Koszty eksploatacji samochodu, czyli ile tracisz pieniędzy!

21

Są osoby, które nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez samochodu (niestety ja też! 🙂 ). Ale czy pamiętamy, że wraz z wygodą w parze idą ogromne koszty. No właśnie, o kosztach jakiego rzędu mówimy? Dwa, trzy czy pięć tysięcy złotych? Niestety zdecydowanie więcej. Niektórzy twierdzą, ze samochód to skarbonka bez dna. Dlaczego? Do takiego wniosku można dojść jeśli podliczy się całkowite koszty eksploatacji samochodu. Tysiące Twoich ciężko zarobionych pieniędzy idą właśnie na ten cel. Być może, że masz auto służbowe, to gratuluję oszczędzanych pieniędzy 😉 Co gorsza w przypadku samochodu, to nie ważne czy z niego korzystasz czy stoi on na parkingu, to po prostu cały czas za niego płacisz. Oburzyłeś się teraz? Jak to za niego płacę? Tak, nawet jak śpisz to cały czas płacisz za swój samochód 🙂

I dziś właśnie policzymy ile dokładnie. Dlatego rozsiądź się wygodnie, bo przygotowałem wyczerpującą analizę! Oczywiście celem dzisiejszego artykułu nie jest przekonywanie Cię, że powinieneś zrezygnować z samochodu. Po prostu chcę byś był świadomy ile to kosztuje oraz pokażę Ci jak zminimalizować te wartości. Zanim przejdziemy do tych wyliczeń, sprawdźmy jeszcze garść statystyk z polskiego rynku motoryzacyjnego 🙂

 

Rynek motoryzacyjny w Polsce

Według statystyk z 2016 roku na 1000 mieszkańców w Polsce przypadało 599 samochodów. Jest to wysoki wynik, który przekracza średnią europejską gdzie statystycznie na 1000 osób przypadają 564 samochody. Jak widzicie z biegiem lat następuje regularny kilku bądź kilkunastoprocentowy wzrost liczby pojazdów.

Liczba samochodów w Polsce na 1000 mieszkańców w latach 2005-2016źródło: http://www.pzpm.org.pl/

Patrząc na inne dane Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego dotyczące rejestracji nowych pojazdów (w tys.), to widzimy, że w 2016 roku w każdym kwartale były to wyniki na poziomie około 14-15 tys. samochodów osobowych. Dla porównania niecałe 4 lata wcześniej, a więc w 2012 roku było to jedynie około 9-10 tys. rejestrowanych nowych pojazdów. Dane te pokazują jak dynamicznie rozwija się sektor motoryzacyjny w Polsce. Co zresztą można dość często odczuć stojąc w korkach:-) 

rejestracje nowych pojazdów w Polsceźródło: http://www.pzpm.org.pl/

Okej, ale czy wraz z rozwojem rynku motoryzacyjnego oraz rosnącym popytem na samochody pogłębia się świadomość jakim obciążeniem dla naszego budżetu domowego jest posiadanie samochodu? Czy jesteś w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie jaki jest miesięczny bądź roczny koszt utrzymania samochodu? Pójdźmy jeszcze dalej, czy wiesz ile kosztuje Cię przejechanie 1 km? Jeśli nie, to spróbuj chociaż zgadnąć. Za chwilę będziemy to liczyli, więc zweryfikujesz swój strzał 🙂 Powoli będziemy przechodzić do sedna, a więc poznajmy jakie w ogóle mogą być koszty eksploatacji samochodu.

 

Koszty eksploatacji samochodu – składniki

Kupno samochodu to dopiero początek nie tylko przyjemności, ale właśnie kosztów z tym związanych. Cytując klasyka, „nie sztuką jest coś kupić, sztuką jest to utrzymać” 🙂 Dokładnie tak jest właśnie z samochodami. Niektórzy uważają samochód za dobro luksusowe? A jakie jest wasze zdanie? I kolejne pytanie, tylko odpowiedzcie szczerze, czy przed kupnem samochodu, robicie analizę potencjalnych kosztów eksploatacji danego modelu? Powiem krótko, jeśli chcecie oszczędzać, musicie to robić. W następnym wpisie pokażę Wam na swoim przykładzie jaka może być różnica w utrzymaniu samochodu różnych klas (mój poprzedni samochód a obecny). Co nieco już uchyliłem rąbka tajemnicy w artykule o spalaniu, gdzie pokazywałem jak zaoszczędziłem 2 tys. zł 🙂 

Poniżej lista ogólnych kosztów eksploatacji samochodu:

  • Paliwo
  • Ubezpieczenie (OC albo pakiet OC + AC)
  • Serwis / naprawy (wszelkie usterki samochodu, przeglądy okresowe w ASO bądź poza)
  • Badanie techniczne (pierwsze badanie po 3 latach od pierwszej rejestracji samochodu, następnie w ciągu 2 lat od pierwszego badania, potem corocznie po upływie wymienionych okresów)
  • Garaż / Parking (wynajem bądź poniesiony koszt w czynszu mieszkania)
  • Przejazdy autostradami i innymi drogami płatnymi
  • Opłaty za parkowanie w centrum bądź inne płatne parkingi
  • Myjnia
  • Opony oraz ich wymiana
  • Mandaty
  • Inne (koszty środków czyszczących, wymiana wycieraczek, fotelik dziecięcy, inne dodatki samochodowe – np. nawigacja, kamera samochodowa)

Nazbierało się trochę tego wszystkiego. Na pewno jeszcze byśmy mogli coś dopisać do tej listy. Jak przychodzi Wam coś do głowy, to proszę dajcie znać. Okej, przejdźmy już do wyliczeń 🙂 

 

Koszty eksploatacji samochodu – liczymy!

Najpierw musimy poznać koszt nabycia samochodu. W naszym przypadku jest to 50 000 zł dla 5 letniego używanego samochodu. Fakt czy samochód jest nowy czy używany ma duże znaczenie przy porównywaniu jego kosztów (np. preferencyjne pakiety ubezpieczeniowe dla nowych samochodów czy kilkuletnia gwarancja). Dlatego skupimy się na samochodzie używanym, gdyż pomimo optymistycznych informacji z rynku motoryzacyjnego o rosnącej liczbie nabywanych nowych samochodów, to wciąż większość Polaków kupuje samochody używane. W naszym przykładzie samochód został nabyty od firmy (osoby prawnej), dlatego zaoszczędziliśmy 2% na podatku od czynności cywilnoprawnych. Tyle dodatkowo musielibyśmy zapłacić gdybyśmy kupowali od osoby prywatnej. W takiej sytuacji, spośród kosztów nabycia pojazdu, ponieśliśmy jedynie koszt rejestracji i zmiany tablic w wysokości 180,50 zł.

koszt nabycia samochoduTeraz możemy przejść do analizy kosztów eksploatacji samochodu. Arkusz Excela ze wszystkimi obliczeniami możecie pobrać poniżej.

 

POBIERZ: Koszty eksploatacji samochodu.xlsx

 

koszty eksploatacji samochodu

Na pierwszy rzut oka widzimy, że spośród wszystkich pozycji to koszt paliwa oraz ubezpieczenie samochodu stanowią największą część wydatków. Wydatki na paliwo stanowią aż 40 %! Tu zasada jest prosta, im więcej jeździsz, tym więcej Cię to kosztuje. 5000 zł wydane na paliwo, daje około 15 000 km przejechanych rocznie, co jest przeciętnym wynikiem. Jeśli chcesz szybko policzyć ile miesięcznie i rocznie wydajesz na paliwo, to serdecznie zachęcam Cię do zapoznania się z artykułem jak oszczędzać na paliwie. Pokazałem w nim jak udało mi się zaoszczędzić 2 tys. zł w rok jeżdżąc tyle samo kilometrów 🙂 Możemy przyjąć, że dla osoby jeżdżącej około 15 000 km rocznie i samochodzie spalającym 8 litrów paliwa na 100 km oraz średnią ceną benzyny na poziomie 4,25 zł, roczny koszt paliwa wyjdzie na poziomie około 5000 zł (15 000 / 100 * 8 * 4,25 zł = 5 100 zł).

Koszty napraw i serwisu oszacowałem na poziomie około 1500 zł. Tyle średnio możemy założyć przy używanym samochodzie. Niestety nie posiadamy już gwarancji jak w przypadku nowego pojazdu z salonu. Tu z kolei odczuwamy większą stratę na utracie wartości pojazdu oraz początkowy koszt nabycia jest nieporównywalnie większy, więc coś za coś 😉

Jeżeli jesteście zdziwieni dlaczego przy pozycji opony wpisałem tylko 600 zł, to już wyjaśniam. Średnio zmieniając opony co 5 lat, które kosztują około 1500 zł za 1 komplet (wiem, że zimowe są droższe, dlatego uśredniłem), wychodzi nam 600 zł rocznie (3000 zł (2 * 1500 zł) / 5 lat = 600 zł rocznie).

Pozostałe koszty szacowałem orientacyjnie na przykładzie eksploatacji swojego samochodu.

Podsumowując wszystkie składowe otrzymujemy koszt eksploatacji samochodu na poziomie 12 370 zł rocznie. W skali miesiąca daje to wynik 1 031 zł.

Niestety to nie koniec…  🙁

 

Utrata wartości samochodu

W przypadku samochodu nie możemy również zapomnieć o utracie jego wartości. Tylko wtedy uda nam się policzyć całkowity koszt posiadania samochodu. Szczegółowo tematykę utraty wartości samochodu omówię w następnym artykule z cyklu wpisów o kosztach eksploatacji samochodu. Wstępnie powiem, czego zapewne jesteście świadomi, że nowy samochód traci na wartości najszybciej przez pierwsze 3 lata (aż do 40-60% swojej wartości), a w kolejnych latach około 8 %. Stąd w naszym przypadku dla 5 letniego pojazdu jest to utrata wartości na poziomie 4 000 zł rocznie (50 000 zł * 0,08 %). Tę właśnie wartość musimy doliczyć do wcześniejszych kosztów.

całkowite roczne koszty eksploatacji samochoduCałkowite koszty eksploatacji samochodu wzrosły do 16 370 zł w skali roku! Pomyśl co mógłbyś mieć za tę kwotę. Miesięcznie jest to około 1365 zł. Niestety aż tyle kosztuje nas komfort posiadania własnego samochodu. Pamiętaj proszę, że te wartości mogą być jeszcze większe, gdy na przykład samochód jest finansowany kredytem. Wtedy też musimy doliczyć koszty obsługi takiego kredytu samochodowego. A tani to on nie jest 😉 

Ostrzegałem, ze wartości będą spore, ale czy spodziewałeś się, że aż tyle?

A czy wiesz jaka byłaby różnica po 5 latach jeśli zamiast na samochód (używany), te 50 000 tys. zł przeznaczylibyśmy na inwestycję ze stopą zwrotu na poziomie 3%? Biorąc pod uwagę tylko utratę wartości, bez liczenia kosztów eksploatacji, różnica wynosi dokładnie 25 010 zł. Skąd taka wartość? Jeśli wybierzemy inwestycję, to po 5 latach będziemy mieli do dyspozycji 57 964 zł. Natomiast samochód po 5 latach będzie wart jedynie 32 954 zł.

Więcej o utracie wartości i o tym jak zaoszczędziłem ponad 10 tys. zł na kosztach eksploatacji samochodu możesz przeczytać w drugiej części z cyklu o kosztach eksploatacji samochodu.

 

Koszt przejechania kilometra – po co to liczymy?

Koszt przejechania 1 km w naszej analizie wynosi 1,09 zł. Po co mi ta informacja? Możemy wykorzystać ją do szybkiego porównania z kosztami podróżowania innymi środkami transportu, na przykład taksówkami. W Warszawie średnia cena za przejechany kilometr wynosi w zależności od korporacji taksówkarskiej od 1,5 do 3 zł. Musimy jeszcze pamiętać o początkowej opłacie za „trzaśnięcie drzwiami”. Tak więc uśrednijmy koszt przejechania 1 km do 2,4 zł. W tej sytuacji bardziej opłaca się posiadać własny samochód. Ale oczywiście nie zawsze tak jest.

Gdybyśmy chcieli przeanalizować opłacalność środka transportu tylko w dojazdach do pracy to sytuacja diametralnie się zmienia. Załóżmy, że nasza droga do pracy wynosi 10 km, to dokonując szybkich obliczeń, sytuacja prezentuje się następująco:

2 * 10 km (droga do pracy i z powrotem) * 252 dni robocze w roku = 5 040 km.

Koszt przejechania 1kmJak widzicie w przypadku pokonywania tylko drogi do pracy, taniej wyniosłoby nas codziennie zamawiać taksówkę, zamiast kupować własny samochód 🙂 Oczywiście rzadko zdarza się, że ktoś użytkuje samochód tylko w celach dojazdu do pracy. Mimo wszystko powyższy przykład daje do myślenia. Według wyliczeń, granicą opłacalności dla wyboru taksówki jako środka transportu w dojeździe do pracy jest dystans około 15 km. A Ty jak daleko masz do pracy? 😉 

 

Sposoby na obniżenie kosztów eksploatacji samochodu

Mimo wszystko jeśli nie planujesz albo nie możesz sprzedać bądź zmienić samochodu, poniżej kilka wskazówek jak obniżyć koszty eksploatacji obecnego pojazdu.

  • Paliwo – jak już zostało wspomniane, paliwo jest składnikiem, który w największym stopniu wpływa na koszty eksploatacji samochodu (może, że ktoś mało jeździ, ale wtedy już wie, że powinien wybierać taksówki 😉 . Zasada jest prosta, im więcej jeździsz, tym więcej płacisz. Pamiętaj więc o ecodrivingu! Stosując go zmniejszysz koszty spalania nawet do 20 % względem normalnej jazdy i 30-40% względem agresywnej jazdy. Jeśli sporo jeździsz może warto rozważyć instalację LPG?
  • Ubezpieczenie – koszt ubezpieczenia jest zazwyczaj drugim najwyższym kosztem eksploatacji samochodu. Wiele osób niestety nie próbuje w tej kwestii szukać oszczędności, a jak się okazuje wcale nie jest to takie trudne. Na przykład poprzez wybieranie pakietów, ubezpieczaj samochód i mieszkanie / dom u jednego ubezpieczyciela. Również kilka tygodni przed zakończeniem okresu ubezpieczenia, poświęć kilka minut na pełną analizę rynku. Poniżej przykład jak ja w styczniu poszukiwałem ubezpieczenia samochodu. Wysłałem zapytanie do kilku źródeł, do salonu Forda gdzie nabyłem samochód i w pierwszym roku miałem ubezpieczenie w pakiecie, do pracownika towarzystwa ubezpieczeniowego i do agenta ubezpieczeniowego. Niedużo wysiłku, a zaoszczędzone 637 zł 🙂 

moje ubezpieczenie samochodu

 

 

 

 

 

 

 

 

Inną opcją jest możliwość ubezpieczenia samochodu z rodzicem bądź innym członkiem rodziny, który ma zniżki. Ja na szczęście mam już je wypracowane 🙂 

  • Serwis – tu sprawa jest oczywista, im częściej samochód nam się psuje tym koszty serwisu będą wyższe. Inna historia będzie w przypadku samochodu nowego, gdzie aby zachować gwarancję jesteśmy „zmuszeni” do obsługi w ASO (autoryzowana stacja obsługi). Inaczej jest w przypadku używanego auta, gdzie mamy pełną dowolność. Nie wiem czy wiecie, ale gwarancję producenta można przedłużać nawet do 10-ego roku jego eksploatacji. Niemniej jednak czytajcie dokładnie umowę przedłużenia takiej gwarancji. Zdarzają się przypadki, że zakres gwarancji jest bardzo okrojony.
  • Zmiana podejścia – ostatni, ale chyba kluczowy element, który może wygenerować albo bardzo duże koszty albo bardzo duże oszczędności dla naszego samochodu 🙂 Sporo osób przechodzi przez syndrom „nowego samochodu”, gdzie przez kilka pierwszych tygodni bądź miesięcy wyjątkowo o niego dbamy. No właśnie, jeśli tylko dbamy, to nie ma problemu, ale co w sytuacji gdy zaczynamy mocno inwestować w dopiero co kupiony samochód? Na przykład, nabycie nowych szpanerskich felg czy inne „inwestycje”. Niestety nie jest łatwo te „zainwestowane” pieniądze w samochód potem odzyskać przy jego sprzedaży.

I co teraz?

A jakie Wasze jest zdanie na temat posiadania samochodu? Albo może ktoś z Was pokusił się na swoje wyliczenia i chciałby się z nimi podzielić? Pewne jest jedno, samochód to nie jest tania zabawka 🙂 Ale w tym wszystkim, zwłaszcza w oszczędzaniu nie można się zatracić. Warto być świadomym ile co kosztuje, ale nie musimy od razu z tego rezygnować. Sam osobiście nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez samochodu, chociaż moje miasto jest doskonale skomunikowane. I nie chodzi tu o samą wygodę i komfort, ale przede wszystkim o aspekt czasu. Jak już kiedyś wspominałem na blogu rezygnując z samochodu na same dojazdy do pracy musiałbym poświęcić około godziny dziennie więcej. Więc nie wyobrażam sobie tego.

No i to wszystko na dziś. Jestem jeszcze ciekaw, jeśli posiadacie samochód, jaki wychodzi u Was koszt przejechania jednego kilometra. Zachęcam do podzielenia się swoim wynikiem, jeśli uda się Wam policzyć.

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak życzyć bezpiecznego i świadomego korzystania z Waszych samochodów. Jeśli macie kogoś wśród znajomych kto jest na etapie zmiany bądź zakupu samochodu, to proszę podeślijcie mu link do tego artykułu. Wierzę, że razem pomożemy mu podjąć lepszą decyzję dla jego finansów 🙂

PS. Niedawno założyłem swój kanał na YouTube. Jeśli chciałbyś dowiedzieć się nieco więcej o finansach w formie wideo, to zapraszam do obejrzenia 😉 

Zachęcam Cię również do subskrypcji mojego kanału! Bardzo Ci dziękuję! 🙂 

 

Podobne artykuły:

  1. Jak zaoszczędziłem 2 tys. zł na paliwie w rok? Poznaj sposoby oszczędzania na paliwie!
  2. Koszty eksploatacji samochodu 2. Moja historia jak oszczędzam ponad 10 tys. zł rocznie!
(Visited 8 038 times, 39 visits today)

21 KOMENTARZY

    • Zachariasz, uśredniłem ceny opon, ale rzeczywiście tutaj rozbieżność może być spora, co pokazuje Twój przykład 🙂

      Brałem pod uwagę tylko nowe opony z klasy średniej / premium. Co jak co, na bezpieczeństwie i oponach bym nie oszczędzał 🙂
      Tak samo należałoby uwzględnić przebiegi jakie się wykonuje, bo jednej osobie komplet opon starczy na 3 lata, innej na 5-6 lat. Dlatego prawie niemożliwym jest uśrednienie cen opon, każdy przypadek jest inny 😉

      Ja dla przykładu w poprzednim samochodzie płaciłem za zimowe opony rozmiar 17 ponad 2000 zł. Na szczęście już dawno samochód zmieniłem na oszczędniejszy i tańszy. W następnym wpisie z tego cyklu przedstawię dokładne porównanie kosztów eksploatacji mojego poprzedniego i obecnego samochodu 🙂 Powiem krótko, liczby robią wrażenie!
      Pozdrawiam 🙂

  1. Samochód to droga sprawa jeśli nie jest do życia niezbędny to warto z niego zrezygnować. Niestety, gdy nie mieszka się w dużym mieście, to często jest to niewykonalne, bo komunikacja zbiorowa nie funkcjonuje na tyle dobrze. Jeśli się ma np. hobby które wymaga dojazdów, albo pracę w różnych miejscach i porach, to już w ogóle jesteśmy na samochód skazani. Co do Twoich wyliczeń, to przyjąłeś już wyższe standardy, odnoście samochodu. Gdzieś czytałem że używane auto nie powinno kosztować więcej niż 3 pensje. A patrząc po znajomych to średnia cena auta to ok 5-15 tys. zł. Myślę że w Polsce to jest większość aut. Druga sprawa ubezpieczenie. Mało kto z mojego otoczenia posiada pakiet OC + AC, to raczej mniejszość. Nawet po podwyżkach, większość ubezpieczeń mieści się w tys. zł. Kończąc, koszty są duże, ale czasem niezbędne. Tak się składa że w marcu kończy mi się ubezpieczenie, więc wkrótce znów się przekonam ile to kosztuje. Mam nadzieje że nie więcej niż rok temu.

    • Mariusz, myślę że akurat w dużych miastach ten problem najłatwiej rozwiązać, bo komunikacja działa naprawdę bardzo dobrze.
      Myślę, że myślenie jest błędne – na samochód jesteśmy skazani. A może po prostu jesteśmy przyzwyczajeni do wygody?

      • Zgadza się Askadasuna, jeśli tylko możemy, to pozbycie się samochodu przyniesie nam największe oszczędności w najkrótszym czasie 🙂

        Ja jestem świadom, że samochód „swoje” kosztuje, dlatego staram się oszczędzać na wszystkim innym, by jakoś sobie zrekompensować te bolesne straty finansowe 😉

    • Mariusz zgadzam się, jeśli samochód nie jest niezbędny do życia to powinniśmy rozważyć jak najszybsze pozbycie się go. Ale tak jak napisałeś nie zawsze jest to możliwe. Dlatego po pierwsze należy rozgraniczyć czy ktoś żyje w mieście czy poza, gdzie jest „skazany” na własny samochód. Po drugie czy samochód używamy w celu dostania się z punktu A do punktu B, czy jest to nasze narzędzie dzięki któremu mamy na chleb.

      Ja przede wszystkim skupiłem się na pokazaniu kosztów, a czy musimy mieć samochód, to już każdy osobiście wie najlepiej 🙂

      Odnośnie ubezpieczenia to tu też trzeba rozgraniczyć, bo w mieście wydaje mi się, że pełny pakiet OC + AC jest obowiązkowy. Niestety jest dużo większe prawdopodobieństwo kradzieży.Przynajmniej ja zawsze miałem pełny pakiet i moi znajomi w większości też. Ale wiem, że poza miastem sporo osób rezygnuje z AC, które niestety daje w kość. Dlatego w tabelce rozdzieliłem pozycję OC i AC, bo wiem, że są osoby, które z tego drugiego nie korzystają, więc mogą wpisać sobie tylko OC 🙂

      To prawda, standardy przyjąłem nieco wyższe, bo chciałem to uśrednić, żeby nikt nie czuł się poszkodowany. Wiem, że większość nowszych samochodów to służbowe, dlatego 50 tys. zł to troszkę za dużo. Wartość 20-30 tys. zł by była bliższa realiom. Najlepiej więc pobrać kalkulator i podać swoje wartości aby przekonać się ile orientacyjnie kosztuje utrzymanie samochodu 🙂

      Mariusz, powodzenia w szukaniu najtańszego ubezpieczenia! 🙂

      • Ubezpieczenie od kradzieży warto mieć. Mi pani oferowała do oc za dodatkowe kilkadziesiąt złotych. Inna sprawa to wiek auta, w moim otoczeniu mało kto, niezależnie od zarobków posiada auto młodsze niż 8-10 lat, a na takie, ac chyba nawet nie ma. Masz rację, wielkomiejskie realia są inne. U mnie obecnie bez auta było by ciężko. Odnośnie OC, ja mam to szczęście że mimo dużego auta i 3.5 l, mam tanie ubezpieczenie rzędu 800-900 zł ostatnio.

        • To prawda, zapomniałem, że powyżej 10 roku ubezpieczyciele nie oferują AC. Chociaż są odstępstwa indywidualne. Na przykład mi kilka lat temu udało się ubezpieczyć AC na 12 letni samochód. Ale to tylko dlatego, że to była kontynuacja ubezpieczenia w PZU i był dobry stan samochodu. Oczywiście też musiałem trochę wyprosić tę opcję u agenta, bo początkowo nie był skory. Mi bardzo zależało bo miałem już wypracowane bodajże 20-30% zniżek na AC, a jeśli się nie mylę, to po 2 latach braku kontynuacji zniżki przepadają 🙂 Warto też tego pilnować.

          Jako ciekawostkę też dodam, że mój brat nigdy nie jeździł samochodem a ma wypracowane zniżki jak ja. Wszystkie poprzednie samochody kupowaliśmy na współwłasność we dwójkę. Ja nie miałem żadnego ryzyka w przypadku kolizji drugiej osoby, bo on nie korzysta z samochodu, a w przyszłości mogą bardzo mu się przydać 🙂

          To faktycznie nie jest dużo za OC, powodzenia Mariusz!

          • Jeszcze 2 lata temu OC kosztowało mnie 590 zł na rok. Ja na braku zniżek troche straciłem pieniędzy. Bo przez dobrych kilka lat jeźfziłem samochodami rodziców i niigdzie, nie byłem wpisany jako współwłaściciel. Dopiero od 3 lat mam auto na siebie i lecą mi zniżki.

          • Jeszcze 2 lata temu OC kosztowało mnie 590 zł na rok. Ja na braku zniżek troche straciłem pieniędzy. Bo przez dobrych kilka lat jeźfziłem samochodami rodziców i niigdzie, nie byłem wpisany jako współwłaściciel. Dopiero od 3 lat mam auto na siebie i lecą mi zniżki. Mój tata jest mistrzem, w kupowaniu używanych aut i zbijaniu ceny. Odkąd pamiętam, nie kupuje aut droższych niż 10 tys. zł. I nigdycsię nie naciął, auto przerabia zawsze na gaz i przy dużych, komfortowych autach, palących 9-11 l na 100 km paliwo dużo nie kosztuje. Ubezpieczenie 600-800 zł na rok i można żyć. Ja się dużo nauczyłem od rodziców, bo mimo kiepskich dochodów nigdy nie brakowało pieniędzy.

          • To prawda OC zdrożało o kilkanaście / kilkadziesiąt procent na przestrzeni ostatnich kilku lat, dlatego warto podjąć się trudu by znaleźć jak najtańsze. Najlepiej zacząć się rozglądać 2-3 miesiące przed końcem obecnego ubezpieczenia, żebyśmy potem nie robili tego „na wariata”.
            Wiele osób nie zwraca na to uwagi, ale warto już od samego początku gdy dostajemy prawo jazdy, dopisać się do któregoś z członków rodziny i zbierać zniżki. Tym bardziej jeśli nie jeździmy samochodem, to wtedy nie ma ryzyka, że więcej współwłaścicieli, większe prawdopodobieństwo utraty zniżek w razie kolizji którejś z osób.
            Ja chyba aż tak dużo nie jeżdżę, żeby przerabiać auto na gaz. Tu opłacalność też zależy od tego jak często zmieniamy samochód, jak ktoś planuje na dłuższy okres, to nawet przy standardowych przebiegach, warto rozważyć instalację gazową. Wszystko kwestia przekalkulowania.

            Mariusz, brawo dla Ciebie i całej Twojej rodziny. Ja najbardziej podziwiam właśnie takie osoby i rodziny, które mimo niedużych zarobków, mądrze zarządzają finansami. Brawo, oby tak dalej 🙂

  2. Oj, coś o tym wiem, tym bardziej eksploatując aż dwa samochody. Jeśli miałbym wyliczyć koszty z całego roku to wyszłoby tego trochę tym bardziej że dbam o auta. Zawsze na czas wymieniam części, olej, filtry i wszelkie inne rzeczy. Do tego wszystkiego oczywiście paliwo i ubezpieczenie samochodów. No ale ja kocham samochody, więc nie wyobrażam sobie inaczej 😉

    • Karol, gratuluję zamiłowania do czterech kółek 🙂 Jak wspomniałeś tania ta miłość nie jest, ale radocha nieopisana. Dlatego często wspominam o tym na blogu by oszczędzać na rzeczach, które są dla nas mało istotne, by mieć więcej na te, które są dla nas najważniejsze (najbliższe naszemu sercu 😉 )

      Ja też staram się na bieżąco wszystko naprawiać czy wymieniać części eksploatacyjne. Ignorowanie jakichkolwiek objawów (stuka, ale jeździ samochód, wiec nie robię) potem potrafi słono kosztować 🙂

      Od czasu do czasu lubię pooglądać kanał na YT Mateusza Borowskiego – Saturday Car Fever, który również jak Ty ma bzika na punkcie samochodów. Bardzo przyjemnie się ogląda tego faceta 🙂

      • Śwetny kanał a testowane samochody.. no cóż, można pomarzyć że za jakieś 8-10 lat będą w zasięgu naszego portfela hehe. Ale ta miłość do motoryzacji napędza nas jednocześnie do tego by zarabiać więcej (nie stać w miejscu), optymalizować niektóre wydatki i w skrócie mówiąc – iść do przodu po swoje 😉

  3. Fajny artykuł. Też ostatnio rozprawiłem się z ogólnie pojętym oszczędzaniem na transporcie gdzie mówiłem o 12 sposobach na cięcie kosztów:
    http://www.opiekunfinansow.pl/of033-oszczedzaj-na-transporcie/

    Jak link nie zadziała lub zostanie wycięty przypomnę te których Ty nie wspominasz:
    1. Nie kupowanie auta wcale
    Dziesiątki jak nie setki tysięcy oszczędności. A ile stresów mniej. Jeśli ktoś miałby motywację i byłby zaradny to mógłby żyć bez samochodu. Ale to wiązałoby się z mniejszym komfortem i stratą czasu. Dla mnie np dowiezienie dziecka do szkoły to ok 45 minut. Transport miejski to 2 przesiadki i gdzieś 2 razy dłużej. To oznaczałoby wyjście z domu o 6:30 rano. Nie ma szans.
    2. Kup używane auto
    To samo co radzisz.
    3. Zbadanie rynku przed zakupem
    Wybranie marki i modelu, na który nas stać i który spełnia nasze wymagania np diesel – długie jazdy autostradami, hybryda – stanie w korkach w mieście.
    4. Negocjuj, negocjuj, negocjuj
    Przy zakupie i nowego i używanego możemy oszczędzić 10% albo i lepiej. To grube tysiące. Ale bądźmy przygotowani do negocjacji
    5. Nie kupuj na kredyt
    To moja osobista opinia ale jak nie stać cię na zakup gotówką to po prostu Cię nie stać na samochód. Kredyt/leasing to 5-10% wartości auta wyrzucone w błoto
    6. Tankuj regularnie
    Znajdź tanią stacje benzynową w okolicy na cenypaliw.pl i tankuj tam regularnie niezależnie od wskazań zbiornika paliwa. Nie daj się nigdy złapać na trasie z pustym bakiem.
    7. Porównaj ubezpieczenie
    O tym już było
    8. Dziel dojazdy
    Znajdź wspólnika na grupowe dojazdy do pracy/szkoły. To oszczędność połowy paliwa a także czasu (w przypadku szkoły). Gdy grupa jest większa oszczędności rosną.
    9. Jeździj ekonomicznie
    O tym już było
    10. Korzystaj z komunikacji miejskiej
    Jeśli się da. Oszczędność pieniędzy, czasami czasu, brak problemów z parkowaniem.
    11. Kup rower
    Nawet najdroższy rower zwróci się w kilka miesięcy w samych tylko oszczędnościach na tankowaniu.
    12. Chodź pieszo
    Chodzimy ok 1km w 15 minut. Może warto wyjśś wcześniej jeśli pracujemy w dystansie do 4km? Godzina spaceru lepsza od siedzenia w metalowej puszcze i stresowania się w korku.

    Dla osób prowadzących firmę auto może być sposobem na uniknięcie podatku. Wtedy nawet warto wziąć kredyt czy leasing i koszty mieć jak największe bo koszty pojazdu odlicza się od dochodu.

    • Hej Łukasz,

      Dzięki za wyczerpującą analizę 🙂

      Co prawda poszedłeś krok dalej (albo bliżej, zależy z której strony spojrzeć 😉 ) bo Twoja analiza dotyczy słuszności zakupu samochodu czy ogólnie oszczędzania na transporcie, a ja głównie skupiłem się na kosztach eksploatacji samochodu. Bo tak jak już pojawiły się komentarze nie każdy jest w stanie zrezygnować z samochodu, co też w pierwszej kolejności bym doradził jeśli byłoby to możliwe!

      Ale skoro jesteśmy już „skazani” na samochód to przede wszystkim wybrałbym jak najoszczędniejszy i tak jak wspomniałeś używany oraz negocjować ile to tylko możliwe 🙂 Ja na przykład niedużo urwałem z ceny, ale dostałem komplet nowych zimowych opon oraz następny przegląd w ASO za darmo. Szybko podliczyłem i zaoszczędziłem ponad 2 000 zł 🙂

      Pamiętam gdy zmieniałem samochód na niższej klasy, a dokładnie Forda Fiestę z trzycylindrowym silnikiem 1.0, znajomi łapali się za głowę, że po co sobie kupuję takie małe autko z silnikiem „kosiarki”? Jak każdemu teraz pokazuje jak na paliwie i kosztach eksploatacji oszczędzam około 5 tys. zł rocznie (416 zł miesięcznie!) to potrafi zrzednąć im mina 🙂

      Wiem, że miłośnicy czterech kółek nie zgodzą się z moim podejściem, ale dla mnie samochód jest tylko środkiem transportu. Oszczędzam na nim (właściwie nie oszczędzam na samym samochodzie bo tak może to zabrzmieć) by mieć więcej pieniędzy na inne, ważniejsze dla mnie rzeczy 🙂 Pozdrawiam!

  4. Jak ja podliczyłem koszty eksploatacji swojego samochodu to wyszło trochę śmiesznie, chociaż w sumie podobnie jak tutaj – koszty inne niż paliwo stanowią ponad połowę. Mam małe auto w gazie, które już praktycznie nie traci an wartości, a koszt paliwa na przejechanie 100 km to 16 zł (7L LPG / 100km). Koszty eksploatacji jak podliczyłem ubezpieczenie i szacunkowe naprawy wyszły mnie ponad 20zł za 100 km – ale i tak są to niebotycznie mniejsze niż w przypadku autora bloga. Tylko że auto warte jest 3000 a nie 50000 😀

    • Truchcyk fajnie, że podliczyłeś koszty eksploatacji swojego samochodu 🙂 Najważniejsza jest właśnie świadomość co ile kosztuje i czy jesteśmy w stanie obniżyć wydatki na tą rzecz.

      Tak jak już wyżej odpisywałem w komentarzach, przyjąłem wartość samochodu nieco wyższą, bo chciałem to uśrednić, żeby nikt nie czuł się poszkodowany. Sam przez wiele lat jeździłem samochodami wartymi 2-5 tys. zł, więc te wartości pojazdów nie są mi obce 😉 I tak jak napisałeś, największą zaletą małego, starszego autka jest to, że prawie nie traci na wartości. Niestety moje trochę się psuły, więc odbijało mi się to czkawką… I niestety denerwowały mnie sytuacje, gdy samochód był wart przykładowo 2500 zł, a trafiała się większa naprawa za 800 zł (ponad 30 % wartości pojazdu) 🙂

      Pozdrawiam i jak największych oszczędności na samochodzie życzę 😉

  5. Właśnie dlatego nie posiadam własnego samochodu (jest mi potrzebny zwykle raz na dwa miesiące) i stawiam na wynajem samochodów, kiedy zbliża się wyjazd służbowy. To naprawdę dobre i sprytne rozwiązanie.

  6. Zajrzałam tutaj, bo byłam ciekawa, ile wyszedłby mnie koszt posiadania samochodu, gdybym się na niego zdecydowała (rozważałam to w styczniu tego roku z powodu pracy, bo przejeżdżałam nawet 100 km dziennie). Teraz cieszę się, że jednak się nie zdecydowałam, mimo że moja praca polega właśnie na dojazdach XD Zdecydowałam się na bardziej niebanalny środek transportu: elektryczną hulajnogę. Podczas korków żaden samochód nie prześcignie, bo korki zwyczajnie omijam, a średnia 30km/h wystarczy do miasta, gdzie i tak szybciej się nie jedzie, bo co rusz są światła (no i najczęściej więcej czasu marnuje się na szukanie parkingu niż sam dojazd). Paradoksalnie więc zaoszczędzam masę czasu podczas poruszania się po centrum. W dłuższe trasy łączę komunikację zbiorową i hulajnogę. Wchodzi w miarę przyzwoicie, a do tego w autobusie zawsze mogę coś poczytać czy załatwić przez telefon. Największą zaletą są koszty eksploatacji, które są wręcz śmieszne: 100 km = 1 zł, wymiana dętek po 1000 km = 30 zł. Zakup samego sprzętu różny, w moim przypadku było to 1400 zł (Xiaomi m365). Naprawdę warto przestawić myślenie, że „albo samochód albo nic”, bo teraz jest masa fajnych alternatyw w postaci małych elektrycznych pojazdów, które można dosłownie wziąć pod pachę 😀

    • Hej Sylwia, miło Cię widzieć na blogu 🙂

      Elektryczna hulajnoga nie tylko oszczędna, ale i bez dwóch zdań lepsza dla naszego zdrowia 🙂 Zwykła by była jeszcze lepsza, ale przy Twoich dystansach to byłoby istne szaleństwo! A model Xiaomi znam, nawet testowałem go jakiś czas temu, więc faktycznie fajny sprzęt. A jak się zapatrujesz na zimę? Bo do miasta jeszcze kilka lat temu idealny z punktu oszczędnościowego można powiedzieć był skuter, a teraz można przerzucić się na elektryczne hulajnogi. Tylko boję się o te zimniejsze pory roku czy deszczowe dni, ale to wtedy pozostaje komunikacja 🙂 Gratuluję decyzji i odwagi, zakup na pewno już się dawno zwrócił 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: