Dlaczego oszczędzanie nie uczyni Cię bogatym?

33

Zapewne pierwsza myśl jaka przeszła Ci przez głowę to: „Co on mówi. Jak to oszczędzanie nie uczyni Cię bogatym?” Od kilku miesięcy regularnie zachęcam Was do oszczędzania pieniędzy i pokazuję korzyści z tego płynące, a tu nagle niczym grom z nieba pada takie stwierdzenie? Poczuliście się teraz jakbym wbił Wam nóż w plecy? Sam pewnie bym się tak poczuł 🙂 Ale już Was uspokajam, nic się ze mną nie zmieniło. Ani nie zachorowałem, ani nie przechodzę od dziś na konsumpcyjny styl życia 🙂 Ciągle będę pokazywał dlaczego warto to robić, a dzisiejszy wpis ma na celu pokazanie Wam, że oszczędzanie to jedynie część sukcesu. Większa czy mniejsza część? A może dokładnie połowa sukcesu? I co jest tą pozostałą częścią? O tym dziś się właśnie przekonamy 🙂 Oszczędzanie to jedynie jeden element większej układanki, a jak się dziś okaże, wcale nie najważniejszy.

Prowadząc bloga o oszczędzaniu zdarza mi się, że jestem przedstawiany jako „ekspert czy specjalista od oszczędzania„. Mam wrażenie, że w ślad za tym idzie jedynie skojarzenie: oszczędzanie to rezygnacja i pasmo wyrzeczeń z praktycznie wszystkich wydatków, czyli mówiąc innymi słowy dziadowanie. Dlatego nie lubię gdy przykleja mi się łatkę osoby zafiksowanej na punkcie oszczędzania. Sami możecie przekonać się, gdy przeanalizujecie na blogu raporty finansowe, w których dzielę się swoimi finansami, że nie jestem taką osobą. Jestem zdecydowanym zwolennikiem mądrego oszczędzania, a przede wszystkim dopasowanego do potrzeb każdej osoby.

Oszczędzaj na tych rzeczach, które są dla Ciebie mało istotne, po to abyś miał więcej pieniędzy na rzeczy, które są dla Ciebie ważne 🙂  

 

Oszczędzanie nie uczyni Cię bogatym!

Naprawdę wierzysz, że zrezygnowanie z codziennej kawy, branie chłodnego prysznica, notoryczne odłączanie wtyczek od gniazdek i wiele innych czynności uczynią Cię zamożnym człowiekiem? Niestety nie mam dla Ciebie dobrej wiadomości. Takie fanatyczne oszczędzanie nie uczyni Cię bogatym, a w pewnych sytuacjach może być wręcz szkodliwe. Dlatego unikaj finansowych minimalistów, którzy w taki właśnie sposób podchodzą do tematu. Większość takich osób wierzy, że aby zostać bogatym, należy żyć skromnie i nieustannie oszczędzać pieniądze. Niestety ten plan, choć w teorii dobry, ma sporo mankamentów.

Po pierwsze, z powodu inflacji nasze pieniądze z upływem czasu tracą na wartości. Zwróć uwagę, że jeszcze kilka lat temu za taką samą kwotę mogliśmy kupić zdecydowanie więcej niż dziś.

Po drugie, odsetki od zaoszczędzonych pieniędzy na lokacie są wysoko opodatkowane. Większość ciułaczy (lubię to słowo 🙂 ) zazwyczaj trzyma swoje środki czy to na lokacie czy koncie oszczędnościowym. Od nich muszą zapłacić tzw. podatek Belki w wysokości 19%. A więc odsetki, które bank Ci przeleje, będą automatycznie pomniejszone o prawie jedną piątą!

Samo oszczędzanie jest ważne, ale dużo ważniejsze w tym wszystkim jest zwiększanie swoich przychodów. Dopiero to daje nam prawdziwy potencjał na znaczne poprawienie naszej sytuacji finansowej. Oczywiście przy założeniu, że w tym samym czasie nie nastąpi zjawisko inflacji stylu życia, które pociągnie za sobą eksplozję wszelakich wydatków. Ale zwiększając zarobki również należy wykazać się mądrością.

Na przykład pracując na etacie mamy ten komfort związany z regularnością zarobków, ale nie ma co się oszukiwać, jest pewien sufit, którego raczej nie przebijemy. Czy słyszycie kiedykolwiek by komuś na etacie udało się zwiększyć swoją pensję 5 bądź 10-krotnie? Być może tak, ale w okresie co najmniej kilku bądź kilkunastu lat. Nie znam osoby, której udałoby się to osiągnąć na przestrzeni kilku miesięcy czy roku. Jeśli chcemy istotnie zwiększyć swoje zarobki, to sposobem może być własna firma, gdzie w pewnym sensie zarobki mogą być nieograniczone. Tyle może być warta premia za podjęte ryzyko i pracowitość, ale niestety nie każdemu w życiu dane będzie założenie własnej firmy. Zwłaszcza, ze nie ma co się oszukiwać, nie każdy ma do tego predyspozycję i smykałkę. Ja póki co chyba też nie 🙂 

Dlatego innym rozwiązaniem, tym realniejszym dla ogółu, jest inwestowanie pieniędzy. To jest właśnie ta brakującą część o której wspomniałem na początku artykułu. Aby stać się bogatym, musisz nie tylko regularnie oszczędzać, zwiększać zarobki, ale przede wszystkim inwestować pieniądze. Ta czynność jest dużo ważniejsza od oszczędzania. Można spokojnie użyć tutaj zasady Pareto, gdzie według mnie 20% sukcesu to oszczędzanie, a aż 80 % to inwestowanie. Chociaż przewrotnie można powiedzieć, że bez oszczędzania, nie będzie co inwestować, dlatego obie czynności doskonale się uzupełniają 😉 

 

100 % Bogactwo = 20 % oszczędzanie / 80 % inwestowanie

 

Bogactwo czy wolność finansowa?

A po cholerę mi bogactwo? Dlatego na samym początku powinniśmy zadać sobie powyższe pytanie? Przecież wiele osób oszczędza po to, by zapewnić sobie stabilność finansową, a być może z czasem wolność finansową, a wcale nie dążą do bycia bogatymi. Pełna zgoda, sam kieruję się w życiu takim podejściem i mam nadzieję, że będzie mi jeszcze nie raz dane Was nim zarazić 🙂 

Wiele osób błędnie myśli, że aby uzyskać wolność finansową, trzeba być bogatym.

Bo to, że ktoś jest bogaty, wcale nie znaczy, że jest wolny finansowo. Często apetyt na bogactwo rośnie jeszcze szybciej niż przy skrajnym konsumpcjonizmie. W którym momencie taka osoba uzna siebie za wystarczająco bogatą? Mając 1, 3, a może 5 mln na koncie? Dlatego bogactwo jest pojęciem względnym i dla każdego będzie miało inne znaczenie. A nie zawsze osoba bogata będzie wolna finansowo 🙂 

By uzyskać wolność finansową, należy pozbyć się presji związanej z pieniędzmi. I wtedy uda nam się osiągnąć prawdziwe bogactwo, a nie „pozorne bogactwo”. Żyć według własnych zasad, tak jak lubimy, bo wiemy, że na nikim nie będziemy musieli polegać finansowo. To daje ogromny komfort psychiczny, którego mogą pozazdrościć najbogatsi ludzie. Więc wcale nie trzeba być bogatym, by osiągnąć wolność finansową. Przykładowo wystarczy mieć dochody pasywne na poziomie 5 000 zł, a wydatki na poziomie 4 000 zł i staniemy się wolni finansowo. Pomyśl, że nie musiałbyś pracować na etacie i miałbyś masę wolnego czasu (mam nadzieję, że efektywnie wykorzystywanego 🙂 ) dla siebie i swojej rodziny.

Oszczędzanie połączone z mądrym inwestowaniem, będzie idealnym sposobem na osiągnięcie wolności finansowej. A ten wewnętrzny spokój i wolność wyboru, zapewnią Ci dużo więcej szczęścia i spełnienia, niż niejedno bogactwo. Niedługo przygotuję oddzielny wpis, gdzie nieco rozwinę tematykę bogactwa i wolności finansowej 🙂 

 

Dlaczego oszczędzanie to mniejsza część sukcesu?

Wracając do sedna dzisiejszego wpisu, pokaże Ci teraz na liczbach, dlaczego samo oszczędzanie nie uczyni Cię bogatym 🙂 

Załóżmy, że od 25 roku postanowiliśmy odkładać 10 zł dzienne przez resztę swojego życia, czyli mniej więcej do około 80-stki (każdemu życzę okrągłej 100-tki 🙂 ). Mamy więc przed sobą pełne 55 lat oszczędzania. Znając magię procentu składanego i tak długi okres przed sobą, jak to możliwe, że nie będziemy mieli kupy pieniędzy?

Ile zgromadzimy w tym okresie?

10 zł x 365 dni x 55 lat = 200 750 zł

Jak widzisz systematyczne i regularne oszczędzanie, pomimo, że będzie dla Ciebie niezwykle korzystne, nie uczyni Cię bogatym. Około 200 tys. zł to nie są małe pieniądze, ale czy posiadając taką kwotę moglibyśmy nazwać siebie bogatymi? No raczej nie. Oczywiście nikt by nie pogardził tą kwotą, ale pamiętajmy, że włożyliśmy w nią 55 letni wysiłek. Co daje mało spektakularne efekty.

A to właśnie inwestowanie, o którym wspomniałem, może być akceleratorem do naszego bogactwa czy wolności finansowej, w zależności co jest naszym celem. Spójrzcie na dwa poniższe przykłady liczbowe, które dobitnie to pokazują.

Zaryzykujmy nieco i skróćmy okres oszczędzania i inwestowania do jedynych 50 lat. A więc mamy o 5 lat krótszy okres, niż w wariancie gdzie oszczędzaliśmy pieniądze. W poniższych obliczeniach przyjąłem oprocentowanie netto z inwestycji, a więc pomijam inflację i opodatkowanie. Te drugie może być różne w zależności w co zamierzamy inwestować (czy będą to lokaty/konta oszczędnościowe czy wynajem nieruchomości czy IKE/IKZE itd.). Dlatego dla ułatwienia obliczeń przyjąłem oprocentowanie netto.

Początkujący inwestor – 3 %

(10 zł x 365 dni) * 3% x 50 lat = 424 059 zł

 

Doświadczony inwestor – 6%

(10 zł x 365 dni) * 6% x 50 lat = 1 132 309 zł

 

Widzicie różnicę? Liczby nie kłamią 🙂 Już wiesz dlaczego samo oszczędzanie nigdy nie uczyni Cię bogatym. No może, że będziesz odkładał wielokrotność tych 10 zł dziennie, np. 50 zł. Ale nie oszukujmy się, kto może sobie pozwolić na oszczędności w wysokości 1 500 zł miesięcznie? Zabrzmiało brutalnie? Tym bardziej nie spodziewałeś się, że usłyszysz to od osoby, która od wielu tygodni przekonuje Cię do niemałego wysiłku i systematycznego odkładania pieniędzy.

Ale ja bym spojrzał na to zdecydowanie inaczej, optymistyczniej. Powyższym przykładem pokazałem Ci, że przy niedużym wysiłku pieniężnym (10 zł dziennie), możesz jednak stać się bogaty, albo chociażby zamożny. To tak jak ze szklanką i dylematem czy jest do połowy pełna czy pusta? Wszystko zależy od punktu widzenia, czy po prostu naszego podejścia. Nie chcę w żaden sposób Was zniechęcać 🙂 Chociaż teraz przed Tobą dużo większe wyzwanie, a właściwie nauka, która będzie trwała latami. Bo tak nazwałbym proces nauki zarządzania swoimi pieniędzmi, które z czasem, na pewno będziesz inwestował w coraz lepszym stopniu.

 

Jak postępować aby naprawdę się bogacić?

Wiele osób boi się inwestować (sam też przez to przechodziłem) i nie potrafi mądrze zarządzać posiadanym kapitałem, ponieważ brakuje im właściwej wiedzy z zakresu finansów osobistych. Naiwnie szukają szybkich i łatwych sposobów wzbogacenia się, poprzez na przykład próbę szczęścia w grach losowych. A za złą sytuację finansową obwiniają państwo, gospodarkę, pracodawcę i wszystkich dookoła, a nie siebie!

Innym problemem jest „inwestowanie” swojego kapitału w niewłaściwe rzeczy. Zamiast kupować aktywa, inwestujemy w różnego rodzaju zobowiązania. Bardzo lubię słowa Roberta Kiyosakiego obrazujące czym są aktywa a pasywa 🙂 

  • Aktywa – to to, co wkłada pieniądze do Twojej kieszeni.
  • Pasywa – to to, co wyciąga pieniądze z Twojej kieszeni.

Kupując ekskluzywne samochody (o zgrozo na kredyt!), piękne domy i inne drogie zabawki, to czy wiesz, że nieustannie generujesz sobie coraz większe wydatki? Dlatego zamiast tracić pieniądze na pasywa, kupuj aktywa, które zaczną przynosić Ci zyski. W ten sposób będziesz powiększać swoje dochody, a nie debet. Aż kusi mnie by nieco bardziej rozwinąć ten temat już teraz, ale zdecydowanie zasługuje on na oddzielny wpis 🙂 

A co Wy o tym wszystkim myślicie? Nie spodziewaliście się takiego obrotu spraw? Powiem szczerze, że Ameryki nie odkryłem, a mam nadzieję, że dzisiejszy przykład nie podetnie nikomu skrzydeł i entuzjazmu do oszczędzania 🙂 A jeśli do tej pory nie oszczędzaliście pieniędzy, to mam nadzieję, że teraz Was do tego nie zniechęciłem 🙂 Oszczędzanie jest pierwszym, dla wielu najtrudniejszym krokiem i zawsze będę każdego do tego zachęcał. Zwiększanie przychodów jest szybszym sposobem w budowaniu bogactwa, ale bez oszczędzania i odpowiedniego zarządzania finansami, nawet nie zrobimy małego kroku ku wolności finansowej. A zapewne będziemy stali w miejscu, czy nawet cofali się. To inwestowanie, co będę starał się Wam pokazywać w przyszłości na blogu, jest właśnie taką wisienką na torcie. Pozwoli ono nam, zamiast tych małych, robić te zdecydowanie dużo większe kroki, w obranym przez nas kierunku 🙂 

PS. Rozwinięcie tego tematu możecie znaleźć w moim filmie na YouTube, gdzie pokazuję jakie zachowania finansowe powodują, że nigdy nie będziemy bogaci. Zapraszam do obejrzenia 🙂

Przy okazji zachęcam Cię również do subskrypcji mojego kanału! Bardzo Ci dziękuję! 🙂 

 

 

Podobne artykuły:

  1. Poznaj prawdę na temat swoich finansów! Zaczynamy oszczędzać.
  2. 1 000 zł to dużo czy mało? A co z Twoimi oszczędnościami?

 

(Visited 2 154 times, 1 visits today)

33 KOMENTARZY

  1. Co prawda nie mam jeszcze oszczędności, ale skoro samo inwestowanie odpowiada za 80% bogactwa, to od dzisiaj nic nie odkładam. Biorę się za inwestycje.

    • Już poprawiłem, nie wiem jak to policzyłem 😀

      W formie żartów zdarza się 😉 A odkąd prowadzę bloga naprawdę sporo osób mnie zaczepia o różne kwestie związane z oszczędzaniem. Chociaż ja się ekspertem nie czuję, bo dziwne gdyby tak było, mając jedynie skromne, kilkuletnie doświadczenie 🙂

  2. Na początku w założeniach masz podane odkładanie 10 zł miesięcznie a później liczysz że odkładamy 10 zł dziennie.

    • Hej Damian, faktycznie źle było opisane, obliczenia są w porządku. Dzięki za wyłapanie. Odkładając 10 zł miesięcznie to faktycznie nawet przez kilkanaście pokoleń byśmy nie doszli do bogactwa 😉

  3. Michał,
    „10zł miesięcznie” a potem „10 zł x 365 dni x 55 lat = 200 750 zł”.
    Oj coś dzisiaj głowa w chmurach 🙂

    • Zdecydowanie w chmurach, albo zbliżający się weekend tak podziałał? 😀 Chyba muszę znów poprosić moją dziewczynę o weryfikację wpisów przed wypuszczaniem ich w świat. A zwłaszcza obliczeń, czasami już oczopląsu dostaje 😉 Chociaż w tym wpisie są one banalnie proste i za dużo ich nie ma… ehhh starzeje się 🙂 Dzięki!

  4. Natomiast co do samej merytoryki wpisu to masz racje. Ja zaluje, ze nie zaczalem wczesniej. Nie zmarnowalem pieniedzy, zawsze oszczedzalem itd itp ale jednak brak jasno zdefiniowanego celu pt. „wolnosc finansowa” spowodowal, ze teraz celuje w 45 lat a pewnie bym celowal w 40 🙂

    • To prawda, zdefiniowany cel zdecydowanie pomaga w tym wszystkim 🙂 Ja też celuje w 45 lat, bo nie chcę, że tak powiem, zapomnieć się w tym wszystkim i dążyć do wolności finansowej za wszelką cenę. Wydaje mi się, że Ci co robią to za wszelką cenę, to jednak w większości koncentrują się na bogactwie, a nie na wolności finansowej. Chociaż nie ma co generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka 😉

  5. Mimo, że wiem co chciałeś przekazać tym wpisem, to jednak trochę mi to zgrzyta. Uważam, że jednak oszczędzanie jest ważniejsze niż inwestowanie. W tym znaczeniu, że najpierw należy odłożyć żeby mieć co inwestować. I jak w swoich przykładach zostawisz 3 i 6 % zysku ale zaczniesz zmieniać 10 pln oszczędnosci dziennie na 20, 30, 50 itd. to dopiero kwota na końcu się powiększy 😀.

    Oczywiście ważny jest czas (procent składany to magia) i zwiększanie przychodów z ograniczoną inflacją stylu życia. Taki zestaw każdemu normalnie pracującemu człowiekowi powinien pozwolić na wcześniejszą emeryturę.

    To i ja dołączę do grona 45 letnich emerytów 😂. Takj jest plan, co bynajmniej nie oznacza, że na pewno nie będę pracował. Nie będę musiał, a czy nie będę chciał (np na część etatu albo w pracy, która będzie dawała frajdę) to się zobaczy.
    Pozdrawiam

    • Dzięki Eryk za komentarz 🙂

      Faktycznie być może nie do końca klarownie wyraziłem swoją myśl w artykule, więc teraz to doprecyzuję 🙂

      W finansach osobistych i generalnie w życiu oszczędzanie jest najważniejsze, bez dwóch zdań. Oszczędzanie uczy ogromnej pokory i szacunku dla pieniędzy i tak jak napisałeś, zanim zaczniemy inwestować, musimy coś odłożyć. A właściwie nie coś, a sporo, bo powinniśmy najpierw zbudować Fundusz awaryjny i fundusz bezpieczeństwa, a to nie są małe środki. Co najmniej kilkanaście tysięcy złotych 🙂

      Dzisiejszy wpis miał głównie pokazać, że samym oszczędzaniem nie osiągniemy bogactwa. Udowadnia to przykład liczbowy, i jakkolwiek byśmy się nie upierali, takie są fakty. Wiem, że bogactwo to nie jest cel dla wielu osób, dla mnie też nie. Ale nawet przy osiąganiu wolności finansowej i wcześniejszej emerytury, to inwestując oszczędzane środki, uda nam się to o wiele szybciej 🙂

      Podsumowując, uważam i zawsze będę to podkreślał, że oszczędzanie jest najważniejsze. Tak jak napisałeś, przy ciężkiej i systematycznej pracy i trzymaniu wydatków w ryzach, wcześniejsza emerytura jest możliwa. Może nie dla wszystkich, ale na pewno dla wielu osób 🙂 Samo zwiększenie dochodów i inwestowanie, to fakt, może nas uczynić bogatymi, ale wcale nie będzie to oznaczać, że staniemy się wolni finansowo. Wystarczy, że zachłyśnięci naszą zamożnością będziemy kupować drogie samochody i inne zabawki 🙂

      PS. Ja na pewno po osiągnięciu wolności finansowej będę dalej pracował, bo po prostu lubię. Nie jest moim celem osiągnięcie jej, by potem leżeć na plaży i „delektować się” wolnym czasem 🙂
      Pozdrawiam!

  6. Mysle, ze nie chodzi tylko o lezenie na plazy. Chociaz to nie jest najgorsza z mozliwych opcji jezeli chodzi o emeryture 🙂

    Chodzi o mozliwosc robienia tego co sie lubi. Czegos wartosciowego. Chodzi np. o mozliwosc dzialania dla swojej lokalnej spolecznosci.
    Ja np. chcialbym uczyc dzieci ekonomii i chcialbym to robic za darmo. Innym pomyslem jest jezdzenie w masce, w nocy po okolicy na skuterze i usuwanie reklam 🙂 Jezeli ktos chcialby dolaczyc to prosze o kontakt na priv 🙂

    A powaznie to zycie wg mnie nie jest tylko po to aby pracowac. Oczywiscie praca jest wazna. Ale nie tylko po to sie urodzilismy 🙂

    • Zgadzam się funboy 🙂

      Niestety często okazuje się, że to co jest naszą pasją nie jest dobrze płatne. I wtedy naprawdę mamy ogromny dylemat. A fajnie byłoby mieć solidne dochody pasywne z innych źródeł (nawet nie musi już być wolność finansowa), by właśnie móc robić to co kochamy. Nie patrząc ile pieniędzy za to dostaniemy albo czy w ogóle coś dostaniemy. Bo tak jak napisałeś można to robić nieodpłatnie 🙂

      Co do nauki ekonomii dzieci, a może też osób starszych (ala uniwersytet trzeciego wieku 🙂 ) to też mi od czasu do czasu przechodzi to przez głowę. Na pewno dużo łatwiej byłoby to zrealizować właśnie mając już solidne zabezpieczenie finansowe 🙂
      Pozdrawiam! 🙂

    • „Innym pomyslem jest jezdzenie w masce, w nocy po okolicy na skuterze i usuwanie reklam 🙂 Jezeli ktos chcialby dolaczyc to prosze o kontakt na priv 🙂”

      Wiesz, że w ten sposób zostaniesz „szkodnikiem”? Będziesz szkodził:
      – właścicielom powierzchni reklamowej (mogą stracić umowy, reputację, nośniki w które zainwestowali własne pieniądze)
      – reklamodawcom (utopione nakłady na reklamę, spadek popytu na towary, obniżka płynności finansowej)
      – budżetowi państwa (spadek pływów podatkowych)
      – podwykonawcom (spadek stawek i liczby zleceń dla grafików, copywriterów, rozwieszaczy reklam)
      – dostawcom (skoro reklamodawca sprzeda mniej towarów, to złoży mniejsze zamówienia u swoich poddostawców; może nawet nie będzie miał jak im zapłacić za już zrealizowane dostawy)
      – konsumentom (nie będą mieli okazji zapoznać się z pełną ofertą rynkową, a działając w warunkach niepełnej informacji łatwiej naciąć się na ofertę słabej jakości i/lub z zawyżoną ceną)
      – rodzinom wszystkich powyższych osób (mniej pracy i mniej kasy to niższy standard życia)
      – sobie (prędzej czy później zgarnie Cię policja za niszczenie cudzego mienia… módl się, by zrobiła to szybciej niż Pan Zbyszek, właściciel banera reklamowego, któremu będziesz psuł biznes)

      • ja zartowalem ale ogolnie mysle, ze przesadziles. czy oklejajac cale miasto spowodujemy powszechny dobrobyt? dzisaj mozna dotrzec do klienta w internecie. bez zasmiecania krajobrazu. a odwracajac sytuacje to brak reklam to zaoszczedzone pieniadze, ktore mozna przeznacztc na inwestycje, to brak kosztow zwiazanych z usuwaniem nielegalnych nosnikow, to ladniejszy krajobraz i wieksze przychody z turystyki, to mniej wypadkow drogowych i kosztow leczenia (zapatrzeni kierowcy powodują wypadki) …

        • krzysztoff,
          dodam jeszcze, że idąc taką logiką powinniśmy np. cieszyć się z dużej ilości wypadków drogowych gdyż dzięki temu korzyści mają blacharze, osoby pracujące w hurtowniach części motoryzacyjnych, członkowie ich rodzin, osoby zajmujące się ubezpieczeniami, … a nawet wspieramy w ten sposób krwiodawstwo gdyż więcej wypadków = więcej potrzebnej krwi bo i operacji więcej.

          Celowo przejaskrawiam ale nie tędy droga. Ktoś kto nie będzie musiał zajmować się rozklejaniem plakatów po lasach będzie mógł pracować w innej branży. Może energia odnawialna, może IT … szukają pracowników, oferują szkolenia.

  7. Sprawa jest prosta. Bez oszczędzania nie ma inwestowania. Ale żeby oszczędzać trzeba mieć z czego. I na początku łatwiej i szybciej zdobywa się pieniądze pracując niż inwestując. Dopiero jak ma się kapitał zyski z inwestycji zaczynają dorównywać pensji.

    Załóżmy że zarabiamy 2 500 zł netto i tyle nam starcza na życie i oszczędzamy 10% – 250 zł. Kolejne podwyżki przeznaczajmy co najmniej w 50% na oszczędzanie i tak na przykład przy
    3000 zł – oszczędzamy już 500 zł
    4000 zł – oszczędzamy już 1000 zł
    5000 zł – oszczędzamy 1500 zł

    • Ja bym jeszcze dodał, by od samego początku starać się inwestować te małe kwoty. Chociażby trzymając je na lokacie czy koncie oszczędnościowym, co zabezpieczy nas przed inflacją. Ale na warto też spróbować nieco innych form inwestowania. Lepiej uczyć się i ewentualnie tracić małe kwoty, niż te większe, gdy uzbieramy np. 20 tys. zł oszczędności. Wtedy strata będzie dużo bardziej bolesna 😉

  8. Hej Michał,
    a możesz tak z ciekawości powiedzieć jak jest zdefiniowana Twoja wolność finansowa? Mam na myśli ile ma wynieść przychód pasywny w Twoim przypadku w wieku 45 lat? Jakie planujesz mieć źrodła tego przychodu?

    • Hej Marcin!
      Jasne, jako cel sobie założyłem wartość dochodów pasywnych na poziomie 7 500 zł. Spokojnie to starczy na bieżące wydatki + taki bufor bezpieczeństwa w wysokości 15% 🙂
      Co do źródeł przychodu to póki co głównie celuje w nieruchomości na wynajem w Warszawie. Z czasem może to ewoluować, wszystko zależy od bieżącej sytuacji. Bardzo dużo osób od kilku lat inwestuje w nieruchomości, więc pytanie czy niedługo rynek się nie przegrzeje 🙂 ?
      Pozdrawiam

        • Na rodzinę 🙂 Wiem, że posiadając dzieci wydatki automatycznie idą w górę o 20-30%, a może i nawet więcej, ale wydaje mi się, że dalibyśmy radę w tej kwocie się zmieścić. A też wciąż będę pracował, więc jeśli uda się mieć taki dochód pasywny + normalne zarobki, to będzie dobrze 🙂

      • Hah, masz bardzo podobne założenia do moich ale to dobrze :). Ja na dzień dzisiejszy założyłem sobie 7000zł do 45-47 lat. Co do nieruchomości to od kilku lat obserwuje rynek i to co się dzieję od 1.5 roku to jakieś nieporozumienie. Myslę, że rynek jeszcze się nie przesyci ale uważam, że już teraz trzeba myśleć o jakieś alternatywie. Dywersyfikacja przy długo terminowym planowaniu raczej jest konieczna.
        Pozdrawiam i do celu 🙂

        • Marcin, to prawda, ostatnie 1.5 roku to istne szaleństwo na rynku nieruchomości. Co prawda sytuacja jest jeszcze pod kontrolą, ale dobrze mówisz, że powolutku trzeba rozglądać się za alternatywami i dywersyfikacją 🙂
          Marcin, również trzymam kciuki, a więc do boju 🙂 Pozdrawiam!

  9. Trochę nieścisłości zawiera ten artykuł. W pierwszej części środki na lokacie nazywasz oszczędnościami, co w zasadzie powinno być traktowanej jako inwestycja (dla osób z ogromną awersją do ryzyka). Słusznie zwracasz tu uwagę na problem inflacji oraz podatku od zysków kapitałowych. Dlaczego pomijasz ten aspekt zupełnie w przytoczonych prostych przykładach kalkulacji inwestycji?
    Wariant ze stałą stopą zwrotu rzędu 3 % rocznie daje nam w takim okresie w zasadzie jedynie ochronę przed inflacją więc realnie nie pomnożyliśmy majątku! Rok w rok 3% zysku jest pomniejszane o 19% (zakładając, że będą to inwestycje kapitałowe typu lokata) chyba, że ktoś inwestuje na IKE (ale o tym też nie wspomniałeś).
    Przy długoletnim oszczędzaniu pieniędzy warto też się zastanowić nad widywaną w poprzednich latach denominacją pieniądza, która w zasadzie pozbawiła ludzi wszystkich oszczędności.
    Nie mniej zrozumiałem Twoje przesłanie i doceniam to co robisz dla uświadomienia społeczeństwa (jest to tym bardziej godne podziwu w obliczu nieuniknionego rozpadu systemu emerytalnego 🙂 ). Tak trzymaj i powodzenia!

    • Hej Piotr, dzięki za komentarz i miłe słowa 🙂

      Wiem, że o tym nie wspomniałem, ale co do przykładów inwestowania środków, to przyjąłem, że ich oprocentowanie jest netto (odpowiednio 3% i 6%). Dlatego pominąłem inflację i opodatkowanie. Już wstawiłem informację, że jest to oprocentowanie netto żeby inni czytelnicy nie mieli wątpliwości, dzięki 🙂

      Co do form inwestycji to jest ich mnóstwo, jak wspomniałeś może to być IKE/IKZE, a może to być wynajem nieruchomości, giełda itd. Nie było celem tego artykułu opisywania różnych form inwestowania, aby uzyskać te wspomniane 3% czy 6 % stopy zwrotu. Przede wszystkim skupiłem się i chciałem uwypuklić, ile pieniędzy da nam w długim okresie inwestowanie . A oszczędzanie, które staram się propagować od kilku miesięcy (a poza blogiem nieco dłużej 🙂 ), niestety takich pieniędzy nam nie da.

      Co do systemu emerytalnego to też mam coraz większe wątpliwości i zastanawiam się ile jeszcze „pociągnie” w obecnej formie. Mam dziwne przeczucie, że młode osoby (w tym ja 🙂 ), które dopiero za kilkadziesiąt lat będą przechodziły na emeryturę, jedyne na co będą mogły liczyć to emerytura obywatelska 🙂

      Dzięki jeszcze raz za miłe słowa 🙂 Pozdrawiam!

  10. Te obliczenia są kosmicznie optymistyczne. Nawet gdybysmy od razu zainwestowali 200 tys zl jako doswiadczony inwestor. Przy zalozeniu ze pieniadze z inwestycji bedziemy podbierac a mamy 6% to 200 000 x 0,06 = 12 000 zl. 12 000 zl x 50 lat daje nam 600 000. Razem z naszymi 200 tys daje nam 800 tys zl! I to przy 200 tys zainwestowanych odrazu a autor wpisu osiąga grubo ponad milion zł z 10 zł dziennie…

    • Adam, tak właśnie działa procent składany w długim okresie. Nawet małe kwoty, ale systematycznie oszczędzane (i inwestowane jak w tym przypadku) dadzą pokaźny kapitał na koniec okresu. Co do Twoich obliczeń to troszkę źle liczysz, bo w pierwszym roku będzie 6% od 200 tys. zł, czyli 12 tys. zł zysku, w drugim roku 6% od 212 tys. co da 12 720 zł zysku itd. 🙂

  11. Poprostu potraktowales 6% jako mnoznik x6 a nie 0,06. Z tad wyszła kwota ponad milion zł. W rzeczywistości nie jest juz tak kolorowo 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: