Raty 0%? Sprawdźmy czy to się opłaca!

26

Zastanawialiście się kiedykolwiek który wariant jest korzystniejszy? Kupować za gotówkę czy skorzystać z rat 0%? A może powinniśmy zadać pytanie czy w ogóle istnieją prawdziwe raty 0%? A co z ukrytymi kosztami i gdzie jest w tym wszystkim haczyk? Na pierwszy rzut może wydawać się, że nie ma różnicy, ale jak to bywa w świecie finansów, diabeł tkwi w szczegółach 🙂 Dlatego postanowiłem w dzisiejszym wpisie rozłożyć zakupy na raty na czynniki pierwsze. Pokażę Wam zalety i wady rat 0% i zastanowimy się dlaczego sklepy oferują nam takie rozwiązanie? Policzymy który wariant jest korzystniejszy, a może w ogóle nie kupować i zainwestować pieniądze 😉 ?

 

Czym są raty 0%?

Raty 0% tak naprawdę są kredytem. To, że my płacimy sklepowi w iluś ratach, nie oznacza, że otrzymuje on od nas pieniądze później. Wygląda to tak, że sklep dogadał się z bankiem bądź inną firmą pożyczkową, która finansuje cały ten proceder. Więc gdy będziesz chciał kiedykolwiek coś kupić za pomocą rat 0%, to przygotuj się na wypełnienie wniosku kredytowego (na szczęście nie jest aż tak rozbudowany jak hipoteczny). Co prawda badanie wiarygodności płatniczej wygląda ekspresowo (gdy kupowałem sprzęt AGD trwało to kilkanaście minut), ale pamiętaj, że będziesz musiał podzielić się sporą ilością danych (tak, zarobkami również 😉 ).

Już na początku zabrzmiało to wszystko jakbym stanowczo odradzał Wam korzystanie z tego rozwiązania. Uspokoję Was, że tak nie jest 🙂 Ale pewnie zastanawiacie się czy korzystniejsze będzie kupienie produktu za gotówkę czy korzystając z rat 0%? Postanowiłem, że wgryzę się w ten temat i podzielę się swoimi przemyśleniami za pomocą wyliczeń z Excela 😉 

Zanim zaczniemy liczyć, zastanówmy się najpierw jakie mamy możliwości? Ja to widzę następująco 🙂 

  • Kupno na raty 0 %
  • Kupno za gotówkę
  • Ile zaoszczędzimy nie kupując i inwestując środki na przykład na 5%?

Oczywiście ostatni wariant jest jedynie hipotetyczny, bo zakładam, że jesteśmy w 100% zdecydowani na zakup. Ale a nóż, jak ktoś zobaczy liczby i potencjalne oszczędności może zmieni zdanie 😉 ?

Dla uproszczenia w analizie pominąłem takie czynniki jak inflacja czy podatek Belki w przypadku inwestowania.

 

Raty 0% policzmy czy to się opłaca!

Przyjmijmy, że na dzień dzisiejszym dysponujemy środkami w wysokości 10 000 zł, które trzymamy na koncie oszczędnościowym oprocentowanym na 2,5 % w skali roku. Stoimy przed dylematem zakupu telewizora o wartości 5 000 zł, który chcemy nabyć za pomocą rat 0% płatnych w 24 miesiącach. Jaka będzie wysokość miesięcznej raty i czy to się w ogóle opłaca w stosunku do zakupu za gotówkę?

Kalkulator z obliczeniami do dzisiejszego wpisu możesz pobrać poniżej:

 

POBIERZ: Raty 0% czy za gotówkę.xlsx

 

Rata w przybliżeniu wyniesie 208,33 zł. Szybko można to policzyć za pomocą funkcji FV w Excelu korzystając z kalkulatora finansowego 🙂 Pierwsze wrażenie jakie możemy odnieść to, że dużo łatwiej byłoby przełknąć wydawanie 208 zł z comiesięcznego budżetu domowego niż jednorazowo pozbyć się aż 5 tys. zł. (przewaga psychologiczna rat 0% 😉 )

Raty 0%

Sprawdźmy to co najważniejsze, a więc jak będzie wyglądać stan konta w obydwu przypadkach po 24 miesiącach?

Raty 0% a zakup za gotówkę

W przypadku zakupu na raty 0%, po 24 miesiącach będziemy mieli na koncie 5 390,52 zł. Natomiast jeśli zdecydujmy się na zakup gotówkę będzie to 5 256,08 zł. Jak widzimy różnica wynosi 134,44 zł na korzyść rat 0%. Spowodowane jest to oczywiście faktem, że w przypadku zakupu na raty mieliśmy do dyspozycji większy kapitał, który przez ten okres dla nas pracował. Tutaj liczby są nieubłagane, z punktu finansowego raty 0% są korzystniejsze od zakupu za gotówkę. Mowa oczywiście tylko i wyłącznie o prawdziwych ratach 0%. Bez żadnych ukrytych kosztów czy konieczności wykupu dodatkowych ubezpieczeń, o czym będzie mowa w dalszej części artykułu.

Sprawdźmy jeszcze jak będzie wyglądać sytuacja gdy jesteśmy w stanie „zagonić pieniądze” do dużo cięższej pracy niż wspomniane tylko 2,5 % na koncie oszczędnościowym. Ile zarobimy jeśli przez te 2 lata środki pracowałyby dla nas na inwestycji dającej 5% stopę zwrotu (wariant III w poniższej tabeli). W formie ciekawostki policzyłem też ile byśmy mieli pieniędzy gdybyśmy całkowicie zrezygnowali z zakupu (wariant IV) 🙂

raty 0% porównanieZaczyna robić się ciekawiej? Zdecydowanie! 🙂 

Przy nieco lepszych zdolnościach inwestycyjnych (oprocentowanie 5%) decyzja o zakupie na raty da nam aż o 802,35 zł więcej na koniec okresu. Takiej kwoty zdecydowanie nie powinniśmy ignorować. A jak widzimy nie kupując wcale bylibyśmy bogatsi o 1 049,41 zł (ale bez telewizora 😉 ). Polecam takie rozwiązanie, gdyż sam po przeprowadzce zrezygnowałem z telewizji i jakoś żyje 🙂 

Według mnie ogromną zaletą rat 0 % jest zachowanie płynności finansowej w naszym budżecie domowym. Przy zakupie ratalnym pozostaje nam do dyspozycji więcej pieniędzy na różne nieprzewidziane wydatki. Z jednej strony ktoś może powiedzieć, że mamy dług, który obciąża nas psychicznie i powinniśmy unikać takich problemów. Z drugiej strony czy sami nie piszemy się na problemy pozbywając się jednorazowo aż 5 000 zł? Co więcej w tym przypadku było to aż 50 % środków jakimi dysponowaliśmy?  

Spójrzmy w takiej sytuacji na inne aspekty, a więc przenalizujmy pozostałe zalety i wady rat 0%. Liczby nie pozostawiają złudzeń, ale jak wiemy na Excelu świat się nie kończy 🙂 

 

Zalety Rat 0%

  • Nie pozbywamy się gotówki – to o czym wspomniałem przed chwilą. Przy większych kwotach, na pewno będziemy czuli komfort psychiczny, że na naszym koncie jest o te kilka tysięcy więcej. Dodatkowo co jak pokazałem na obliczeniach będąc kreatywnym (chociaż konto oszczędnościowe wystarczy) możemy jeszcze na tym zarobić.
  • Budowanie historii kredytowej – jedna z największych zalet rat 0%, z której sam korzystałem. Bezproblemowa spłata rat 0 % podwyższa naszą ocenę w BIK (Biuro Informacji Kredytowej), co korzystnie wpłynie na nasz scoring i potencjalny kredyt hipoteczny w przyszłości. I nie musisz wcale wydawać sporej kwoty, może to być zakup sprzętu za kilkadziesiąt bądź kilkaset złotych. Kluczowa dla banku jest systematyczność w spłacaniu rat niż konkretna kwota za jaką kupiłeś produkt.
  • Rośnie nasza dyscyplina finansowa – wypracowujemy w sobie nawyk oszczędzania. Jeśli wiesz, że będziesz zmuszony w przyszłości zaciągnąć kredyt hipoteczny, sprawdź swoją dyscyplinę finansową płacąc proporcjonalnie niższe raty. Mój znajomy korzystając z rat 0 % tak przyzwyczaił się do znikających z konta 39 zł miesięcznie, że postanowił po zakończeniu spłacania rat wciąż przelewać tę kwotę, ale już na swoje konto oszczędnościowe, a nie banku 🙂 Może to zabrzmieć paradoksalnie, ale dzięki zadłużeniu wyrobił w sobie nawyk oszczędzania.
  • Oddajemy tyle ile pożyczyliśmy – płacąc w terminie i korzystając z prawdziwych rat 0% tak właśnie to wygląda. Mogę to potwierdzić z własnego doświadczenia o czym będzie za chwilę. Wiele osób ma wątpliwości czy faktycznie istnieją prawdziwe raty 0% biorąc pod uwagę mnóstwo produktów dodatkowych jak ubezpieczenia. Tu trzeba po prostu być czujnym, grzecznie wszystkiego odmawiać i czytać dokładnie umowę.

 

Wady rat 0%

  • Mamy dług – to co jeszcze przed chwilą zachwalałem, że dług nauczy nas dyscypliny finansowej, niestety nie działa u każdego. Są osoby, które nie są sobą będąc zadłużonymi. Takie poczucie negatywnie będzie wpływać na nasz komfort psychiczny. Nie lubisz długów? Nie pakuj się w raty 0%, które dadzą Ci jedyne kilkadziesiąt złotych oszczędności.
  • Koszty ukryte – o ile raty 0 % same w sobie są nieoprocentowane, to posiadają ukryte koszty w przypadku problemów z płatnościami, nieterminowością itd. Pamiętaj by dokładnie przeczytać umowę i przeanalizować wszystkie koszty z nią związane. Moja historia w dalszej części artykułu da Wam do myślenia 🙂 
  • Zapomnij o rabacie – kupując za gotówkę jesteśmy w stanie negocjować jego cenę i uzyskać rabat. Wielu przeciwników rat 0% używa właśnie tego argumentu. Częściowo mają racje, ale z drugiej strony bardzo ciężko jest wynegocjować lepszą cenę na mikrofalówkę czy inne drobne AGD. Ale należy o tym pamiętać, że przy systemie ratalnym, w większości przypadków uzyskanie zniżek jest niemożliwe. Polecam Wam również porównywanie cen w internecie. Może się okazać, że to co zarobicie na ratach 0%, stracicie przepłacając w sklepie stacjonarnym 🙂 Zwróć też uwagę, bo zdarza się, że raty 0% wliczone są w cenę towaru. Wtedy nawet nie trzeba negocjować, a wystarczy kupić taniej za gotówkę.
  • Wydłużony czas zakupu – tak jak pisałem na początku artykułu, co najmniej kilkadziesiąt minut musimy wygospodarować by załatwić formalności związane z zakupem na raty. Wypełnianie dokumentów, a potem oczekiwanie na weryfikację niestety trwa. Płacąc gotówką nie mamy tego problemu. Dla mnie osobiście jest to największa wada, chociaż w dzisiejszym czasach raty 0% bez problemu można również załatwić przez internet. Więc jak widać wcale nie ma konieczności wybierania się do sklepu stacjonarnego.

Inne pułapki rat 0 %

Największą czujnością korzystając z rat 0% musimy wykazać się w aspekcie około zakupowym. Nie ma co ukrywać sklepy zarabiają najwięcej na nas właśnie na usługach dodatkowych. Raty 0% są tylko przynętą, która ma sprawić, że poczujemy się, że stać nas na produkt, na który nie moglibyśmy sobie pozwolić wydając całą kwotę jednorazowo. A skoro comiesięczne raty nie są aż tak boleśnie odczuwalne dla naszego comiesięcznego budżetu domowego, więc jest to idealna okazja by jeszcze nam coś wcisnąć.

Jednym z najczęściej wybieranych dodatkowych produktów jest płatne przedłużenie gwarancji. W zamian musimy uiścić opłatę sięgającą nawet do 30% ceny towaru. Innym popularnym produktem jest dodatkowe ubezpieczenie. Tutaj doradcy ratalni bywają na tyle bezczelni, że nawet w przypadkach gdy nie jest to obligatoryjne, informują nas, że musimy takie ubezpieczenie wykupić. Wtedy podziękujcie i udajcie się do sklepu gdzie dostaniecie prawdziwe raty 0%. Koszt takiego ubezpieczenia potrafi wywindować RRSO do kilkunastu a nawet kilkudziesięciu procent!

Inną pułapką, która na nas czyha jest fakt, że sklepy wolą krótsze raty. Po przyjściu do sklepu okazuje się, że raty 0% są dostępne tylko dla krótkich okresów. Wtedy okazuje się, że nasza zdolność kredytowa nie może nam na to pozwolić. Co gorsza załącza się nam przeświadczenie, że skoro i tak sprzęt miał być na raty i już jestem w sklepie, to skorzystamy z innych rat. Handlowcy tylko zacierają ręce na takie sytuacje. Im dłuższy kredyt wynikający z oferowanych rat 0%, tym większe będzie oprocentowanie, które ktoś musi bankowi zapłacić. Dlatego sklep zrobi wszystko byś wyszedł z wspomnianymi wyżej dodatkowymi produktami.

Jakie ja widzę ogólne niebezpieczeństwo rat 0%? W praktyce większość osób bierze sprzęt na raty bo po prostu nie ma gotówki żeby ją wyłożyć. A nie tak jak w przykładzie kalkuluje co się bardziej im opłaci. W skrajnym przypadku możemy władować się w tarapaty finansowe, bo nie mając zbyt wiele gotówki, która powinna być naszym funduszem bezpieczeństwa, zostaniemy z ratami.

Dlatego paradoksalnie jednym ze sposobów panowania nad budżetem domowym, jest właśnie kupowanie za gotówkę. Kupujemy za to co mamy, nawet jeśli jest to mniej efektywne z punktu finansowego w ogólnym rozliczeniu. Będzie to jednak dla nas bezpieczniejsze, dlatego kupuj tylko wtedy gdy masz już odłożoną gotówkę.

 

Moja historia z ratami 0%

Z rat 0 % sam korzystałem kilkukrotnie, głównie kupując sprzęty AGD czy telefon. Za pierwszym razem skusiłem się na nie poprzez niechęć do jednorazowej utraty prawie 1500 zł za kupowana pralkę. Było to około 8 lat temu i moja świadomość finansowa nie była jeszcze na najwyższym poziomie. Ale już wtedy pomyślałem „kurcze, po co mam się pozbywać tak dużej kwoty, jak mogę skorzystać z rat 0% i prawie tego nie odczuć”. Tak więc zrobiłem. A więc nie było w tym żadnej strategii, tym bardziej kalkulacji ile mogę na tym zarobić trzymając środki na oprocentowanej lokacie. Dopiero za drugim i trzecim razem brałem pod uwagę potencjalny kredyt hipoteczny w przyszłości i chęć zbudowania niedużym wysiłkiem dobrej historii kredytowej .

Jednak korzystając trzeci raz z rat 0% nieco się do nich zraziłem. A tak naprawdę było to już po ich spłaceniu. O co więc może chodzić? Kupowałem wtedy telefon, który rozłożyłem sobie na sześć miesięcznych rat 0%. Po roku eksploatacji telefon niestety zepsuł się (niedziałający mikrofon), ale na szczęście reklamację mi uznano. I tu pojawił się problem. Do wymiany telefonu albo zwrócenia pieniędzy przez sklep, niezbędne było zaświadczenie z banku, że raty 0 % są już spłacone. A jak wiemy z banku ciężko dostać coś za darmo 😉 Takie zaświadczenie kosztowało mnie 50 zł, a więc biorąc pierwotną cenę telefonu tj. 750 zł, było to aż 6,5 % jego wartości. Jak widać nie były to tanie raty 0% 🙂 

Oczywiście można powiedzieć, że moja historia to skrajny przypadek i jak już podkreśliłem sam widzę sporo korzyści w ratach 0%. Ale takie historie dają do myślenia i człowiek następnym razem trzy razy się zastanowi zanim znowu skorzysta z takiego rozwiązania.

 

Dlaczego zwolennik rat 0% już z nich nie korzysta?

Odpowiedź jest prosta. To do czego sam wykorzystywałem raty 0%, a więc budowy zdolności kredytowej teraz mogłoby mi zaszkodzić. Chodzi o fakt gdybym chciał skorzystać z kolejnego kredytu hipotecznego (inwestycja w mieszkanie pod wynajem). Posiadając już jeden kredyt hipoteczny, nawet małe raty 0% na zakup suszarki czy żelazka mogłyby bankowi się nie spodobać. Dlatego tu musimy być czujni i wiedzieć kiedy z nich korzystać, a kiedy najlepiej całkowicie unikać.

Podsumowując, sam jestem zwolennikiem rat 0% i nigdy nie powiem nikomu by unikał tego produktu jak ognia. Oczywiście musimy być świadomi wad i problemów na jakie możemy natrafić, ale tak jest w finansach ze wszystkim. Jeśli boisz się zadłużać, to możesz wykorzystać raty 0% do zakupu produktu za kilkadziesiąt złotych. Wtedy raczej noga nie powinna Ci się powinąć 🙂 

A jakie jest Wasze zdanie albo zdobyte już doświadczenie w przypadku rat 0%? Bliżej Wam do mojego podejścia czy uważacie, że szkoda na to wszystko czasu dla potencjalnych kilkudziesięciu złotych oszczędności? A może ktoś właśnie stoi przed zakupem jakiegoś produktu? Zapraszam do dyskusji 🙂 

 

PS. Jeśli jeszcze nie zapisałeś się na newsletter bloga, to serdecznie Cię zachęcam by to zrobić i być na bieżąco ze wszystkimi wpisami na blogu! Możesz zrobić to poniżej. Dziękuję 🙂 

 

 

Podobne artykuły:

1. Kalkulator finansowy – nasza broń po świecie finansów.

2. 1000 zł to dużo czy mało? A co z Twoimi oszczędnościami?

(Visited 1 033 times, 1 visits today)

26 KOMENTARZY

  1. Bardzo lubię raty 0% 😉 można na nich skorzystać w awaryjnej sytuacji kiedy coś koniecznego nam się zepsuje a musimy mieć to na już 😉
    Kiedyś czytałam też o tym jak jakiś facet wziął telewizor na raty 0% po czym sprzedał go za nieco niższa cenę, bo potrzebował na już pieniędzy. Nie wiem czy nie czytałam o tym u Michała Szczepańskiego 😉
    Najważniejsze to nie zamotac się ratami 0% na wszystko, bo co z tego że 0% jak ich ilość pochłania lwia część dochodu.

    • Hej Aśka, ja też nie widzę żadnych przeciwskazań do niekorzystana z rat 0%, zwłaszcza tych prawdziwych 🙂 Tylko musimy właśnie odróżnić podejście „Biorę raty 0%, bo wiem jak mądrze je wziąć i jak je wykorzystać na swoją korzyść” od podejścia „Nie mam kasy na nowy sprzęt, ale co z tego, przecież są raty 0%, jakoś to będzie” 🙂

      Tak, czytałem u Michała ten przykład, kreatywności nie można odmówić 🙂 Pisałem w komentarzach na blogu pod innym wpisem o tym jak mój znajomy pracujący w banku tak częściowo finansował wesele. Kilka dni przed weselem wziął pożyczkę bo brakowało mu kilku tysięcy na wszystkie opłaty. Oczywiście pożyczkę miał prawo odstąpić w ciągu 14 dni, więc po uzyskaniu pieniędzy od gości z kopert, zwrócił ją w całości. Taka trochę jazda bez trzymanki, ale udało się i można pozazdrościć kreatywności

      Dobrego weekendu! 🙂

  2. Ja jestem przeciwny brania na raty sprzetow rtv agd itp. Kredyt hipoteczny tak ale na sprzet wole zaplacic gotowka i mam spokoj ze splacaniem,terminami itp.Mam zasade jesli mnie nie stac to nie kupuje i czekam az ewentualnie dozbieram.Mysle ze kwota 1000-2000 w dzisiejszych czasach nie jest duza na sprzet wiec sie dlugo nie zbiera. Zrazilem sie tez w jednym ze sklepow zalytalem sie o raty 0% na piekarnik wiec sprzedawca poinformowal ze te raty sa na wybrane produkty na ten nie bylo.Piekarnik kosztowal 1000 zl a cale koszty okolo 400 zl plus dowoz 30 zl plus dodatkowe ubezpieczenie jakies 150 zl.Kupilem za gotowke i juz tego sie trzymam😃

    • Tomasz, i takie zdroworozsądkowe podejście mi się podoba!

      Ja za każdym razem gdy korzystałem z rat 0% ustawiałem sobie zlecenie stałe i tak naprawdę raty same się spłacały 🙂

      Problem najczęściej jest taki, że z rat korzystają osoby, które nie mają środków a chcą KONSUMOWAĆ.
      I są bardzo niecierpliwe 🙂 A w przypadku takich osób zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie poczekanie i uzbieranie gotówki. Nie wydaje mi się, że taka osoba myśli kategoriami, wezmę raty 0%, wypracuję sobie zdolność kredytową. No dobra, ale skoro nie potrafisz uzbierać kilkuset złotych na daną rzecz, to tym bardziej nie widzę zbyt dużych szans na uzbieranie wkładu własnego przez taką osobę przy kredycie hipotecznym 🙂

  3. Raty 0% są wabikiem marketingowym. Rzadko komu uda się wyjść z prawdziwym darmowym kredytem. Sprzedawcy są tak szkoleni i nawet skłamią, byle nam wcisnąć jakiś dodatek. Wtedy liczby nie kłamią – można sobie spłacać raty a pozostały kapitał może leżeć na koncie.

    Sam fakt, że są oferowane znaczy, że opłaca się i bankowi i sklepowi – więc na pewno nie konsumentowi. Niestety świadomość ludzi jest niska a po godzinie papierologii kupujący machnie ręką na to ubezpieczenie czy odsetki byle tylko kupić ten sprzęt.

    Odradzałbym „inwestowanie” pieniędzy, które potrzebujemy na raty. Bo inwestycja może przynieść +5% ale może i -5% lub gorzej.

    „Rośnie nasza dyscyplina finansowa” gdy bierzemy raty? Jest chyba raczej odwrotnie. To oszczędzając rośnie nam dyscyplina a nie zadłużając się. Skoro kogoś mobilizuje rata niech ustawi sobie zlecenie stałe na konto oszczędnościowe. Będzie to przynajmniej mobilizacja pozytywna.

    • Łukasz raty 0% są powszechne, a nie tak jak napisałeś, że rzadko komu udaje się wyjść z prawdziwym darmowym kredytem. Sam korzystałem, więc nie ma co stosować demagogii 🙂 Trzeba tylko uważać by po prostu nie dać sobie wcisnąć żadnych dodatkowych produktów.

      Ale na to powyższe musimy uważać w dzisiejszych czasach na każdym rogu. Pójdziesz do banku założyć konto, Pani w okienku przy okazji zaproponuję Ci 3 super dodatkowe produkty. Pójdziesz na pocztę, Pani w okienku zaproponuję Ci dodatkowo Przepisy z Kuchni Siostry Anastazji. Tankujesz na stacji, obsługa sklepu zaproponuję Ci płyn do spryskiwaczy albo hot-doga itd. 🙂 Każdy myśli o własnym interesie.

      Więc nie ma co wszystkich rat 0% wrzucać do jednego worka, bo tak nie jest. To jak je wykorzystamy, zależy tylko od naszej świadomości finansowej.

      Co do dyscypliny finansowej, to uwierz też są takie osoby. Analogicznym przykładem może być uprawianie sportu. Ktoś nie potrafi samemu zmobilizować się do ćwiczeń, ale gdy już kupi karnet na siłownie, to nagle zaczyna tam chodzić, bo skoro już wydał pieniądze… 😉 Dobrego weekendu!

      • Michał, Tobie się udało i kilku czytelnikom tutaj. Super!

        Jednak pomyśl – to jest produkt bankowy. Tam nie siedzą idioci. Nie byłoby rat 0% gdyby się one nie opłacały sklepowi i bankowi. Tak więc większość klientów musi przegrać.

  4. Również korzystałem z rat 0%. Jeśli w sklepie jest taka opcja i są napewno 0% to tak kupuje. Ostatnio kupiłem tak narożnik, zapłaciłem już 7 rate 0%. Nie ma w tym nic złego o ile jest się zdycyplinowanym.

    • Dzięki Karol za podzielenie się swoim przykładem 🙂
      Dyscyplina oraz świadomość finansowa powodują, że raty 0% są całkiem dobrym produktem.

      Jeszcze dodam od siebie, że tak samo kupując za gotówkę możemy wyjść ze sklepu z dodatkowym ubezpieczeniem czy przedłużoną gwarancją, więc w dodatkowe produkty każdy klient może zostać opakowany 😉

  5. Ja nie mam potrzeby na razie korzystać z rat 0%. Bo nie kupuję jeszcze sprzętu, który dawał by mi taką możliwość. Ale dla mnie plusem jest to że nie muszę wydawać jednorazowo większej gotówki. Po prostu nie lubię wydawać pieniędzy, niejako sprawia mi to ból. A te 100-200 zł miesięcznie jest łatwiej. No i ja raczej odkładam po wypłacie stałą kwotę, na oszczędności, pozostała kwota, zostaje na życie z pewnym marginesem. I te 100-200 zł, dał bym radę pokryć z tego marginesu, więc niejako, nawet odkładać nie będę mniej, szybciej czegoś sobie odmówię, gdy będę widział że zbliża się koniec miesiąca, a pieniędzy jest na styk.

    • Zdecydowanie jednorazowy wydatek boli bardziej niż miesięczna rata, mam tak samo 🙂
      Ewentualnie możemy zrobić sobie odwrócone raty, skoro wiemy, że za rok planujemy coś wymienić bądź kupić, wtedy zacznijmy już odkładać 100-200 zł miesięcznie. Coś w stylu funduszu celowego.

      Problem jaki jedynie widzę, to w sytuacjach awaryjnych, gdy coś się zepsuje. Wtedy jednak powinniśmy dysponować funduszem awaryjnym na taką potrzebę.

      Wiem, że to wszystko ładnie brzmi, a życie pisze swoje scenariusze, ale takie przyziemne problemy pokazują dlaczego musimy dbać o finanse 🙂

  6. Michał, a planujesz może jakieś eksperymenty finansowe, które sprawią, że wyjdziesz poza swoją strefę komfortu i dzięki którym zobaczymy, że też jesteś człowiekiem a nie tylko ekspertem od finansów? 😀 😀

    • Aśka, przepraszam Cię bardzo, ale ja nie jestem żadnym ekspertem od finansów 🙂 Bliżej mi do samouka, który bardzo lubi tematykę finansową, ale na pewno nie jestem żadnym ekspertem 🙂
      Dla mnie ekspertem jest Marcin Iwuć, który przepracował mnóstwo lat w branży finansowej i zjadł zęby na różnych problemach finansowych 🙂

      A mogłabyś uściślić o jakie eksperymenty finansowe Ci chodzi 🙂 ?

  7. A ja jestem przeciwnikiem brania rat 0%
    Kredyt 0% to dalej kredyt konsumpcyjny.
    Rozumiem wzięcie np 500 zł na 10 rat by zbudować sobie jakąś historię kredytową ale nie by finansować konsumpcję.
    Najczęściej rzeczy, na które mamy ofertę 0% w sklepie obok albo w necie jesteśmy w stanie kupić kilka /kilkanaście procent taniej.
    Osoba która obłoży się kilkoma mini ratkami 0% przy stracie pracy ugotuje się tak samo jak przy każdym innym kredycie na konsumpcję
    Ps
    Tak mam doświadczenie z ratami 0% i pewnie dlatego nie chce ich nigdy więcej 😉

    • W większości przypadków tak jak Armi napisałeś, niestety jest to kredyt konsumpcyjny. I tu w 100 % się zgadzam, że w takim celu nie jest najlepszym pomysłem posiłkowanie się ratami 0%. To takie trochę oszukiwanie siebie, bo skoro faktycznie kogoś na coś nie stać, to nawet nieoprocentowane raty 0% mogą doprowadzić do kłopotów finansowych. Jak fajnie to określiłeś taka osoba po prostu ugotuje się z tymi pożyczkami.

      Co do porównywania cen, to oczywiście jest to pierwsza rzecz, którą powinniśmy robić jeśli chcemy być zaradni finansowo 🙂 Ja na przykład elektronikę w 99% kupuję tylko w Internecie, bo tak jak napisałeś jest taniej.

      Dla budowania zdolności kredytowej jak najbardziej tak. I tak samo gdy potrafimy zarządzać finansami i korzystamy z rat 0%, by nie pozbywać się jednorazowo większej kwoty. A przy odrobinie kreatywności, trzymając niewydane jednorazowo środki na koncie oszczędnościowym, zarobimy jeszcze na tym kilka złotych 🙂

      A możesz Armi powiedzieć jakie negatywne doświadczenie tak bardzo Cię zniechęca do rat 0%? Dzięki 🙂

      • przerobiłem scenariusz lekko gotującej się żaby 🙂
        mimo oszczędności na koncie zakupy robiłem w ratach 0%
        straciłem pracę – oszczędności na życie i raty topniały w zastraszającym tempie
        na tą chwilę najbliżej mi do stanowiska wspominanego przez Ciebie kilkukrotnie Marcina Iwucia – jedyny dług jaki akceptuję to kredyt hipoteczny do tego oszczędności na 12 m-cy życia /czyli dość asekuracyjne podejście/
        ps
        nie uważam by raty 0% albo kredyt były dobrymi długami
        to są normalne kredyty /tyle, że tańsz/, które trzeba będzie spłacić
        w tych scenariuszach, o których Ty piszesz bardziej je traktujesz jako kredyty inwestycyjne tylko w innym opakowaniu

        • To faktycznie nieco zagalopowałeś się Armi z tymi ratami 0%. Może gdybyś wtedy miał te 12-miesięczne oszczędności to żaba aż tak by się nie zagotowała 🙂 Ale najważniejsze, że wyciągnąłeś wnioski z tej lekcji, bez takiego doświadczenia być może ciągle byś tkwił w innej sferze finansów. Dlatego nie ma tego złego 🙂

          Inwestycyjnym kredytem raczej bym ich nie nazwał, bo w większości przypadków są one brane w celach konsumpcyjnych. Masz rację, to wciąż są kredyty, tylko, że tańsze, a osobom co pieniądze przeciekają przez palce nawet nieoprocentowane pożyczki i kredyty, są w stanie zaszkodzić i wpędzić w kłopoty finansowe 🙂

  8. Proszę o opinię. Kupiłem w RTVAGD kolejno kilka produktów AGD i TV na raty 0% Wszystkie raty/kredyty z tego tytułu spłaciłem wcześniej płacąc jednym przelewem np. po dwie raty jednorazowo z zaznaczeniem rata nr 1/rata nr 2 .W umowie taka ewentualność była dozwolona. Rzecz w tym,że z żadnego banku nie otrzymałem żadnej informacji o tym,że kredyt spłacony. Czy to nie grozi w przyszłości jakimiś konsekwencjami?

    • Cześć Zbigniew!

      Powiem z własnego doświadczenia, że przy spłacaniu rat 0% nie otrzymujemy z banku żadnej informacji, a tym bardziej zaświadczenia, że kredyt został już spłacony. Generalnie wygląda to tak, że zakończona spłata kredytu nie zobowiązuje banku do wystawienia nam zaświadczenia o niezaleganiu już z żadnymi płatnościami. Można postarać się o nie we własnym zakresie, ale potwierdzenie zakończenia spłaty w formie pisemnej może niestety kosztować. W zależności od banku, od kliku do nawet kilkudziesięciu złotych.

      Dlatego jeśli zaświadczenie nie jest nam potrzebne, to chyba nie warto sobie generować dodatkowych kosztów. W moim przypadku gdy korzystałem z rat 0% na telefon, który uległ uszkodzeniu, sklep uznał reklamację, ale w celu zwrotu pieniędzy / wymiany modelu, wymagał potwierdzenia, że raty są już spłacone. I takie właśnie zaświadczenie kosztowało mnie 50 zł 🙂

      Jeśli raty były spłacane w terminie, bez żadnych opóźnień, to nie widzę podstaw do jakichkolwiek konsekwencji w przyszłości. Pozdrawiam 🙂

  9. Osobiście jestem zwolennikiem rat 0%, udało mi się tym sposobem zakupić trochę sprzętu.
    Mimo, że często dysponowałem gotówka, myślałem długoterminowo o budowaniu pozytywnej historii kredytowej w BIK. Jednak do wszystkiego trzeba podchodzić z głowa, znam kilka osób co zagalopowali się w tych wszystkich promocjach i kilka niewinnych rat, zebrało się w solidne comiesięczne zobowiązanie finansowe.

    • To prawda, wszystko jest dla ludzi. I alkohol i pieniądze i raty 0 % 😉
      Raty 0 % to taka typowa broń obosieczna. Można sobie pomóc budując zdolność kredytowa, a także całkowicie zaszkodzić, wykorzystując je jako narzędzie pomocnicze do zaspokojenia naszego konsumpcjonizmu 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: