii a praca szuka czlowieka. jasne, ze w tv wciaz podaja przyklady nepotyzmu i kumoterstwa. moim sposobem na to jest nieogladanie tv 😉 to serial dla wyborcow.

    trzeba podwinac rekawy i wziac swoje sprawy w swoje rece. nie chce byc adwokatem Michala ale przeciez pisze ten blog aby podpowiadac, inspirować, dzielic sie wiedza. to nie jest blog obowiazkowy. A pesymizm z niektorych postow az kapie 🙁
    latwo napisac, ze ja to mam ciezko a wy macie latwo. bez znajomosci sytuacji innej osoby to przewaznie jest bledna ocena. ja dzisiaj pisze o inwestowaniu w nieruchomosci ale przez 20 lat pracowalem czesto po kilkanascie godzin dziennie (czasami 20h). czesto wykonywalem wiecej niz 1 zajecie zarobkowe (drugie prawie zawsze ponizej kwalifikacji). oszczedzalem mimo, ze zarabialem mniej niz dzisiaj placa na kasie w markecie.

    wiecej optymizmu. potrzebny jest plan a potem konsekwentna realizacja. no i ciezka praca a jak ktos ma pomysl to mądra praca zamiast ciężkiej;)

    • Zdecydowanie więcej optymizmu jest niezbędne 🙂 Nie chciałbym aby za jakiś czas została przypięta łatka do mojego bloga „Uwaga… tutaj zbierają się same smutasy i panuje grobowa atmosfera” 🙂

      A jeśli ktoś faktycznie trafił do środowiska pracy gdzie na porządku dziennym jest nepotyzm, to po prostu zmieńmy ją i poszukajmy czegoś normalnego. Naprawdę tak jak napisał Funboy praca szuka człowieka, no może nie każdego, ale to już wszystko w naszych rękach by tak było. Zróbmy jakiś kurs, doszkolmy się, wyspecjalizujmy w jakiejś tematyce… cokolwiek, chociażby po to by nie narzekać, że pracy nie ma, a nic nie robimy by to zmienić 🙂

  7. Jeżeli ktoś chce zarobić, to na pewno znajdzie dodatkową pracę. Nie rozumiem unoszenia się ambicjami typu „nie pi to kończyłem studia, żeby teraz np. różności ulotki” (czy inne tego typu prace rzekomo poniżej godności OSOBY Z WYŻSZYM WYKSZTALCENIEM ). Czasy, w których dyplomy ukończenia studiów zapewniał super pracę, minęły bezpowrotnie. Sa jednostki, dla których jest to osiągalne, ale zazwyczaj jednak trzeba sobie albo gdzieś dorobić, albo po studiach dodatkowo się dokształcić. Ja ukończyłam dwa kierunki studiów i nie przeszkadzało i nie przeszkadza mi to w dorabianiu sobie sezonowym zbieraniem owoców, sprzątaniem, nawet sprzedawaniem puszek i złomu. A nam dwoje małych dzieci i trzecie w drodze. Bywa tak, że dziecko jedno w wózek, drugie za rękę i idę sprzątać za 10 zł/h żeby zyskać parę groszy. Znajomi nawet czasem podśmiewają się, a ja mam to gdzieś, bo tak naprawdę to nie jest niczyja sprawa, w jaki sposób zarabiam lub dorabiam sobie i za moje finanse odpowiedzialna jestem ja. Właśnie to o czym Michał pisze i mówi, samo oszczędzanie nie wystarczy, muszą być dodatkowe źródła zarobków. Pozdrawiam 🙂

    • Ola,
      brawo za podejscie i pracowitosc. Niektorzy by pewnie mieli opory aby napisac to co Ty napisalas. A ja Ci serdecznie dziekuje za ten komentarz.
      Dzisiaj wypada rozmawiac o konsumpcji na kredyt. Wypada mowic o wizycie w galerii handlowej. wypada mowic o tym, ze ktos półroczne oszczędności wydaje na wakacje all inclusive …
      Ale jezeli powiesz, ze oszczedzasz albo poruszysz temat rezygnacji z reklamowanych produktów to patrzą na ciebie jak na kosmite 😉

      Uwielbiam tekst Slawka Muturi, ktory zapytany w trakcie wywiadu o cene zegarka na reku odpowiedzial, ze albo 10 albo 15zl i dodal, ze zegarek jest spoko bo sie nie spoznia i nie spieszy. A gdyby mial np zegarek za kilka tysiecy to wcale nie mialby wiecej czasu i nie przyszedlby na spotkanie wczesniej. bo to nie od zegarka zalezy.

      Jeszcze raz brawo. mozesz byc z siebie dumna moim zdaniem.

    • Dzięki Olu 🙂

      Ja też się zgadzam, że studia w dzisiejszych czasach odchodzą do lamusa jeśli chodzi o rynek pracy. Oczywiście poza zawodami, gdzie to jest obowiązkowe (Lekarz, Prawnik itd.). Jesteśmy wypychani na te studia czy to przez rodziców czy mamy przeczucie, że są one niezbędne, ale raczej już tak nie jest. Ostatnio rozmawiałem ze znajomymi na ten temat i nie przypominają sobie by na rozmowie o pracę, ktoś ich pytał o studia. Za każdym razem były weryfikowane ich umiejętności i doświadczenie, a nie fakt czy i jaki mają papierek…

      I to jest Olu najważniejsze, iść pod prąd i nie przejmować się co mówią inni 🙂 Żyć tak by było nam dobrze, a nie innym. I doceniam bardzo Twoją pracowitość, bo nie raz już słyszałem wymówki w stylu „Jak ja pójdę teraz na studia skoro mam dziecko”? Człowiek zawsze znajdzie wymówkę tylko by nie wychodzić poza strefę komfortu. A najlepiej to jeszcze by było pracować po 6 godzin dziennie i zarabiać 3 średnie krajowe. A niestety by coś więcej osiągnąć, zdecydowanie trzeba wysilić się bardziej i nieco ubrudzić rączki. Pozdrawiam 🙂

  8. Anonimie: Skończyłam studia, które są bardzo popularne. Znalazłam pracę w zawodzie, gdy tej pracy nie było, a nie miałam wtedy żadnych znajomości. Szybko doceniono moje umiejętności… w między czasie skończyłam wymagający kurs (1,5 roczny). Obecnie postanowiłam otworzyć coś swojego, ruszam za 2-3 miesiące, a już teraz mam mnóstwo zleceń. Pracy jest masa – ludzie cały czas szukają pracowników; wiem, bo mam kontakt z osobami zatrudniającymi… Warto pochodzić, popytać, a może się zwyczajnie dokształcić?

      • Myślę, że w przypadku niektórych rodziców duża część wydatków na dzieci to efekt rekompensowania sobie tego czego oni nie mieli albo i gorzej – chęć imponowania innym rodzicom. Kiedyś dzieci miały niewiele a bawiły się równie dobrze a może i lepiej niż dzisiaj, kiedy to otrzymują od rodziców masę elektroniki a tatuś i mamusia idą do swoich spraw.

  9. Askadasuna, zgadzam się z Tobą. Dzieci nie trzeba zasypywac prezentami, słodyczami, jogurcikami, soczkami kupionymi. Ja wiele rzeczy robię sama dla nich, wymyślam zabawy, przygotowuję żywność. Jeżeli zdarzy się nadwyżka finansowa, staram.się odłożyć na ich przyszłość. Mąż rozwija firmę, więc inwestuje dużo i nie jest nam łatwo. Ale dajemy radę. Tylko nie warto ulegać presji konsumpcyjnego społeczeństwa. I w rodzinie można zaoszczędzić.

  10. Cześć Michał. Wszysko ładnie i pięknie ale nie powiedziałeś w końcu jak uzyskać te 4% zwrotu z inwestycji. Bardzo jestem ciekaw. Pozdrawiam

    • Hej Pablo,
      Ja uzyskuję takie stopy, a nawet ciut wyższe dzięki inwestowaniu w nieruchomości. I jak już nie raz powtarzałem, ja każdemu rekomenduję inwestowanie w to co czuje i rozumie 🙂
      Nauka inwestowania trwa wiele miesięcy, a nawet lat. Mój blog nie jest stricte inwestycyjnym, a o finansach osobistych. Ale znajdziesz mnóstwo blogów polskich i zagranicznych gdzie poruszana jest tylko tematyka inwestowania pieniędzy, nawet z większymi stopami zwrotu 🙂 Pozdrawiam

    • Pablo,

      np fundusze zamkniete cfi inwestujace w nieruchomosci. prog wejscia to 10K wiec opcja dostepna nie tylko dla milionerow.

      albo garaz murowany. w mniejszych miejscowosciach mozna kupic za 10-15K a wynajmiesz za 180-220zl miesiecznie.

      teraz modne koparki kryptowalut. nie moja bajka ale podobmo stopy zwrotu godne

      albo …

      podajcie wiecej przykladow to i ja poszukam inspiracji i dywersyfikacji
      😉

  11. Tez sie z tym zgadzam, ze niektrorzy czekaja na gotowe scenariusze by moc duzo zarobic. Studia w Polsce nic nie gwarantuja chyba, ze sie skonczylo informatyke, medycyne czy jaka filologie. Wyjechalam z kraju majac 20 pare lat w nieznane szukajac lepszej przyszlosci. Na Studia w Pl nie bylo mnie stac mimo, ze byly bezplatne. Ale postawilam na nauke jezykow ( wowczas rozwijajac edukacje szkolna – niemieckiego). Dzis znam jezyk perfekt, mam dobra prace w finansach i inwestuje rowniez w nieruchomosci. Wszystko osiagnelam swoja praca , zdolnosciami, uporem z dazeniu do celu. Na poczatku jak mieszkalam w Niemczech to chcialo mi sie plakac, ze nie jestem w PL. Ale nie mialam praktycznei do czego wracac ( wowczas brak pracy w PL) . No i postawilam na skonczenie kierunku Ksiegowosc i finansowanie w jezyku niemieckim. Uczylam sie ponad 2 lata do tych egzaminow, jedne zdajac inne nie zdajac ale z szansami na poprawke. Uczylam sie po parenascie godz. dziennie przed egzaminami. Stawka byla duzo, gdyz zainwestowalam w ten kierunek ponad 3 tys. Euro. Ale zdalam i niech nikt mi nie mowi, ze sie nie da. Postawilam sobie ten cel i musialam go osiagnac. Tez pamietam czasy w PL i tez bylam wygodnicka tak jak niektorzy moi rodacy. Po pierwsze pisze to, zeby sobie postawic jakies cele ( ja mam ciagle nowe cele) i szukac inspiracji, wiedzy no i moze tez ludzi, dzíeki ktorym mozna to osiagnac. Ja miala tez to szczescie, ze takich ludzi spotykalam na mojej drodze i potrafilam to wykorzystac. Bedac w Niemczech na poczatku bylam prawie wszystkim sprzataczka, kasjerka, kelnerka a i tez nauczycielka jezyka polskiego ( mialam zlecenie nauczania paru Niemcow). A teraz jestem ksiegowa w firmie podatkowej. Jezeli cos nie wychodzilo z moich planow to zawsze to weryfikowalam: co mi brakuje do tej pracy, co musze sie jeszcze nauczyc, jaki kurs skonczyc. I tak tez robilam..- zapisywalam sie wciaz na nowe kursy. Te Blogi w PL sa bardzo interesujace i z nich tez czerpie wiedze, rady by moc lepiej inwestowac i pomnazac moje pieniadze. A byly tez czasy, ze nie bylo mnie stac na kupno ciastka w Pl jak bylam w Liceum., Ale postawilam sobie cel, ze bede miec w przyszlosci wiecej pieniedzy. Jak narazie idzie mi dobrze i nie czekam na gotowe porady, nie krytykuje czyjejs ciezkiej pracy na tych blogach tylko licze zawsze na siebie. Wiem tez ile jest zawisci w niektorych Polakach, ktorzy potrafia krytykowac ale nie stac ich na ryzyko wyjazdu za granice, ryzyko nauki czegos nowego itd. Ja takich ludzi unikam, wycofuje sie z kontaktow i otaczam sie tylko takimi, ktorzy sami cos osiagaja i nie traca czasu na sianie zawisci. Uwazam, ze Michal robi dobra robote i wiem tez ile go to pracy kosztuje. Pozdrawiam Teresa

    • Cześć Tereso!
      Dziękuję bardzo za komentarz i miłe słowa:)

      Ja też swego czasu postawiłem na naukę języków, a nie miałem lekkości w ich przyswajaniu. Bardziej to był tak jak napisałaś upór w dążeniu do celu. Wiele godzin w książkach, korepetycje, nudne i mozolne ćwiczenia, ale dzięki temu pracuję w eksporcie i lubię swoją pracę 🙂

      I w pełni popieram to co pięknie opisałaś w swojej historii (brawo za odwagę 🙂 ), że wszystko (a przynajmniej dużo) da się osiągnąć, tylko trzeba naprawdę ciężko zasuwać. Poza skrajnymi przypadkami, gdy faktycznie ktoś jest pozbawiony takich możliwości, to każda zdrowa i zdeterminowana osoba jest w stanie bardzo dużo osiągnąć. I nie chodzi tutaj tylko o aspekt finansowy i zawodowy, ale także prywatnie.

      Aż miło się robi na sercu jak się czyta takie historie jak Twoja 🙂 Dziękuję jeszcze raz, że się nią podzieliłaś. Bardzo motywująca i pokazująca, że jak się chce to można. A także obrazująca, że nawet nie mając nic, można bardzo dużo osiągnąć. Tylko pamiętajmy, że nic w życiu nie przychodzi łatwo! Więc tak jak napisałaś, zamiast czekać na gotowe porady, należy ruszyć tyłek, ciężko harować, a następnie podejmować mniejsze bądź większe ryzyko, bo prędzej czy później zostaniemy za to wynagrodzeni. Gratulację i oby tak dalej! 🙂

    • Super Teresa! 🙂
      Ja także uważam, że wyznaczanie sobie celów i dążenie do ich realizacji jest bardzo ważne.
      Też nie miałam łatwo. A jednak udało się zrobić wiele… nie raz miałam rzucane kłody pod nogi i nie każdy cel udało się zrealizować. Ale dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem; że osiągnęłam sporo i mogę jeszcze więcej 😉 Powodzenia w dalszym realizowaniu swoich celów!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: