Powiedz jaką część swoich dochodów oszczędzasz, a powiem Ci kiedy przejdziesz na emeryturę!

21

Gdy słyszę słowo emerytura, to od razu do głowy przychodzi mi jedna myśl: „Umiesz liczyć, licz na siebie”. Cieszy mnie niezmiernie, że coraz więcej ludzi jest świadomych jak będzie wyglądać ich przyszła emerytura. Mam nadzieję więc, że emerytura z ZUS nie jest jedynym planem finansowym na starość, którego kurczowo się trzymacie. Jeśli tak, to przygotujcie się w przyszłości na redukcję swoich obecnych dochodów do poziomu 30-40%. I odpowiedzcie sobie na pytanie czy będziecie wtedy w stanie utrzymać dotychczasowy standard życia? Dlatego najlepiej starać się samemu zorganizować własny plan emerytalny, albo chociaż jego namiastkę 🙂 

To w takim razie ile powinniśmy oszczędzać by dysponować kapitałem pozwalającym nie martwić się tym co się wydarzy za te kilkanaście / kilkadziesiąt lat? Tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi, wszystko zależy od Twoich oczekiwań i standardu życia. Jednej osobie 2000 zł w zupełności wystarczy, dla innej 8000 zł wciąż będzie mało 🙂 Pamiętaj, że im mniejsze masz wymagania, tym łatwiej Ci osiągnąć wolność finansową, więc paradoksalnie zarabiając dużo mniej (i mając mniejsze oczekiwania), możesz dużo szybciej ją uzyskać. 

W dzisiejszym wpisie będzie wiele obliczeń pokazujących ile lat i jaką część swoich dochodów powinieneś oszczędzać, by cieszyć się dochodami na takim samym poziomie, gdy będziesz przechodził na emeryturę, a także jak oszczędzać by pozwolić sobie na przykład na roczny urlop (kto by nie chciał 😉 ) czy zgromadzić 240-krotność swoich dochodów. A po co aż tyle? To będę tłumaczył w dalszej części wpisu 🙂  

To ile najlepiej oszczędzać? Dla osób, które dopiero zaczynają oszczędzać, wielu ekspertów rekomenduje by przeznaczyć na ten cel około 10 % swoich dochodów. Ci bardziej radykalni sugerują aż 15-20%, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy od razu może sobie na tyle pozwolić. Generalnie im więcej tym lepiej, ale początkowo nawet 5 % jest dobrym wynikiem. Tak naprawdę kluczowe jest by oszczędzać systematycznie, a to czy w danym miesiącu uda się odłożyć 5 %, a w innym 15 % oczywiście też jest istotne, ale postaw właśnie na konsekwencję. Poniższe słowa doskonale oddają jak powinniśmy działać:

 

„Nieważne ile zarabiasz, ważne ile z tych pieniędzy zostaje w Twojej kieszeni”

 

Powyższy cytat powinien być kwintesencją naszego działania. Nie jest ważne to ile zarabiasz, ale co robisz z tymi pieniędzmi. Oczywiście mając większe zarobki, mamy większe szanse na kumulowanie oszczędności, ale często jeżeli chodzi o oszczędzanie, praktyka nie idzie w parze z teorią. Duże zarobki powodują, że doświadczamy inflacji kosztów życia. Im więcej zarabiamy, tym więcej wydajemy. Presja otoczenia oraz wewnętrzny upór, by sprostać oczekiwaniom świata powodują, że przejadamy w większości nasze dochody 🙂 Okej, skoro już wiemy, że trzeba oszczędzać i chcemy to robić to przejdźmy do wyliczeń dla konkretnych przykładów!

 

Roczny urlop od pracy

Zacznijmy od sytuacji, gdybyś chciał pójść na roczny urlop? I wcale to nie jest roczny urlop dla wypalonych zawodowo, a po prostu sam sobie dajesz taką możliwość odkładając pieniądze 😉 Ile lat i ile % swoich zarobków musisz oszczędzać by tak się stało? Oszczędzając 20 % swoich dochodów i inwestując je na 5 % w skali roku, co każde 4,5 roku mógłbyś pozwolić sobie na roczny urlop. Tak, dobrze słyszysz, roczny urlop, gdyż uda Ci się zgromadzić oszczędności na poziomie Twoich rocznych zarobków. Tak naprawdę wpuściłem Was z maliny, bo powinniśmy zgromadzić kwotę równą naszym rocznym wydatkom, a nie zarobkom. Wtedy potrzebne by nam było nieco mniej, ale zostańmy już przy kwocie odpowiadającej obecnym zarobkom 🙂

Co jest ważne, nie ma znaczenia czy ktoś zarabia 3000 czy 5000 zł miesięcznie. Osoby te mają dokładnie takie same szanse na zrobienie sobie rocznego urlopu. Kluczowe jest ile % swoich dochodów oszczędzasz i czy je inwestujesz. Oczywiście im lepsza zdolność inwestycyjna, tym szybciej przybliży Cię ona do 12 miesięcznej wolności.

Sytuacja przedstawia się następująco:

Oszczędzamy i nie inwestujemy albo inwestujemy w minimalnym stopniu

  • Oszczędzając 10 % swoich dochodów i nie inwestując ich, po 10 latach zgromadzisz oszczędności, które sfinansują roczny urlop. A inwestując je na 2,5 % już po 9 latach (dokładnie 8,9).
  • Oszczędzając 25 % swoich dochodów i nie inwestując ich = po 4 latach pracy, a inwestując je na 2,5 % = 3,8 lat pracy.
  • Oszczędzając 50 % swoich dochodów i nie inwestując ich = po 2 latach pracy, a inwestując je na 2,5 % = 1,9 roku pracy.

 

Oszczędzamy i inwestujemy pieniądze na co najmniej 5 %

  • Oszczędzając 10 % swoich dochodów i inwestując je na 5 % po 8 latach zgromadzisz oszczędności, które sfinansują roczny urlop. A inwestując je na 7,5 % po 7,4 latach.
  • Oszczędzając 25 % swoich dochodów i inwestując je na 5 % = 3,6 roku pracy da Ci roczny urlop, a inwestując je na 7,5 % = 3,5 roku pracy.
  • Oszczędzając 50 % swoich dochodów zarówno inwestując je na 5% jak i na 7,5 % co niecałe 2 lata możemy pozwolić sobie na roczny odpoczynek od pracy.

Liczba lat oszczędzania by zgromadzić roczne dochody

W powyższych założeniach przyjmujemy stopę zwrotu z inwestycji netto, tzn. już po uwzględnianiu inflacji i podatku.

Roczny odpoczynek od pracy brzmi kusząco i mało kto by odmówił sobie takiej przyjemności, ale naszym celem nie jest satysfakcja krótkoterminowa. Zresztą model ten w dłuższej perspektywie doprowadziłby do katastrofy. Po pierwsze odpoczywając byśmy przejadali nasze oszczędności, a po drugie byłaby to trochę taka syzyfowa praca. Najpierw budowanie oszczędności, by potem móc rok nie pracować, gdzie zgromadzone środki przeznaczylibyśmy w całości na nasze koszty życia i potem od nowa to samo. Napisałem katastrofą, bo dopóki nie przeszlibyśmy na emeryturę może i dałoby się to jakoś wszystko „spiąć” i funkcjonować. Natomiast potem, mając tyle przerw w pracy i bezskładkowych lat wg ZUSu, to nie byłoby już kolorowo 🙂 Dlatego naszym celem jest pełna wolność finansowa albo przynajmniej zgromadzenie takich oszczędności, które zapewnią nam bezpieczeństwo finansowe.

 

Ile lat musisz oszczędzać by przechodząc na emeryturę o niej nie myśleć?

Brzmi intrygująco? Zaraz wyjaśnię o co chodzi 🙂 

Patrząc na zawirowania z wiekiem emerytalnym w ostatnich latach ciężko jest powiedzieć jak będzie wyglądać sytuacja w przyszłości. Na chwilę obecną, aby przejść na emeryturę w Polsce kobieta musi osiągnąć próg 60, a mężczyzna 65 lat. Patrząc jednak na dużo zamożniejsze gospodarki i wyższe progi emerytalne tam stosowane, możemy być pewni, że to się jeszcze nie raz zmieni. Do obliczeń przyjmijmy więc, że  będzie to 65 lat zarówno dla kobiet jak i mężczyzn (mam nadzieję, że Panie się teraz nie obrażą 😉 ). Skoro chcemy na emeryturze żyć na takim samym poziomie jak obecnie i nie przejmować się wysokością naszej emerytury (czy to możliwe? 😉 ) to co musimy zrobić?

Po pierwsze, sprawdzić jaka jest przewidywana średnia długość życia w Polsce w momencie przejścia na emeryturę, czyli w wieku 65 lat. I tutaj przychodzą nam z pomocą statystyki i prognozy Głównego Urzędu Statystycznego. Drugą rzeczą jest przyznanie się ile lat na dzień dzisiejszy pozostało nam do emerytury. Teraz będziemy w stanie policzyć jaką część z naszych obecnych dochodów musimy oszczędzać. Jak się domyślasz wszystko w zależności od celu jaki chcemy osiągnąć. O tych celach będzie za chwilkę. No to do dzieła 😉 

Wg GUSu w wieku 65 lat prognozowana średnia długość naszego życia dla mężczyzn i kobiet wynosi 219,6 miesięcy. To jest ponad 18 lat (219,6 / 12 = 18,3) życia jeszcze przed nami, a więc wg GUSu, będziemy żyć około 83,3 lat. Poniżej link do tych statystyk.

http://stat.gov.pl/sygnalne/komunikaty-i-obwieszczenia/lista-komunikatow-i-obwieszczen/komunikat-w-sprawie-tablicy-sredniego-dalszego-trwania-zycia-kobiet-i-mezczyzn,285,5.html

W takiej sytuacji optymalnym rozwiązaniem będzie zgromadzenie 240-krotności naszych miesięcznych dochodów na wypadek gdybyśmy jednak pożyli nieco dłużej 😉 To nasz pierwszy cel.

Sytuacja przedstawia się następująco:

Oszczędzamy i nie inwestujemy albo inwestujemy w minimalnym stopniu

  • Oszczędzając 10 % swoich dochodów i nie inwestując ich musiałbyś pracować 200 lat by zgromadzić oszczędności na poziomie 240-krotności miesięcznych dochodów. A inwestując je na 2,5 % już po 72 latach osiągniesz cel.
  • Oszczędzając 30 % swoich dochodów i nie inwestując ich = 67 lat. A inwestując je na 2,5 % = 39 lat by osiągnąć cel.
  • Oszczędzając 50 % swoich dochodów i nie inwestując ich = 40 lat. A inwestując je na 2,5 % = 28 lat by osiągnąć cel.

 

Oszczędzamy i inwestujemy pieniądze na co najmniej 5 %

  • Oszczędzając 10 % swoich dochodów i inwestując je na 5 % musiałbyś pracować 48 lat by zgromadzić oszczędności na poziomie 240-krotności miesięcznych dochodów. A inwestując je na 7,5 % już po 37 latach osiągniesz cel.
  • Oszczędzając 30 % swoich dochodów i inwestując je na 5 % = 29 lat. A inwestując je na 7,5 % = 24 lata by osiągnąć cel.
  • Oszczędzając 50 % swoich dochodów i inwestując je na 5 % = 22 lata. A inwestując je na 7,5 % = 18 lat by osiągnąć cel.

Jeżeli jesteś wyjątkowo dobrym inwestorem i oszczędzasz pieniądze to uzyskując 10% stopy zwrotu ze swoich inwestycji przy odkładaniu 30 % swoich dochodów, uda Ci się po 20 latach zgromadzić 240-krotność swoich miesięcznych dochodów. Byłeś tego świadomy? Pewnie nie 🙂 

Liczba lat oszczędzania by zgromadzić 240-krotnosć swoich dochodów

 

Statystyka prawdę Ci powie!

Uzbieranie 240-krotności naszych dochodów to poprzeczka zawieszona dość wysoko. Jak zmieni się sytuacja gdy jako nasz cel ustawimy sobie zgromadzenie oszczędności na poziomie 150-krotności naszych dochodów? To wciąż bardzo dużo, ale jeżeli planujemy do emerytury pracować na etacie, to sama emerytura w przyszłości będzie na poziomie prawdopodobnie około 30-35 % wysokości naszych zarobków.  Czyli tak naprawdę potrzebujemy zebrać kapitał, który będzie odpowiadał około 65 % poziomu naszych obecnych zarobków, gdyż resztę pokryje już wspomniana państwowa emerytura.

 

            0,65 * 219,6 miesięcy (prognoza życia wg GUSu w wieku 65 lat) = 142,74 miesiące

 

Dla bezpieczeństwa, dodajmy bufor w postaci kilku miesięcy i spójrzmy ile lat musimy oszczędzać, by zgromadzić 150-krotność naszych dochodów. Tym razem stopa zwrotu z naszych inwestycji będzie na stałym poziomie 4 %. Jest to realny wynik do osiągnięcia dla każdej osoby, która w jakimś stopniu interesuje się inwestowaniem (4 % netto po uwzględnieniu inflacji i podatków).

 

Już nie wygląda to tak strasznie 🙂 ? To prawda, jeżeli więc masz 40 lat i uważasz, ze jesteś „za stary” na oszczędzanie to wybij sobie to z głowy. Nie ma czegoś takiego. Nigdy nie jest za późno. Wystarczy, że od dziś zaczniesz oszczędzać 30 % swoich dochodów (wiem, że to bardzo dużo, ale na moim blogu znajdziesz wiele przykładów jak ograniczyć zbędne wydatki 😉 ) to za 25 lat przechodząc na emeryturę będziesz miał oszczędności na poziomie 150 krotności obecnych dochodów. Są osoby, które nie oszczędzają całe życie, więc i tak będziesz się czuł zwycięzcą względem nich. Oczywiście będzie to wymagało ogromnego wysiłku, ale jeśli spróbujesz odkładać określoną sumę pieniędzy to będziesz o jeden krok dalej niż Ci, którzy tego jeszcze nie robią (powiedziałbym nawet, że dwa kroki dalej 😉 )

 

To niemożliwe, nie zgadzam się!

Spodziewam się, że mogą pojawić się głosy, że nie jest możliwe przez tyle lat regularnie odkładać 30-40 % swoich zarobków. Przecież pojawiają się w życiu wydatki nieregularne, jak zakup auta, ślub dzieci, zmiana mieszkania, więc tym bardziej takie założenia są absurdalne. To prawda, macie w 100 % rację. Jest to tylko model i liczby, które niestety mogą odbiegać od rzeczywistości. Dlatego jeśli sporo oszczędzasz tu super, ale nie popadaj w huraoptymizm, gdyż nie chcę byś potem się rozczarował 🙂 Nigdy nie wiemy kiedy przytrafi nam się większy wydatek czy podupadniemy na zdrowiu na skutek choroby. Jednak nie można takiego myślenia używać jako wymówki, ale jako argumentu, że tym bardziej musimy dbać o finanse osobiste i gromadzić oszczędności. W przypadku takich nieszczęść, pieniądze jeszcze bardziej będą nam potrzebne, bo na co dzień mając chęci do pracy, zawsze sobie jakoś poradzimy 🙂 Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać 😉 

Ktoś się przyzna ile lat pozostało mu do emerytury? Mi dokładnie 37 lat (zakładając scenariusz obecny, że próg dla mężczyzn wynosi 65 lat). Przyjmując, że chciałbym zgromadzić 150-krotność swoich dochodów, czyli kierować się prognozami GUS-u jak długo jeszcze będę żył, powinienem oszczędzać około 15 % obecnych dochodów. Na szczęście udaje mi się troszkę więcej, więc wierzę, że ten czas spędzony na emeryturze nie będzie taki straszny. Chociaż jak dobrze wiecie, bo podkreślałem to we wpisie „Emerytura w wieku 45 lat”, nie chciałbym aż tak długo pracować, bo skupiam się mocno na budowaniu dochodów pasywnych 🙂

Mam nadzieję, że nie przestraszyliście się dzisiejszych wyliczeń, a jeszcze bardziej udało mi się Was zmobilizować do oszczędzania pieniędzy! 🙂 

Dobrego wieczoru 😉 

 

 

Podobne artykuły:

  1. Emerytura w wieku 45 lat? Mój plan na wolność finansową!
  2. Jak zgromadzić 628 tys. zł więcej, mając taką samą pensję?
(Visited 1 303 times, 1 visits today)

21 KOMENTARZY

    • Życzę Radosław jak najwięcej 🙂
      Bardziej postawiłbym na systematyczność w oszczędzaniu, niż skupianiu się na konkretnej kwocie w danym miesiącu. Jeśli przekujemy oszczędzanie w nawyk, to wierzę, że i odkładane kwoty stopniowo będą się zwiększać! Powodzenia 🙂

  1. Ja wychodzę z założenia że przejdę na emeryturę, gdy dochód pasywny, zacznie mi pokrywać koszty życia. Wtedyvnie będę musiał się martwić długością życia i tym że mi topnieją oszczędności. Mam nadzieję że też do ok 45 lat się wyrobię. Najlepszym wyjściem jest oczywiście zwiększanie zarobków i nie podnoszenie wydatków. Im mniej potrzebujemy, tym wcześniej przejdziemy na emeryturę. I ważne pytanie, w co inwestować żeby średnio zarabiać te 7-10% rocznie? Co sądzisz o inwestowaniu w apartamenty w condohotelach? Wydaje mi się to dobrą alternatywą do kupowania mieszkań pod wynajem.

    • Zgadza się Mariusz, tak naprawdę tylko w takiej sytuacji można przejść na wcześniejszą emeryturę, gdy dochody pasywne pokrywają nasze koszty życia. A według mnie najlepiej jak przekraczają je, około 20-30 %. Jeśli „tylko” je pokrywają, to nie jesteśmy w stanie wtedy nic oszczędzać, a po drugie w przypadku większego nieprzewidzianego wydatku może być kłopot 🙂 Trzymam kciuki za Twój cel, wierzę, że się uda 😉

      Dobre pytanie Mariusz! 7-10 % to naprawdę bardzo dobry wynik. Sam w taki celuje i powiem, że nie jest łatwo 🙂 Wiem, że przy nieruchomościach wielu osobom udaje się takie wyniki uzyskiwać poprzez popularne ostatnio mini akademiki, mieszkania po 5-7 pokoi czy nawet więcej. Ewentualnie ktoś bardzo okazyjnie kupił mieszkanie, więc jak nie przeznaczy je pod flipa, to też na wynajmie te 8-10 % uzyska. Ja niestety takich wyników nie mam, ale wciąż szukam, szukam 🙂

      Ja nie jestem zwolennikiem condohoteli, z tego względu, że po pierwsze trzeba gruntownie zweryfikować dewelopera, a zdarzały się nieprzyjemne sytuacje (są różne przypadki w internecie), a po drugie wolę samemu mieć większy wpływ na nieruchomość (komu wynająć, kiedy sprzedać). W przypadku condohotelu jest to bardzo ograniczone. Nie wiem właśnie jak to jest z wyjściem z inwestycji, bym musiał doczytać. Condohotele trochę przypominają mi granie na giełdzie przez fundusze. Jak ktoś potrafi grać na giełdzie i wie w co inwestować, to nie musi dzielić się prowizją z pośrednikiem, jakim w przypadku giełdy jest fundusz 🙂

      Chociaż nie odbierz tego tak Mariusz, że całkowicie odradzam ten typ inwestycji. Po prostu nie czuję tego do końca i też nie mam w tym doświadczenia, więc może okazać się, że moje obawy są niepotrzebne? Chodzi przede wszystkim mi o to, że mając do wyboru Condo, a inwestowanie samemu, z podobną stopą zwrotu, zdecydowanie wybrałbym to drugie 🙂 Pozdrawiam!

      • Pewnie masz rację z tymi condohotelami. Ja całkiem niedawno się tym zainteresowałem, więc też nie jestem w tym super biegły. Zalety które dostrzegam, to nie trzeba się martwić najemcami i sprawami formalnymi. Zarządca wszystko ogarnia. Ale wiadomo trzeba zainwestować w dobry hotel, gdzie będzie obłożenie itd. Z tego co wiem to dysponujemy tym apartamentem, mamy akt notarialny i możemy go w każdej chwili sprzedać. Ale też nie wiem jaki jest popyt na tego typu apartamenty. Na pewno, dobre hotele w tym systemie dają zarobić.
        Ja nie jestem zwolennikiem funduszy inwestycyjnych, bo nie dość że płacimy prowizję, czasem wysoką. To jeszcze nikt nie daje nam gwarancji zysku, a osoby zarządzające, i fundusze, na pewno zarobią. Już wolę sam zarządzać swoimi pieniędzmi i w lutym zaczynam budować portfel akcji.
        Jeszcze odnośnie nieruchomości, myślałem o stworzeniu jakiejś bazy noclegowej, kilka domków letniskowych w ładnej okolicy. Ale tu też jest problem z zarządzaniem, jeżeli mieszkamy w mieście. Ładne domki można postawić całkiem niedrogo, tzn. za 40-50 tys. zł.

        • Dokładnie, najlepiej jakby się wypowiedziała osoba, która ma doświadczenie w inwestowaniu w condohotele. Tak jak napisałeś super jest to, że dajemy kapitał, a całe zarządzanie zlecamy innemu podmiotowi. Mimo wszystko uważam, że te gwarantowane 7 %, które zapewniają te inwestycje w condohotele, można uzyskać robiąc to samemu, a może nawet i więcej jak ktoś się dobrze postara.
          Z tą bazą noclegową fajny pomysł, jak jest popyt to na pewno byłaby to fajna inwestycja. Problem właśnie co z zarządzaniem, chociaż teraz coraz więcej pojawia się firm zarządzających najmem. I wcale fortuny to nie kosztuje, więc dla właściciela coś tam jeszcze zostanie 🙂

          Najważniejsze to szukać okazji i cały czas obserwować rynek, powodzenia Mariusz! 🙂

  2. Nic tylko szukać oszczędności na tą emeryturę.. 🙂 Bo rozumiem, że mówisz o odkładaniu tych procentowych części swoich zarobków masz na myśli, ze one w całości idą na cel pt. „EMERYTURA”.
    A większość z nas ma jeszcze inne, nazwijmy to pośrednie cele. A zsumowanie tych wszystkich celów wymaga już oszczędzania czasem naprawdę sporej części zarobków, co jest nie lada wyzwaniem.

    Wspominasz o inwestowaniu pieniędzy odkładanych na emeryturę. Jakie jest Twoje podejście do narzędzi typu IKE czy IKZE? Uważasz, że odkładanie na starość za ich pomocą ma sens?

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Dzięki Radek za komentarz 🙂
      Tak, w obliczeniach podawałem części zarobków, które powinny iść w całości właśnie na cel emerytalny, jeśli na przykład chcemy w momencie przejścia na emeryturę dysponować 150-krotnością naszych obecnych dochodów.

      Oczywiście pewnie do czasu emerytury nasze dochody będą się zmieniać setki razy, więc ten model jest takim uproszczeniem. Bo. np. zarabiając w wieku 30-40 lat średnio 4000 netto, a w wieku 40-50 lat średnio 5000 netto, to w zależności, których dochodów chcemy uzbierać 150-krotność byśmy musieli z czasem odkładać albo więcej albo mniej 🙂

      W 100 % się zgadzam i napisałem to w końcówce artykułu, że to prawie niemożliwe całe życie odkładać aż tak dużą część dochodów w każdym miesiącu. Przytrafiają się życiu spore wydatki, planowane i nieplanowane. Albo po prostu tak jak napisałeś możemy mieć wiele celów w życiu czy pasji, które są kosztowne (podróże, motoryzacja itd.), a nie jest to jedynie dobra emerytura, bo nie samym oszczędzaniem człowiek żyje 🙂

      IKE i IKZE to super narzędzie do oszczędzania, dające także korzyści podatkowe, chociaż sam obecnie z niego nie korzystam. Dlaczego? O tym będzie w niedalekiej przyszłości we wpisie na blogu gdzie będę omawiał tę tematykę! Fajnie, że zwróciłeś na IKE i IKZE uwagę, dzięki!

      Pozdrawiam! 🙂

  3. Ja mam taki cel zeby po okolo 20 latach oszczedzania na IKZE Uzbierac milion zl przy tym wykorzystujac max wplate ponad 5tys zl przy stopie zwrotu okolo 15%.Jak juz bede mial milion bede mial 55 lat i wtedy mozna zyc z dywidend

    • Tomasz, bardzo ambitnie i trzymam kciuki 🙂

      Jeszcze raz dziękuję za pomysł z IKE i IKZE, bo jako pierwszy na blogu o nim wspomniałeś. W niedalekiej przyszłości postaram się opisać tę tematykę na blogu. Zainteresowanie jak widzę jest spore 🙂

  4. Cześć,
    niedawno dzięki facebookowi trafiłem na Twojego bloga 🙂 całkiem fajną robotę odwalasz! tak trzymaj! 🙂
    dla mnie oszczędzanie to nie tylko zmniejszanie wydatków ale przede wszystkim powiększanie zarobków dlatego proponuję
    może w przyszłości post pt etat czy samozatrudnienie? czy samozatrudnienie się opłaca? czy można więcej zaoszczędzić?
    pozdrawiam serdecznie

    • Dzięki Filip za komentarz i bardzo motywujące słowa! 🙂

      Zgadzam się z Twoimi słowami, redukować wydatki można tylko do pewnego stopnia, a właśnie zwiększając przede wszystkim swoje zarobki możemy przyspieszyć gromadzenie oszczędności.

      Samozatrudnienie ze względów podatkowych zdecydowanie wygrywa nad etatem i będzie taki wpis w przyszłości. Może nie najbliższej, ale oczywiście rozgryzę tę tematykę! Dzięki za pomysł Filip!

      A odpowiadając już teraz na Twoje pytanie to tak naprawdę nie ma najmniejszego znaczenia dla oszczędzania w jaki sposób jesteśmy zatrudnieni (etat czy samozatrudnienie), a może mamy własny biznes. Są osoby co zarabiają miliony (aktorzy, sportowcy), a wpadają w długi i nie radzą sobie z finansami mimo tak kosmicznych dochodów 🙂 Wszystko zależy od nas i od naszych nawyków finansowych, dlatego cieszę się, że coraz więcej osób zaczyna dbać o finanse osobiste!

      Pozdrawiam! 🙂

  5. Michał, chyba jednak zapomniałeś rozwinąć myśl dlaczego zbieramy równowartość 240 miesięcy dochodów (wydatków) 😉

    Chodzi zapewne o o to by móc żyć tylko z odsetek/dywidend od zainwestowanej kwoty a nie ruszać kapitału? Czyli te 240 pensji musi nam wygenerować 12 czyli 12/240 zysk dokładnie 5% netto (6.17% brutto)

    Po drugie na emeryturze nie potrzebujemy już tyle dochodu co za młodu bo zakładam że nie spłacamy już w końcu kredytu hipotecznego i nie utrzymujemy dzieci. No i nie musimy już odkładać tych 20-30 % na emeryturę bo już na niej jesteśmy. Czyli tak pewnie te 50% ostatniej pensji powinno starczyć.

    Ale o to trzeba zadbać samemu. Osobiście uważam ZUS za kolejny podatek i pieniądze stracone. O emeryturę i przyszłość muszę zadbać sam.

    • Tak, w tym artykule pominąłem aspekt dochodu pasywnego, skupiłem się głównie na aspekcie czasowym jeśli chcemy zgromadzić pożądany kapitał 🙂 Na przykład taki, który pozwoli nam na roczny urlop czy zgromadzenie 240-krotności naszej pensji.

      Są osoby, które do oszczędzania podchodzą właśnie w taki sposób, aby zgromadzić jakąś konkretną kwotę, np. 50 tysięcy złotych by czuć się bezpiecznie. Nie myślą kategoriami dochodów pasywnych 🙂 Wystarczy nawet spojrzeć na oświadczenia majątkowe niektórych polityków, gdzie setki tysiące złotych są trzymane na zwykłym koncie bankowym bez żadnego oprocentowania 🙂 A mogliby „zmusić” te pieniądze by pracowały, nawet w formie lokaty bankowej i powstałby dochód pasywny 🙂

      Idąc dalej, to tak naprawdę już od samego początku gromadzone na bieżąco oszczędności powinniśmy lokować w taki sposób, by zapewniały co prawda początkowo nieduży, ale właśnie dochód pasywny 🙂 Najważniejsze by po prostu dla nas pracowały.

      Napisałeś, że 50% ostatniej pensji powinno starczyć, a niestety emerytury wielu osób na pewno tyle nie będą wynosić. Być może, że ktoś pracuje w zawodzie gwarantującym przywileje emerytalne 🙂 Wtedy będzie pewnie i więcej niż te 50 % 😉 Niestety sporo osób w przyszłości będzie mogło liczyć jedynie na emerytury w wysokości 30-35 % ich dochodów. Wtedy nawet z mocno zaniżonymi potrzebami, ale bez oszczędności, może być piekielnie ciężko. Czego nikomu nie życzę 🙂 Dzięki za komentarz!

      • Michał takimi wyliczeniami tylko ‚straszysz’ 🙂
        na szczęście nie potrzeba nam aż takich oszczędności na emeryturę /oczywiście wg mnie/ – kluczowe jest tu rozdzielenie zarobkow od wydatków/kosztów życia
        przykład :
        zarobki 6000 zł
        oszczędności na emeryturę 20% – 1200 zł
        kredyt hip. – 1000 zł
        wychodzi że na ‚życie’ potrzebujemy 3800 zł
        przewidywana emerytura zus 33% pensji – 2000 zł
        różnica która jest nam dodatkowo potrzebna to ‚raptem’ – 1800 zł
        czyli 150 x 1800 zł a nie 150 x 6000 zł

        następna kwestia to % składany przy naszym oszczędzaniu i tego że te pieniądze pracują także na naszej emeryturze

        ps
        bardzo fajnie to zagadnienie rozłożył na czynniki pierwsze Michał Szafrański na JOP tour live /czy jakoś tak to się nazywało/

        ps2
        nie zmienia to faktu, że na emeryturę MUSIMY oszczędzać poza ZUS

        ps3
        mi zostało 27 lat do emerytury

          • Czasem tylko straszeniem można zmotywować do „obudzenia się” i wzięcia spraw finansowych w swoje ręce 🙂

            Co do Twoich wyliczeń, to w pełni się zgadzam, zazwyczaj na emeryturze nasze koszty życia są dużo mniejsze 🙂 I tak kojarzę, że Michał mówił o tym właśnie na JOP tour live. W większości przypadków odchodzi nam rata kredytu hipotecznego. I generalnie nie mamy aż tak dużych potrzeb. Więc same wydatki na życie (opłaty, jedzenie, podróże itd.) powinny spaść o około 20 %. Sporo osób będąc na emeryturze, skoro nie musi już dojeżdżać do pracy, czy już nieco później, ze względu na wiek, rezygnują też z samochodu. A to ogromna oszczędność. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby udało się komuś na emeryturze obniżyć wydatki nawet o około 30-40%. Wtedy może się okazać, że oszczędzanie na emeryturę nie musi być takie straszne 😉

            Mi pozostało dokładnie 37 lat do emerytury, ale wierzę, że uda się ją osiągnąć nieco wcześniej… pożyjemy, zobaczymy:)

  6. Panie Michale
    Wydaje mi się, że nie 240 naszych dochodów jest niezbedne a przewidywanych kosztow miesiecznych. Dodatkowo dochodzi jednak jakas tam emerytura.
    Ale ogolnie 100 % racji. Porządna poduszka finansowa w wieku 50+ kazdemu sie przyda.

    • Cześć Jacek,
      Proszę śmiało zwracać się bezpośrednio, z per Pan jakoś dziwnie się czuję, dziękuję 🙂

      To prawda, ale jeśli mądrze zarządzamy naszymi finansami, to zazwyczaj wydatki dostosowujemy do naszych dochodów. Zresztą nawet jak mamy 4 tys. zł dochodów, a wydajemy 3 tys. zł, to lepiej celować właśnie w te 4 tys. zł, byśmy zawsze mieli chociażby delikatną nadwyżkę. Najważniejsze, że się zgadzamy, że poduszka finansowa powinna być absolutnym priorytetem dla każdego! Niezależnie od wieku. Ale im jesteśmy starsi tym konieczność wydaje mi się, że rośnie. Biorąc pod uwagę znaczący spadek zarobków, gdy przejdziemy na emeryturę 🙂 Pozdrawiam!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: