To był naprawdę dobry rok… roczny raport finansowy 2017!

14

Moje pierwsze roczne podsumowanie finansów! Powiem krótko, bardzo dużo się wydarzyło w poprzednim roku i od dłuższego czasu byłem podekscytowany na myśl o tym wpisie. Jak wiecie na blogu regularnie w każdym miesiącu dzielę się z Wami moimi finansami w formie raportów miesięcznych. Publikuję absolutnie wszystkie wartości, zarówno te które otrzymuję i te które wydaję, więc znacie moją sytuację finansową od podszewki.

Przyznam szczerze, że trochę się stresowałem przed publikacją raportu rocznego. Czułem się jakbym szedł do Urzędu Skarbowego składać PITy 🙂 Nie wiedziałem za bardzo z jaką reakcją się spotkam, ale zawsze staram się być dobrej myśli. Z jednej strony, jak za dużo zaoszczędzę, ktoś powie, że dla niego takie wyniki są nieosiągalne. Z drugiej strony, jak nic nie zaoszczędzę albo co gorsza będę na minusie, ktoś pomyśli „Stary, i Ty mnie chcesz uczyć jak oszczędzać pieniądze?” 🙂 Dlatego przede wszystkim chciałbym podkreślić na samym początku tego raportu, że liczby są ważne, ale nie najważniejsze. Dużo większe znaczenie ma nasze podejście do finansów, które wierzę i chciałbym by było zdroworozsądkowe 😉 Z drugiej strony żadnych wyników nie możemy ignorować, a powinniśmy zrobić sobie mały rachunek sumienia naszych osiągnięć finansowych w każdym roku.

Pamiętajcie, że to nie fakt ile zarabiamy pieniędzy, a ile z nich zachowujemy wpływa na nasze bezpieczeństwo finansowe. Wraz z prowadzeniem raportów finansowych, zachęcam wszystkich do monitorowania, przynajmniej raz w roku, swojej wartości netto. To ta wartość tak naprawdę pokazuje ile jesteśmy warci. Okej, wystarczy tego prawienia morałów, robię to prawie w każdym wpisie, więc dziś już przejdźmy do konkretów! 😉 

 

Prezentowane tu przychody i wydatki to koszty życia 2-osobowej rodziny mieszkającej w bloku w Warszawie. Cały 2017 rok mieszkałem jeszcze z bratem, dopiero na początku stycznia 2018 roku przeprowadziłem się i mieszkam z moją dziewczyną. Dlatego wszystkie przychody i wydatki, które znajdziesz w tym raporcie rocznym dotyczą mnie i mojego brata. Nie ponosimy kosztów za najem mieszkania. Dodatkowo posiadamy mieszkanie na wynajem (mieszkanie wynajęte od lutego 2015 roku, łączne przychody z tego tytułu na dzień dzisiejszy to 78 750 PLN). Na chwilę obecną mamy 1 kredyt hipoteczny (na 25 lat, raty malejące), który wzięliśmy w sierpniu 2017 roku na zakup kolejnego mieszkania (do tego co się przeprowadziłem z moją dziewczyną 😉 ). Pozostała kwota do spłaty to ok. 216 tys. PLN.

Wydajemy dużo mniej niż zarabiamy, dzięki czemu regularnie powiększamy nasze oszczędności (poza miesiącami, gdzie ponosimy wydatki na inwestycje czy w przypadku innych większych wydatków takich jak wakacje itd.).

 

Kluczowe wydarzenia finansowe w 2017 roku?

Zanim przejdziemy do analizy liczbowej, na początku jeszcze powiem Wam w kilku słowach co kluczowego wydarzyło się w 2017 roku. Przede wszystkim, co może zaskoczyć, dla mnie największą zmianą i pozytywnym zaskoczeniem było „przełamanie się” i podjęcie niektórych decyzji, które kiedyś jeszcze nazwałbym ryzykownymi. Teraz patrząc już z perspektywy czasu i wraz z „innym myśleniem”, żałuję, że nastało to tak późno, a nie kilka lat wcześniej 😉 Chodzi oczywiście o wzięcie kredytu hipotecznego w celach inwestycyjnych na zakup mieszkania pod wynajem. Jak już ostateczne wiecie, tego zakupionego mieszkania nie wynajmujemy, a przeprowadziłem się do niego z moją dziewczyną. Tak jak napisałem największym sukcesem w tym wszystkim było dojrzenie do takiej decyzji, a nie już sama decyzja. Chociaż wiem, ze wiele osób ma odwrotny problem, że jest o czymś przekonana, ale właśnie brakuje podjęcia działania 🙂 

Inne kluczowe wydarzenia, które miały duży wpływ na nasze finanse to sam remont mieszkania, który pochłonął około 50 tysięcy złotych. Mieszkanie było z rynku wtórnego do generalnego remontu. Dokładną analizę remontu przeprowadzę w oddzielnym wpisie w przyszłości, kiedy zacznę cykl wpisów na temat inwestowania w nieruchomości. W tamtym roku wakacji niestety nie było, ale chociaż dzięki temu mój portfel odetchnął z ulgą 😉 Kolejna rzecz, która miała duży wpływ na moje finanse w 2017 roku to pożyczka pieniężna w wysokości 60 tys. zł. I teraz pytanie, może komuś uda się zgadnąć, zanim znajdzie odpowiedź w dalszej części wpisu. Jak myślicie byłem pożyczkodawcą czy pożyczkobiorcą tych pieniędzy 🙂 ? Daj znać w komentarzu czy udało Ci się trafić 😉 Przejdźmy do analizy.

 

Raport roczny – analiza

Zachęcam Cię do pobrania poniższego arkuszu Excela, w którym znajduje się szczegółowe zestawienie moich finansów za 2017 rok. Arkusz jest podzielony na poszczególne miesiące, gdzie znajdziesz wszystkie dochody i wydatki oraz zakładkę z podsumowaniem rocznym. Wygląda to dokładnie tak samo jak w raportach miesięcznych 🙂 

 

Pobierz arkusz Excela: Raport roczny 2017

 

Zacznijmy od tego, co chyba wydaje się najistotniejsze, a więc przychodów. W podsumowaniu rocznym uwzględniłem tylko te kategorie, które albo powtarzają się w każdym miesiącu albo mają istotny wpływ na całkowity wynik roczny. Pozostałe przychody sklasyfikowałem pod pozycją „Inne”. Ale jeśli chcesz dokładnie wiedzieć, to w poszczególnych miesiącach szczegółowo jest opisane jakie wydatki się pod tym kryją 🙂 

 Poniżej zestawienie przychodów za 2017 rok:

przychody za 2017 rokŁączna wartość przychodów wyniosła 200 385,78 zł. Jednak sporą część w tym zestawieniu stanowi pożyczka, więc to ja niestety „musiałem” pożyczać pieniądze. Gratuluję tym co odgadli 😉 Gdyby nie uwzględniać tej pozycji to łącznie nasze przychody wyniosły 140 385,78 zł, a aż 79 % tej wartości stanowiły nasze wynagrodzenia.

W jednym z wpisów na blogu emerytura w wieku 45 lat, zdradziłem Wam, że założyłem sobie jako cel kwotę 9 000 zł miesięcznie w formie dochodów pasywnych, aby czuć się w pełni wolnym finansowo. Jak widzicie jestem jeszcze bardzo daleko od tego celu. Moim pierwszym dochodem pasywnym i na razie jedynym od kilku lat jest wynajem mieszkania. Jeśli podzielę tę wartość przez 2 (połowa mieszkania jest brata), to mogę powiedzieć, że na dzień dzisiejszy osiągnąłem jedynie 12,5 % wolności finansowej 🙂 A wiec jeszcze daleka droga przede mną, ale jestem dobrej myśli i planuję przyspieszyć proces dochodzenia do wolności finansowej dzięki kolejnym inwestycjom. Mam już pewne cele na 2018 rok, ale o tym będzie na końcu wpisu, więc nie będę teraz odbiegał od tematu 😉 Przejdźmy do wydatków!

Poniżej zestawienie wydatków za 2017 rok:

Wydatki 2017 rok

Łączna wartość wydatków wyniosła 221 222,49 zł, co powoduje, że rok zamknęliśmy na minusie w kwocie 20 836,71 zł.

Rekordowy pod względem wydatków był sierpień, gdzie łącznie z naszych portfeli „wyparowało” 81 205,46 zł. Poniżej, niektóre pozycje które złożyły się na tę wartość:

  • 40 000 zł – wkład własny w zakupie mieszkania (łącznie wkład własny wyniósł 60 tys. zł, 20 tys. zł zapłacone jako zadatek przy umowie przedwstępnej w lipcu),
  • 8 500 zł – prowizja pośrednika (3% brutto),
  • 8 753,3 zł – opłaty okołozakupowe (Podatek PCC – 2 %, opłaty notarialne, wpisy do ksiąg wieczystych itd.),
  • 7 712,5 zł – opłaty około kredytowe jak ubezpieczenie od utraty pracy i koszt rzeczoznawcy nieruchomości. Jako ciekawostka dodam, że rzeczoznawca wycenił nieruchomość na 20 tys. zł więcej niż kwota za jaką ją kupiliśmy 😉
  • 10 494,99 zł – pierwsze wydatki na remont.

Więcej szczegółowych informacji na temat wydatków w każdym miesiącu znajdziecie w pliku Excela, dlatego serdecznie zachęcam by go pobrać 🙂 

Poniżej zestawienie przychodów i wydatków w formie wykresu:

raporty finansowy 2017 - wykres

Struktura wydatków

Dlaczego w takim razie tytule napisałem, że „to był naprawdę dobry rok” skoro zakończyliśmy go ze stratą 20 836,71 zł? A to dlatego, że jeśli rozbijemy raport na czynniki pierwsze to okaże się, że gdyby nie wydatki poniesione na inwestycje, które stanowią około 65% wszystkich wydatków, udałoby się nam sporo zaoszczędzić. Okej, sprawdzimy taki właśnie scenariusz 🙂 

Najpierw przeanalizujmy strukturę naszych wydatków w 2017 roku. Pomijam inwestycje, byście mogli się przekonać co nas najwięcej kosztuje i odnieść to na przykład do swoich budżetów domowych.

Zdecydowanie króluje tutaj kategoria Jedzenie i podstawowe zakupy (uwzględniam tutaj też alkohol), gdzie wydatki wyniosły 24 721,54 zł, czyli średnio miesięcznie 2 060 zł. Sporo, nie ma co ukrywać. W 2018 roku wierzę, że wydatki w tej kategorii uda się zmniejszyć o około 20 %. Na drugim miejscu plasują się wydatki na rachunki domowe / koszty mieszkania w kwocie 20 951,89 zł. Osoby postronne mogłoby to dziwić, ale Ci co śledzą moje raporty miesięczne wiedzą, że dotyczy to 2 mieszkań (przez większość roku), a od sierpnia doszło 3 mieszkanie. Dlatego wynik nie mógł być inny, są to stałe opłaty na rzecz spółdzielni i wspólnot. Podium zamyka kategoria Raty / Ubezpieczenia / podatki, na które przeznaczyliśmy 10 953,51 zł. Największy wpływ na tę wartość miały ubezpieczenie samochodu i raty kredytu hipotecznego.

kategorie wydatków w raporcie finansowym

Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale wydatki na bloga w kwocie 933,25 zł wyniosły 12,1 % naszych wszystkich wydatków (gdy nie uwzględniamy wydatków na inwestycje) 🙂

 

Tak, to był dobry rok!

Skoro tak twierdzę, to przekonajmy się 🙂 Sprawdźmy dokładnie ile byśmy zaoszczędzili, gdyby z raportu rocznego wykluczyć dwie pozycje. Jedna to jest pożyczka w kwocie 60 000 tys. zł z naszych przychodów. A drugą pozycją są wspomniane już inwestycje, w kwocie 144 461,79 zł. Wtedy otrzymujemy oszczędności w kwocie 63 625,08 zł. Powiem więcej, ta kwota na pewno byłaby o kilka, a może i nawet kilkanaście tysięcy większa. Dlaczego? Gdybyśmy nie kupili mieszkania, to nie byłoby kilku kosztów związanych z tą inwestycją w naszym raporcie, które następnie w każdym miesiącu występowały. Na przykład powinniśmy odjąć czynsz za to mieszkanie, opłaty za prąd, raty kredytu itd. Więc śmiało mogę stwierdzić, że przez te kilka miesięcy uzbierałoby się sporo dodatkowych oszczędności. Poniżej dokładne wyniki:

raport finansowy bez inwestycjiDlatego właśnie uważam, że to był dobry rok, a wynik ten jest jednym z najlepszych z moich dotychczasowych. Oczywiście jestem podekscytowany perspektywą 2018 roku, bo będziemy starali się wraz z moją dziewczyną co najmniej wyrównać ten wynik 😉 Łatwo nie będzie!

Poniżej jeszcze raport finansowy w formie wykresu (nie uwzględniając pożyczki i inwestycji)

raporty finansowy 2017 - wykres bez inwestycji i pożyczki

 

Podsumowanie i plany na 2018 rok

Uff, udało się! Pierwszy raport roczny mam już za sobą 😉 Nie było łatwo posklejać te wszystkie zestawienia z poszczególnych miesięcy, ale cieszę się, że w pełni możecie przeanalizować moje finanse. Wracając jeszcze do wyników, to może dziwnie to zabrzmi, ale z jednej strony jestem bardzo zadowolony z oszczędności uzsykanych w 2017 roku, ale z drugiej strony czuję lekki niedosyt. Dlaczego? Oczywiście nie chodzi o kwotę oszczędności a inny aspekt. Uświadomiłem sobie, że moje dochody pasywne pozostały na niezmienionym poziomie. Dlatego w roku 2018 skupię się głównie na przyspieszaniu procesu zwiększania dochodów pasywnych w drodze do wolności finansowej. W jaki sposób? Głównie skupię się na poszukiwaniu kolejnej inwestycji, czyli zakupu następnego mieszkania na wynajem. Mam już różne pomysły i angażuję się mocno od pierwszych tygodni stycznia, ale więcej szczegółów napiszę w przyszłości 🙂

Tak jak wcześniej wspomniałem, celem jest też utrzymanie poziomu oszczędności co najmniej na poziomie tych z poprzedniego roku. Łatwo nie będzie, ale jestem w dobrej myśli 🙂 Zresztą tym bardziej traktuję to jako wyzwanie, gdyż po przeprowadzce czuję się jak na nowym, nie wiem czego się spodziewać 😉 Oczywiście żartuję, cieszę się bardzo, że moja dziewczyna ma podobne nawyki do moich, więc o oszczędzanie jestem spokojny 😉 Może, że będzie hamować moje zapędy inwestycyjne 😉 Jeszcze innym celem na 2018 rok, chociaż nie dotyczy on bezpośrednio finansów aż w tak dużym stopniu, jest rozwój bloga. Bardzo mi zależy na jego promocji, abym mógł docierać z ideą oszczędzania pieniędzy do jak największej ilości osób. Wierzę, że każdy może zaprowadzić ład i porządek we własnych finansach.

Na koniec jeszcze taka mała dygresja. Ostatnio usłyszałem w jednym z wywiadów słowa Sławka Muturiego, które zrobiły na mnie duże wrażenie i z którymi bardzo się utożsamiam. Mówił on o pewnej umiejętności, którą chciałbym właśnie dzięki blogowi przekazywać jak największej ilości osób. O jaką umiejętność chodzi?

 Umiejętność życia poniżej swoich możliwości finansowych

To nie oznacza wcale „dziadowania” i życia na niższym poziomie. Po prostu oznacza racjonalne podejście do swoich możliwości finansowych. Na przykład gdy zarabiam 2000 zł, to wydaję 1950 zł, jak zarabiam 3000 zł, to wydaję 2800 zł, jak zarabiam 4000 zł, to wydaję 3500 zł itd. Musimy nauczyć się nie wydawać pieniędzy tylko dlatego, że je mamy. Nie jest to łatwa umiejętność, ale wierzę, że każdy jest w stanie się jej nauczyć. Tak jak Sławek Muturi mówi, jest to umiejętność jak każda inna, na przykład jazda na rowerze. Tylko tutaj oprócz trenowania, potrzebna jest silna wola, której Wam życzę 🙂 

Dziękuję jeśli doczytałeś aż tutaj, bo wiem, że analizowanie czyichś wyliczeń potrafi czasami być uciążliwe. Mam nadzieję, że w tym przypadku tak nie było! Pozdrawiam! 🙂

 

 

Podobne artykuły:

(Visited 936 times, 1 visits today)

14 KOMENTARZY

  1. Hej!
    Wynik bardzo dobry ale ja mam świra na punkcie spisywania wydatków na auto. Zapytam więc czy Fiestę kupowałeś jako nową czy używaną i jakie aspekty sprawiły, że finalnie zakupiłeś forda? Wspominałeś o zakupie tańszego pakietu ubezpieczenia to przez pierwsze 3 lata najtańsze oferty ma diler a później agent 😉 ja ubezpieczam zawsze u agenta i jak nie liczyć to porównywarki internetowe proponowały wyższe stawki.
    Pozdrawiam 😉

    • Hej Norbert, dzięki! 🙂

      To prawda, na samochodzie (a najlepiej jego braku 🙂 ) można zaoszczędzić mnóstwo pieniędzy 🙂 Fiestę kupiłem używaną z salonu, miała dokładnie 13 miesięcy kiedy ją nabywałem. Aspekt jaki zadecydował o wyborze Fiesty to po pierwsze, fakt, że to samochód klasy B (tania eksploatacja), dobre opinie w tym segmencie oraz genialny silnik 1.0 Ecoboost, który średnio pali mi 5,5 litra benzyny. Wiem, że mógłbym pójść jeszcze dalej i pomyśleć o dieslu bądź gazie, ale to prawdopodobnie przy kolejnej zmianie samochodu 🙂

      Co do ubezpieczenia… to w pierwszym roku był to diler, dostałem dobrą ofertę w pakiecie z przedłużoną gwarancją do 2020 roku. W tym roku, wybór padł na agenta, który zaoferował mi o ponad 500 zł tańszą opcję na OC+AC niż diler. Internetowe wyszukiwarki były pomiędzy, więc zdecydowanie agent wygrał 🙂 Podsumowując, trzeba szukać okazji i sprawdzać wszędzie gdzie się da 😉

      Pozdrawiam! 🙂

  2. Czy wynajem mieszkania jest dochodem pasywnym? Zostaw je komuś na 5 lat bez kontroli to może skończyć się to niedobrze. Zarządzanie nimi to też praca – może nie tak męcząca jak etat i można ją robić spod palmy na Hawajach ale zawsze. Równie dobrze można rozkręcić firmę i oddać ją komuś w zarząd i zgarniać zyski. Albo mieć zdywersyfikowany portfel akcji solidnych firm i żyć z dywidend wypłacanych przez spółki.

    Jedyna różnica / zaleta? to fakt, że nieruchomości można brać kredyt hipoteczny. który w obecnej sytuacji jest śmiesznie nisko oprocentowany. Tak że czynsz pokrywa ratę i jeszcze coś zostaje. Ale raczej nie zakładałbym, że tak będzie przez najbliższe 20-30 lat.

    • Tutaj niestety się nie zgodzę 🙂 Wynajem mieszkania może być 100 % dochodem pasywnym, na przykład można zlecić zarządzanie firmie się w tym specjalizującej. Wtedy oczywiście trzeba się liczyć z mniejszym zyskiem. Sam z doświadczenia wiem, że obsługa i zarządzanie najmem zajmuje bardzo mało czasu, zwłaszcza jak się taki proces prawie w pełni zautomatyzuje 🙂 W moim przypadku ja głównie inwestuję w mieszkania w 1 dzielnicy, więc nawet gdy jest potrzeba pojawienia się z mieszkaniu (może 1-2 razy mi się to zdarzyło?) to zajmuje mi to raptem kilkanaście minut.

      No właśnie, kluczowy w tym wszystkim jest kredyt hipoteczny, który można wykorzystać jako dźwignie i znacznie przyspieszyć proces dochodzenia do wolności finansowej. Dla mnie w nieruchomościach też jest to pięknego, wiem, że to dziwnie brzmi, ale tak naprawdę każdy może to robić. Wystarczy trochę wgryzienia się w temat i można zaczynać. Bo tak jak pisałeś, żeby przekazać komuś firmę do zarządzania, to jednak najpierw troszkę trzeba się napocić i mieć łeb na karku by rozkręcić jakikolwiek biznes 🙂 Giełda nie dla mnie, ale Ci co grają i się na tym znają, to zazdroszczę, regularnie można na pewnych spółkach zarabiać 🙂

      Zdecydowanie nie będzie tak przez 30 lat ze stopami procentowymi, ale wydaje mi się, że kluczowym jest by do nieruchomości też podchodzić jako do budowania majątku a nie stricte tylko, że muszę zarabiać. Bo faktycznie jak stopy pójdą w górę, zyski spadną, a może nawet być tak, że będziemy wychodzić na 0 czy delikatny minus. Ale to naprawdę stopy by musiały sporo wzrosnąć, a nie 1-2% 🙂

      Dzięki za merytoryczny komentarz, pozdrawiam! 🙂

    • Dochód z wynajmu mieszkania nie jest 100% pasywny ale jest mu bardzo blisko do niego. Poza lokatami, obligacjami (które dają śmieszne zyski) oraz tantiemami (mało kto z nas je ma) to ciężko mi wyobrazić bardziej pasywny dochód. Masz pomysł? Może koparki kryptowalut ale to z kolei strasznie niestabilny biznes a też daleko mu od pełnej pasywności.

      Ja z kolei wychodzę z założenia, że na nieruchomości MUSZĘ zarabiać. W tym momencie „zostaje” mi 1,5x tyle ile wynosi rata. Dzięki temu czuję się w miarę bezpieczny – zanim stopy procentowe urosną aż tak (nie sądzę żeby było to możliwe w ogóle) spokojnie zdąże zareagować jeżeli zajdzie taka potrzeba.

      • Odnośnie nieruchomości to się w 100 % zgadzam, też trzeba na nich zarabiać. Nie widziałbym sensu kupować nieruchomość, która daje mi 4 % stopy zwrotu, gdzie na lokacie można dostać na chwilę obecną około 3 %. Dlatego różnicą jest inwestować w nieruchomości, z dobrą stopą zwrotu, a lokować w nie środki, gdzie ledwo co zarabiamy na najmie 🙂

        Odnośnie dochodu pasywnego, to tak naprawdę ciężko szybko go zbudować. To jest kilka, a nawet kilkanaście lat solidnej pracy, nie ma tutaj drogi na skróty. Kryptowaluty omijam, też nie czuję giełdy, a co dopiero zajmować się kryptowalutami 🙂 I tak jak napisałeś, daleko od pełnej pasywności. Co najmniej kilka tygodni solidnych przygotowań by zrozumieć działanie, a potem ciągła analiza i optymalizacja koparek. No i dochodzi ogromna niestabilność co pokazują ostatnie dni 🙂 Ale tu też trzeba rozróżnić kupowanie kryptowaluty a posiadanie koparki. Pozdrawiam! 🙂

  3. Wynik bardzo dobry, ale Twoje zestawienie jest dla mnie nieczytelne. Pomieszane dochody i wydatki bieżące i inwestycyjne, i to wszystko na niespotykanej w rachunkowości zasadzie wpływ=przychód (przychodem kwota uzyskanej pożyczki!?). Dla jasności proponowałbym przychody z pracy vs. wydatki bieżące, zupełnie osobno przychody i wydatki związane z wynajmem. Osobno potraktowałbym też wydatki na wykończenie własnego mieszkania (a przynajmniej na wyposażenie trwałe), ale to sprawa kontrowersyjna. Kwota pożyczki to oczywiście żaden przychód, ale co najwyżej pozycja w zestawieniu wartości netto (i to zerująca się, bo po obu stronach, tzn. aktywów i zobowiązań, taka sama).

    • Dzięki Wojtek! 🙂

      Zgadza się, zestawienie jest pomieszane, dlatego przy następnym rozdzielę je właśnie w taki sposób jaki zaproponowałeś, oddzielnie dochody i wydatki bieżące a inwestycyjne. Dzięki za radę 😉

      Tutaj upchnąłem wszystko w 1 tabeli, by artykuł nie był 2-3 razy dłuższy, więc tak jak napisałeś nie analizuje się tego łatwo. Co do pożyczki to masz rację, to powinna być pozycja w wartości netto. O wartości netto już pisałem w oddzielnym artykule i niedługo będę dzielił się z Wami swoją wartością netto, więc właśnie w taki sposób pożyczka będzie sklasyfikowana. Ale nie jest głupim pomysłem by wraz z zestawieniem rocznym, analizować moją wartość netto i jej zmiany w czasie. Tutaj celowo tego nie zrobiłem, bo jak wspomniałem artykuł znacznie by się rozrósł, a dostaję głosy od niektórych czytelników, że są troszkę za długie. Niestety ciężko wszystkich zadowolić 🙂
      Pozdrawiam 🙂

  4. Faktycznie, jak ktoś zauważył, trochę wszystko pomieszane, ale to pierwsze podsumowanie roczne przecież u Ciebie! 🙂 Widzę, że główny aspekt kładziesz właśnie na inwestowanie, dochód pasywny, wcale za wiele omówienia podsumowania rocznego nie ma 🙂 I zastanawiam się, co tam jecie, że tyle przejadacie, mam nadzieję, że nie same przetworzone rzeczy 😛

    • Dzięki Klaudia…pierwsze koty za płoty 😉 Praca domowa zostanie odrobiona i w przyszłości raport będzie schludniejszy 😉
      Faktycznie, troszkę za bardzo się skupiłem na inwestowaniu i innych aspektach, zamiast na raporcie samym w sobie. Dla usprawiedliwienia dodam, że dużo więcej szczegółów można znaleźć w raportach miesięcznych 🙂

      Pod kategorią „jedzenie i podstawowe zakupy” kryją się wydatki na chemie i kosmetyki, więc na szczęście nie było to samo jedzenie. Faktycznie z takim wynikiem można by było odnieść wrażenie, że jemy 24 godziny na dobę 😀 No i 30stka brata sporo nas kosztowała, ale to nie zmienia faktu, że zdecydowanie za nie popisaliśmy się z wydatkami w tej kategorii. W tym roku chcę i mam nadzieję, że się uda „zbić” ten wynik o około 20 % 🙂

  5. Cześć Michał,

    Bardzo fajne zestawienie, w sumie nie przeszkadza mi pomieszanie wydatków konsumpcyjnych z inwestycjnymi bo na końcu posta pokazałeś jak całość prezentuje się bez inwestycji.

    Powodzenia w zwiększaniu dochodu pasywnego! Liczę, że w przyszłości podzielisz się z nami szczegółami swojego inwestowania w mieszkania na wynajem. W jaki sposób nabyłeś poprzednie mieszkania, jak ich szukać, na co zwracać uwagę, komu wynajmować itd.

    I z niecierpliwością czekam na podsumowanie stycznia, jestem ciekawa jak zmienił się wasz budżet „na swoim”. Planujesz je opublikować w najbliższym czasie?

    • Cześć Justyna 🙂

      Dziękuję, na szczęście tym zestawieniem bez inwestycji troszkę uratowałem twarz 😉

      Jasne, planuję na blogu zrobić duży cykl odnośnie nieruchomości, zarówno zakupu na cele mieszkaniowe i inwestycje, finansowanie za pomocą kredytu hipotecznego i jak radzić sobie z wynajmem. Też przeanalizuję czy w ogóle opłaca się kupować mieszkanie dla siebie? Bo wcale nie jest powiedziane, że ktoś kto całe życie wynajmuje, gorzej na tym wychodzi… będziemy analizować różne scenariusze 🙂

      Podsumowanie stycznia powinno pojawić się gdzieś koło 19-ego, o ile nic się nie zmieni w harmonogramie wpisów 😉 Polecam zapisać się na newsletter bloga, na bieżąco na skrzynkę pocztową będziesz otrzymywać informację o nowych wpisach! Więc na pewno podsumowanie styczniowe Ci nie umknie 🙂

  6. Cześć!

    Fajne zestawienie, fajne liczby:)

    Czy możesz zdradzić, czy udaje Ci się wygenerować coś od strony przychodowej z bloga? Oraz jak wyglądają koszty?

    • Cześć Piotr 🙂
      Dzięki za komentarz! 🙂

      Nie wygenerowałem jeszcze żadnych przychodów z bloga, może kiedyś to się zmieni 🙂 Oczywiście jak pojawi się pierwszy zarobek, nawet kilka złotych to podzielę się tą informacją z czytelnikami 🙂

      Koszty w moim przypadku wyglądały następująco:
      – domena i hosting – 209 zł na rok
      – zakup skórki bloga – 69 $, około 233 zł (wydatek jednorazowy)

      I tak naprawdę to tyle, z dodatkowych kosztów mogę jeszcze podać koszt zakupu koszulek z logo bloga (niecałe 100zł) i promocja na facebooku 🙂 Na ten drugi cel przeznaczam około 200 zł miesięcznie. Tutaj wzoruje się Michałem Szafrańskim, który często powtarzał że 40 % sukcesu bloga to jego treści a 60 % to marketing i reklama 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: