Marnowanie produktów? Uważasz, że Ciebie to nie dotyczy?

44

Dziś krótki artykuł, ale dający do myślenia. Pokażę Wam na przykładzie kosmetyków i środków higieny jak na własne życzenie wyrzucamy do kosza nasze ciężko zarobione pieniądze. Do napisania tego artykułu zainspirował mnie wpis sprzed kilku lat na blogu Wolnym być 🙂 Jest to taki typ wpisu, które lubię najbardziej. Wydaje się niepozorny, zupełnie o niczym, a potrafi utknąć w pamięci na długo. Na szczęście ja odrobiłem swoją pracę domową, bo to o czym dziś przeczytacie, w pełni praktykuję i podpisuję się pod tym obiema rękami! Zwłaszcza jeśli chcemy zostać mistrzami oszczędzania to wręcz musimy to robić 😉 Chyba nie chcecie w głupi sposób tracić pieniędzy a marnowanie produktów nie jest Waszą domeną? Przekonajmy się o czym dokładnie będzie mowa.

 

Zaakceptuj mniej za taką samą cenę

Co byście powiedzieli gdyby przy zakupie każdego kosmetyku w tubce, kremu czy szamponu w jednym ze sklepów okazało się, że jest w środku 10-15 % mniej produktu? Oszustwo, skandal, nie zgadzam się! Mogę się założyć, że więcej byście tam nie wrócili. A może nawet skrobnęli kilka zdań na temat nieuczciwej polityki tego sklepu w internecie 🙂

Dobra, teraz zatrzymajmy się na chwilę. Czy wiesz, że niektórzy z nas bez żadnego przymusu, dobrowolnie wyrzucają te 10-15 % zawartości produktu do śmieci? Tak, to prawda, sam kiedyś kompletnie nie zwracałem na to uwagi. Czy sprawdzasz kiedy produkt naprawdę jest zużyty, a kiedy wydaje Ci się, że „się kończy”? Przypuszczam, że nie i bez zastanowienia wyrzucasz go do kosza. Oczywiście sięgając od razu po następny 🙂 Jednak gdybyśmy chwilę pokombinowali to okazałoby się, że z tego „kończącego się” produktu możemy jeszcze spokojnie wycisnąć te pozorne NIC, które wystarczy nam na jeszcze kilka użyć. Z drugiej strony ktoś może zacytować, że przecież „Mniej to więcej!”, ale chyba nie o takie mniej nam chodzi 😉 

Zastanawiasz się teraz pewnie „Stary, o co Ci chodzi?” 🙂 Po co zajmować sobie czas takimi pierdołami? Hmm, też tak kiedyś myślałem, ale kiedy sobie uświadomiłem ile pieniędzy nieświadomie wyrzucamy, to naprawdę to na co zaraz zwrócę uwagę, może przynieść szybkie oszczędności!

Sami spójrzcie ile udało mi się wycisnąć z pozornie zużytej pasty 🙂

marnowanie produktów, pozornie zużyta pasta do zębów

Spokojnie wystarczyłoby to na kolejnych kilka dni mycia zębów. Oszczędność może wydawać się pozorna, rzędu kilku groszy, ale zmartwię Cię, jest to dużo więcej. W oszczędzaniu na efekty najlepiej patrzeć w dłuższej perspektywie, na przykład roku. Jestem pewien, że w takim okresie jest to wyrzucone do kosza kilkanaście złotych. A to tylko niepozorna pasta do zębów… Złapałeś się za głowę i myślisz już o innych kosmetykach?

 

Z pustego i Salomon nie naleje

Jeszcze kilka lat temu pewnie samemu patrząc na powyższe opakowanie pasty do zębów pomyślałbym, że już jest puste i poleciałoby do kosza. Teraz już wiesz jakie skarby potrafią kryć się w pozornie pustych opakowaniach. Pamiętam gdy sam po raz pierwszy przekonywałem się o tym na własne skórze 🙂 Zamiast oczekiwanych pustych plastikowych ścianek, okazało się, że w środku było jeszcze sporo kosmetyku. Pierwsza myśl jaka przeszła mi przez głowę, to ile produktu marnowałbym w przyszłości jeśli nie zwracałbym na to uwagi. Pomimo mojej obsesji liczenia, nie odważyłem się tego zrobić w tym przypadku. Na pewno byłoby to sporo „kasy”  😉 

Marnowanie produktów, a zwłaszcza ich końcówek przypomina mi ignorowanie drobnych kwot w świecie finansów. A to największy błąd jaki można popełniać. Jeśli nie nauczymy się oszczędzać małych kwot, tym bardziej nie będziemy robili tego przy większych sumach wraz ze wzrostem zarobków. Dlatego jeśli do tej pory nie zwracałeś uwagi na resztki kosmetyków, to proszę zmień ten nawyk. W skali roku nie zdziwiłbym się jeżeli ucieka nam w ten sposób kilkadziesiąt złotych. Mówią, że z pustego to i Salomon nie naleje, ale chciałbym mieć takie puste, które da mi tyle pieniędzy za nic 🙂 

Wracając do powyższego zdjęcia, pomimo przekonania, ze już wycisnąłem wszystko, to także byłem w błędzie! Jeśli przetniemy opakowanie, to okazuje się, że jeszcze więcej możemy wygrzebać. Spokojnie na dodatkowe jedno czy dwa mycia zębów. Chyba nie muszę Cię przekonywać, że od dnia dzisiejszego nożyczki w Twoim mieszkaniu powinny znajdować się w łazience 🙂 

marnowanie produktów, pasta do zębów w środku po przecięciu

Polecam również zaopatrzyć się w mały gadżet, który pomoże nam rozwiązać problem związany z pastą do zębów. Chodzi o wyciskacz do pasty do zębów. Chyba tak to się nazywa? Jeśli jestem w błędzie to poprawcie mnie 🙂 Koszt takiej zabawki to 1-2 zł, który szybko nam się zwróci. Co więcej widząc go każdego dnia w łazience wyrobimy w sobie nawyk wyciskania pasty. Poniżej zdjęcie jak wygląda taki wyciskacz, na pewno kojarzycie. Ale na koniec i tak najlepiej przeciąć tubkę nożyczkami 🙂 

 

marnowanie produktów, wyciskacz do pasty do zębów

 

Otwarte czyli zepsute?

Zapewne zastanawiacie się co z trwałością takiego kosmetyku? Po przecięciu opakowania dochodzi do kontaktu z powietrzem i niestety substancja nie jest już należycie chroniona. Są na to różne sposoby. Na przykład przekładanie pozostałego kosmetyku do folii, worków czy innych pojemników. Jednak ja stosuje inny sposób, aby nie utrudniać sobie zbytnio życia. Najprostszy jaki chyba może być! I wciąż wiem jaki to jest produkt, gdyż nie muszę podpisywać nowych opakowań 🙂 Wystarczy naciąć produkt kilka centymetrów powyżej zakrętki i mamy mini wersję tego samego produktu. Cieszy oko 🙂 

Oczywiście należy być świadomym, że nie jest zachowana pełna szczelność jak w oryginalnym opakowaniu. Ale dobrze wiemy, że z pozostałego produktu będziemy korzystać jedynie kilka dni czy tygodni, a nie będzie on stał pół roku na półce. Więc nie martwiłbym się zbytnio, że produkt może stać się bezużyteczny. Oczywiście nie w przypadku każdego kosmetyku da się tę metodę zastosować. Mistrzem fotografii nie jestem, ale jak dobrze się przyjrzycie to po prawej jest właśnie mini wersja tego samego produktu 😉 

marnowanie produktów, mini wersja tego samego produktu

W przypadku innych, twardszych opakowań oszczędzać możesz nieco inaczej. W przypadku szamponów do włosów czy żeli do ciała wystarczy, ze wlejesz trochę ciepłej wody do środka i wypłuczesz resztki produktu. Konsystencja będzie nieco rzadsza, ale spokojnie wystarczy do umycia się. Przynajmniej dla Panów 🙂 

 

A może by na tym wszystkim jeszcze zarobić?

Jak mówi przysłowie „Kuj żelazo póki gorące”. O co chodzi? Ostatnio zostałem zainspirowany jak nie tylko oszczędzać na kosmetykach i innych opakowaniach, ale jeszcze na tym dodatkowo zarobić. Brzmi absurdalnie? Nie, po prostu jest to wyższa szkoła jazdy w oszczędzaniu 🙂 A więc nie tylko oszczędzamy, ale również szukamy rozwiązań, które pozwolą nam zarobić pieniądze. Poniższe zdjęcie mówi wszystko 😉

marnowanie produktów, zużyte opakowania

Od razu zaznaczę, że sam takiego rozwiązania nie stosuję. Dlaczego? W bloku raczej byłoby to trudne do zrealizowania. Ale jeśli mieszkasz w domku jednorodzinnym, i dysponujesz wolną przestrzenią, to jest to jak najbardziej możliwe. Takie zużyte opakowania po aerozolach możesz oddać na skup złomu i dostać za nie kilkanaście złotych 🙂 Na powyższym zdjęciu są zużyte aerozole z okresu około 8-9 miesięcy. Co Ci szkodzi w takim razie na rok przejechać się na skup złomu? Nawet pewnie nie zdajesz sobie sprawy, że każdego dnia mijasz takie miejsce. Więc możesz to zrobić przy okazji, nie poświęcając na to dodatkowego czasu 😉 Oczywiście ze względów bezpieczeństwa z takimi produktami należy obchodzić się z głową i przy ich utylizacji muszą zostać spełnione szczególne środki ostrożności.

Mam dla Ciebie jeszcze inną propozycję. A co powiesz na gromadzenie puszek zamiast ich wyrzucania? Sam znam osoby, które spożywają co najmniej jedną puszkę piwka dziennie. Wiem, że to brzmi jak science-fiction, ale naprawdę zbieranie puszek i innego złomu się opłaca! Kilogram puszek to około 55-57 sztuk półlitrowych opakowań. Jeśli średnio konsumujesz jedną puszkę piwa dziennie (mam nadzieję, że nie 😉 ), to nie wyrzucając ich, możesz rocznie zarobić około 24 zł (cena około 3,8 zł za kilogram puszek aluminiowych na skupie). Nie warto? Sam sobie odpowiedz 🙂 

marnowanie produktów, zużyte puszki i aerozole

 

Inne sposoby jak oszczędzać na środkach higieny
  • Zwróć uwagę na opakowania produktów. Są produkty, których opakowania pozwalają na ich łatwą aplikacje, a następnie ich opróżnienie. Idealnym przykładem tutaj jest podkład dla kobiet. Dużo łatwiej wykorzystać w pełni ten, który znajduje się w plastikowej tubce niż ten ze szklanej butelki.
  • Pielęgnuj swoje kosmetyki. Brzmi absurdalnie? Tak, należy zwrócić uwagę by kremy nie wylewały się, wszelkie zatyczki były zamknięte, zamiast leżeć luzem obok kosmetyków. Dzięki temu unikniesz problemu wysychania kosmetyków, co doprowadzi do szybszego marnowania się ich.
  • Wykaż się kreatywnością 🙂 Na przykład ocet można używać jako środek dezynfekujący, również dobrze sprawdza się w przypadku mycia szyb. Innym środkiem jest soda oczyszczona. Nie tylko pochłania nieprzyjemne zapachy, ale również może być użyta jako proszek do usuwania bardzo trudnych zabrudzeń. Jeśli nie przemawia do Ciebie aspekt finansowy, to pomyśl o środowisku i zdrowiu. Im mniej chemii w domu, tym zdrowiej dla Twojej rodziny.
  • Nie wszystko trzeba kupować. Jeżeli zużywasz mnóstwo ściereczek do czyszczenia, zastanów się czy nie lepiej zamiast nich używać stare bawełniane ubrania? Nieużywane koszulki i prześcieradła idealnie sprawdzają się jako ścierki czyszczące. Może warto również zrezygnować z papierowych ręczników kuchennych? 🙂
  • Innym przykładem do powyższego punktu są chusteczki higieniczne. Jeśli często masz katar i nie wychodzisz z domu bez paczki chusteczek, to może zamiast regularnie je kupować, wrócisz do chusteczek materiałowych? Mój dziadek zawsze takie nosił! 🙂 To samo dotyczy pieluch wielorazowych, które ostatnimi czasy stają się coraz bardziej popularne.
  • Markowy nie znaczy lepszy. Czy wiesz, że niektóre mleczka do czyszczenia z dyskontów mają praktycznie taki sam skład jak te droższe markowe? To samo dotyczy innych środków czystości, dlatego skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać 🙂 ?

Zapewne dla większości z Was dzisiejszy wpis to chleb powszedni. Jeśli się mylę, to mam nadzieję, że ci, którzy dotychczas nie stosowali opisanych metod, wcielą je w życie. Kilka trywialnych sposobów z życia codziennego sprawią, że na pewno mniej pieniędzy będzie uciekać z Waszych kieszeni. Dodatkowo od dziś możecie być z siebie dumni, bo do każdego produktu będziecie otrzymywali 10 % gratis. Zazdroszczę 😉 

A może są osoby, które powiedzą, że powyższe zachowania to oznaka skąpstwa i zadadzą pytanie kto ma czas na „takie pierdoły”? Z chęcią wezmę na klatę Waszą krytykę 🙂 Ja mimo wszystko cieszę się, że coś co prawie wcale nie zajmuje mi czasu, pozwala do końca wykorzystywać to za co zapłaciłem. Znacie mnie i wiecie, że jestem przeciwnikiem dziadowania oraz skrajnego oszczędzania i wcale nie uważam by opisane dziś metody tym się charakteryzowały 🙂

A jak wygląda sytuacja u was? Bliżej Wam do tych co wykorzystują jedynie 85% zakupionego produktu, czy walczycie tak jak ja i nie odpuszczacie żadnemu kosmetykowi 🙂 ? A może w ogóle nie widzicie sensu w takim oszczędzaniu i uważacie, że powinienem delikatnie mówiąc puknąć się w czoło? Jeśli tak, to proszę powiedzcie mi o tym 🙂

 

 

Podobne artykuły:

  1. Zmywarka czy mycie ręczne? Wybieramy oszczędniejszą opcję!
  2. Jak oszczędzać na prądzie?
  3. Prysznic czy wanna? Co jest oszczędniejsze?
(Visited 2 155 times, 5 visits today)

44 KOMENTARZY

  1. Bawełniane koszulki które nie nadaja się do noszenia są genialne do… Wycierania włosów 😉 zwijamy włosy w koszulke zamiast w recznik. Duuuzo lepsze dla włosów niż recznik ;))

  2. Super artykuł, przyjemnie się czyta 🙂

    Nie skromnie powiem, że mam troszkę lepszy patent: raz na 3-4 tygodnie produkuje domową pastę do zębów. Koszt: kilkanaście groszy. Na początku byłam sceptyczna, ale po pierwszym zęby miałam tak gładkie i czyste jak po odkamienianiu i polerowaniu u dentysty.

    Polecam też u osób z chorą tarczycą – nie zawiera fluoru 😉

    I to tylko pasta do zębów.

    Pozdrawiam!

    • Dziękuję Bea! Miło słyszeć takie słowa 🙂

      Nie ma co być skromnym jeśli stosuje się tak DOSKONAŁE patenty 🙂 Przyznam szczerze zainspirowałaś mnie tym, troszkę poszperałem i w ten weekend siadam do robienia własnej pasty do zębów!

      Do tej pory aż tak daleko w oszczędzaniu się nie posunąłem by samemu tworzyć kosmetyki, ale jak to mówią, wszystkiego trzeba w życiu spróbować! 😉

      Dzięki Bea jeszcze raz za super pomysł, pozdrawiam!

      • 😀 jeśli używasz, to poszukaj domowej roboty tabletek do zmywarki – to DOPIERO oszczędność (bez straty na jakości). U mnie w domu generalnie używa się tylko domestosa (wiadomo, niektóre rzeczy MUSZĄ być czyste, aczkolwiek po ostatnim odkamienianiaczu który zrobiłam i który zjadł sreberko z kurków do wody, jestem coraz bliżej wyeliminowania i tego) i płynu do naczyń. Resztę robię sama 😉 wydatki w kategorii chemia oscylują między 20 a 30 PLN każdego miesiąca.

        Jak ktoś ma tylko tyle samozaparcia żeby raz na jakiś czas uzupełnić zapasy to gorąco polecam 🙂

        • Tak, zmywarka po przeprowadzce już u nas zagościła 🙂 Na razie korzystamy z tych darmowych tabletek, które otrzymaliśmy przy zakupie. Ale niedługo właśnie mieliśmy zacząć się rozglądać za tabletkami. Popatrzę na te właśnie domowej roboty, bo skoro nie widać różnicy to po co przepłacać 🙂 ?

          Troszkę martwię się o brak czasu na przygotowanie tego wszystkiego, ale tak jak napisałaś, odrobina samozaparcia i problem się rozwiąże 🙂 A patrząc na cyferki widzę, że zdecydowanie warto! U nas średnio miesięcznie na chemie idzie 3-4 razy więcej (80-90 zł).
          Dzięki Bea! 😉

          • Hej.

            Ja robię z oleju koko, sody, ksylitolu i olejku eterycznego (oczywiście jak nie możemy się eksponowac na w/w olejki to po prostu pomijamy ;). Wszystko z certyfikatem eko (ilość potrzebna do zrobienia jednej porcji jest na prawdę minimalna więc w moim odczuciu nie warto oszczędzać na jakości).

            Ostatnią pastę podrasowałam spiruliną dla mineralizacji dziąseł (potwierdzam, przestały krwawić), ale dziecko narzeka, że niechce wyglądać jak ufo 😉

            Mam nadzieję, że przydadzą Wam się te informacje 🙂

            Pozdrawiam!

    • Wolny, takie wpisy jak ten Twój to prawdziwe perełki! Zwłaszcza dla osób, które uwielbiają szukać oszczędności na wszystkim (bez skrajności) 🙂
      Zresztą to tylko jeden z wielu na Twoim blogu, które bardzo inspirują! Pozdrawiam 🙂

  3. Ciekawy wpis. Rzeczywiście nie zwracałem nigdy uwagi na takie rzeczy tylko jak coś wydawało się kończyć to leciało do śmieci. Muszę się przyjrzeć w domu na jakich jeszcze produktach mógłbym oszczędzić wykorzystując je do totalnego zera 🙂

    • Dzięki Mikleks 🙂

      Ogromne pole do popisu też jest z jedzeniem. I nie mam tutaj na myśli oszczędzania na nim, bo tego zdecydowanie nie warto robić, ale pilnować dat ważności różnych produktów. Czy po prostu starać się tak planować zakupy, by zjadać prawie wszystko, a nie 1/3 jedzenia wyrzucać 🙂

      Powodzenia w oszczędzaniu! 🙂

      • O tak, jedzenie to prawdziwy worek bez dna. Sama prowadzę baaardzo nieregularny tryby życia, pracy i ogólnie jem od przypadku do przypadku, więc planowanie się nie sprawdza, bo albo ściągają mnie do pracy i plan posiłków na cały dzień idzie do kosza, albo idę na nieplanowaną imprezę, albo do znajomych i duże zapasy często się u mnie marnują, dlatego osobiście preferuję zakup produktów na najbliższe posiłki, bo co z tego, że kupię coś za 2,19 a nie za 2,99 jak mi się zmarnuje i w efekcie 2,19 wyląduje w koszu. Szkoda i jedzenia i pieniędzy.

  4. Najgorsze są dezodoranty w kulce w szklanym opakowaniu. Mogą być fajne, a mogą być jak ten mój ostatnio kupiony – kulka kręci się beznadziejnie ciężko i cały proces aplikacji jest baaardzo męczący.
    Od siebie polecam dezodoranty w krysztale 🙂 14 zł a starcza na wieeeeeele miesięcy 🙂

    • Nie słyszałem o dezodorantach w krysztale 🙂 Jeśli faktycznie 14 zł starcza na wiele miesięcy to muszę się tym zainteresować 😉
      Potwierdzam, rozwiązanie z kulką czasami potrafi szwankować. Mi kiedyś przestała się kręcić, ciężko było coś z tym zrobić…

  5. Michał,
    Proponuje jeszcze wziac na tapetę taki nieintuicyjny sposób oszczędzania jak zakup suszarki do ubrań- są wersje zintegtowane z pralka, tudzież jako osobne urządzenia.
    Pozdrawiam

    • Finedu, dzięki za pomysł, ale mógłbyś rozwinąć oszczędzanie poprzez zakup suszarki? Bo przypuszczam, że chodzi Ci o czas, który normalnie musimy poświęcić na rozwieszenie ubrań 🙂 ? Tutaj tego problemu nie ma.

      Ja suszarki nie posiadam, przyznam szczerze nawet nie rozważałem jej zakupu teraz przy przeprowadzce. Głównie ze względu na ograniczony brak miejsca (uroki mieszkania w bloku 😉 ). Chociaż ten problem można rozwiązać poprzez zakup właśnie jak wspomniałeś pralko – suszarki. Tak na szybko zerknąłem po sklepach, najtańszą znalazłem za 1399 zł. Średnio ceny około 1800 zł. Doliczając jeszcze koszty użytkowania, baaardzo długo by się taka inwestycja zwracała. O ile w ogóle? Trzeba by było to porządnie przeliczyć. Mimo, że już od wielu lat suszarki są dostępne, to nie wiem czy są aż tak popularne? Bo raczej nie jest to urządzenie typu „must-have” w naszych domach.

      Dzięki za radę i jakbyś właśnie mógł rozwinąć ten temat oszczędzania 🙂 Pozdrawiam!

      • Polecam zainteresować się tematem chociaż na próbę 🙂 sporo można o tym znaleźć w internecie, a najlepiej przetestować na sobie 🙂 obecnie sama testuje co kilka dni na próbę i próbuje się przyzwyczaić do dezodorantu, który w ogóle nie pachnie 😉 jednak całkowita rezygnacja z takiego standardowego pachnącego to dla mnie za duży szok 😁😁

      • Że się znowu wtrące 😉 kupiliśmy pralko – suszarkę, właśnie ze względu na oszczędność czasu i małe dziecko pod dachem. 2h program samego suszenia ugotowal ubrania zamiast je wysuszyc. Czytałam, że osobny 5 h program suszacy dopiero daje radę. Dwa razy w tygodniu x 5h = nawet nie będę myśleć ile to pieniędzy. A mokre pranie rozwieszam u dziecka w pokoju co nawilża mu przy okazji powietrze 😉

        Pozdrawiam!

        • Czyli dobrze Bea rozumuje, że żałujecie zakupu pralko-suszarki 🙂 ?
          Bo jeśli faktycznie w przypadku Twojego modelu potrzeba aż 5 godzin na wysuszenie ubrań, to z punktu kosztów słabo to wygląda 🙁

          My na szczęście mamy ogromny balkon, więc mamy gdzie suszyć 🙂 A co więcej w naszym bloku jest suszarnia. Więc gdy zimą potrzebujemy zrobić pranie pościeli czy innych większych rzeczy, to suszarnia jest idealnym rozwiązaniem na nasze potrzeby 🙂 Pozdrawiam!

  6. Rozcinanie tubek to klasyka. Nie tylko pasty ale i kremy też.

    Nie martw się o to że pasta czy krem się zepsuje w rozciętej tubce. Tyle tam konserwantów i innej chemii że latami może stać. Jedyne co się może stać to odparuje woda i pasta/krem zaschnie. Poza tym taką resztkę zużyjemy w kilka dni czy max tygodni.

    Co mnie irytuje w kosmetykach to fakt że czasami ponad połowa opakowania to ściema. Np pudełko od kremu jest duże ale po dokładnym obejrzeniu lub co najgorsze po otwarciu okazuje się że pudełko ma 1cm ścianki i 2cm dno.

    A jak jeszcze oszczędzać na paście? Kupować najtańszą jaką się da a nie firmową „Colgate” :). Tanie i drogie pasty pochodzą z tych samych źródeł i mają nierzadko identyczny skład. Tylko różnią się opakowaniem i może dodaniem jakiegoś drobnego dodatku. Skład past jest ściśle regulowany i kontrolowany więc są niemal identyczne. Poczytajcie sobie składy jak będziecie następnym razem w sklepie.

    • To prawda, dlatego ja też często korzystam z tych nie markowych kosmetyków w dyskontach i wcale nie narzekam. Jakość taka sama albo zbliżona, a cena 2-3 razy niższa 🙂

      Na przykład LIDL ma fajną serie kosmetyków CIEN, natomiast te z Biedronki SKINO jakoś mi nie podchodzą 🙂

      Ja próbowałem kilku tańszych past do zębów, ale zrezygnowałem, bo jednak czułem lekki niedosyt w jamie ustnej. Może kwestia przyzwyczajenia organizmu przez tyle lat do tych innych. Na szczęście Aquafresh, którego używamy należy do tych nie najdroższych, ok. 3-4 zł za tubkę, a nie 8-10 zł jak potrafią inne marki kosztować. I co ważne często jest w promocjach 2+1, więc udaje się nie przepłacać 🙂 Dzięki za komentarz i pozdrawiam! 🙂

      • Jeśli chodzi o pasty, to niestety się nie zgodzę. Mam bardzo wrażliwe szyjki zębowe. Próbowałam różnych past (również tych droższych i aptecznych), a uratował mnie zielony Elmex.

  7. Ja od dawna do resztki szamponu czy płynu do naczyń dolewam troszkę wody. Pasty i kremy przecinam. Nie znałam jednak tego „sprzętu” do wyciskania. Muszę spróbować 😉 Dodam jeszcze, że warto oszczędzać na dozowaniu ilości. Często nie potrzeba całego paseczka pasty, a „ziarenko”. Kremu do rąk nakładam odrobinkę, a jak jest za mało to dokładam kolejną kropelkę, a kiedyś zdarzało mi się nakładać tyle, że musiałam to „zbierać” chusteczką i wyrzucać. Do szyb używam wody z octem, do rur soda z octem. Pasty do zębów nie zamienię na nic z powodu wrażliwych zębów. I uważam, że fluor w takich ilościach nie szkodzi, zresztą chyba nikt nie połyka pasty 😉

    • Super, cieszę się, że kolejna osoba praktykuje te oszczędnościowe zachowania 🙂 Co do „sprzętu” do wyciskania pasty to ja zamawiałem je na allegro. Wystarczy wpisać „wyciskacz pasty” i wyskoczy mnóstwo ofert. Teraz już nawet za złotówkę można znaleźć. Ja zamawiałem dla całej rodzinki kilkanaście sztuk, bo przy jednej to się mało opłaci doliczając koszt dostawy 😉 Więc można znajomych też popytać czy nie byliby zainteresowani.

      Dozowanie kosmetyków to temat rzeka 😉 Tu też warto zwracać uwagę jak jest zapakowany produkt, niektóre łatwiej, inne o wiele trudniej się dozuje. I co gorsza osoby, które nie mają w nawyku wykorzystywanie do końca produktu, mogą sporo go marnować…
      Dzięki Aga za jak zwykle cenne porady 🙂

  8. Przecinanie tubki z kremem – zawsze. Wyplukanie butelki po szamponie, żelu lub odżywce – zawsze. Wyciskanie pasty – tak, jednak na przecinanie to na to nie wpadłam. W planach mam ograniczenie ilości używanej chemii. Ostatnio „rozrabiam” płyn uniwersalny w butelce z atomizerem i mam do mycia blatów, luster, mebli.

    • Super, gratuluję Agnieszka dobrych nawyków 🙂
      Ktoś może powiedzieć, że przecinanie kremów i past to brudna robota, ale naprawdę można jeszcze trochę produktu wydobyć.
      Patrząc na ceny niektórych kosmetyków wcale się nie dziwię, że coraz więcej osób idzie w kierunku domowych rozwiązań. I bardzo dobrze, skoro nie widać różnicy, to nie ma sensu przepłacać 🙂 I swoje zawsze cieszy podwójnie! Pozdrawiam 🙂

  9. Jakiś miesiąc temu kupiłem szampon do włosów, a do dzisiaj myję włosy resztkami z dwóch starych szamponów. Sam się dziwię że na tak długo to starcza. Odnośnie pasty do zębów, tata zawsze był mistrzem w wyciskaniu do końca więc jestem na to uczulony. Obecnie nie kupuję żadnych napojów w aluminiowych puszkach, ale jak mieszkałem z rodzicami, to zdarzało się raz na rok pojechać z puszkami do skupu złomu, plus złom z garażu i było z tego trochę pieniędzy. Kto się wychował w rodzinie robotniczej, albo na wsi, pewnie miał z tym do czynienia. Największą bolączką jest marnujemy wciąż dużo jedzenia. W sumie to we dwoje z żoną wydajemy mało miesięcznie na jedzenie, ale wciąż dużo wyrzucamy i jakoś ciężko to wyeliminować. Macie jakieś sprawdzone sposoby?

    • Ja co do szamponów i żeli to miałem kiedyś taki nawyk, że otwierałem kilka jednocześnie 🙂 Oczywiście zawsze wykorzystywałem je do końca, ale nie wiem czemu przy tej metodzie szybciej one się marnowały niż jakbym używał ich po kolei. Nie potrafię tego wytłumaczyć 🙂

      Zgadza się Mariusz, dużo łatwiej jest oszczędzać gdy ma się to wpojone od małego przez rodziców.

      Co do marnowania jedzenia, to planuję zrobić wpis w przyszłości na ten temat, ale pierwsze co mi przychodzi do głowy i mogę podpowiedzieć to przede wszystkim PLANOWANIE.
      Planowanie tego co kupujemy przed każdymi zakupami i nie kupowanie zbytnio na zapas. Zwłaszcza tych produktów z krótkim terminem ważności. Dobrym pomysłem też jest zrobić budżet na jedzenie w stylu miesięcznego budżetu. Rozpisać sobie co głównie konsumujemy, jakie posiłki przygotowujemy i postarać się trzymać tego 🙂 Powinno pomóc!
      Też jeszcze co mi przychodzi do głowy, to podwójne wykorzystywanie produktów, na przykład pieczywo zrobi się czerstwe, to zrobić bułkę tartą itd… I obowiązkowo przeglądać szafki, bo czasem lecimy po coś do sklepu a okazuje się, że mieliśmy ten produkt schowany głęboko w szafce! 🙂

      Możesz Mariusz zerknąć na blog Alicji, gdzie znajdziesz 45 pomysłów jak oszczędzać na jedzeniu 🙂

      Oszczędnicka – 45 pomysłów jak oszczędzać na jedzeniu?

      Pozdrawiam!

  10. Jak byłam mała i marudziłam tacie, że pasta się skończyła, to zawsze dociskał mówiąc „jej jeszcze na milion lat starczy” 😛

    • Ally, to prawda, rodzice są mistrzami w udawadnianiu, że jeszcze sporo czegoś zostało gdy chcemy już wyrzucić coś do kosza 😉
      I najlepsze jest to, że to co kiedyś nas irytowało jako dziecko, teraz sami na to zwracamy uwagę. Nie wszyscy oczywiście, ale przynajmniej ja tak mam 🙂 Pozdrowienia dla Was 🙂

  11. Tubkę często przecinamy 🙂 Szczególnie przed wyjściem do szkoły i pracy, gdy okazuje się że jak zwykle nie kupiłam pasty na zapas 🙂 Może nie jest to celowe działanie pod kątem oszczędzania – ale nagminnie u nas stosowane.
    Oszczędność na płynach to kwestia problematyczna – szczególnie gdy dzieciaki były mniejsze 🙂 Chwila nieuwagi i w wannie mieliśmy pianę z połowy płynu do kąpieli 🙂 Zabawa za to była nieziemska 🙂
    Mieszkam na wsi – więc złom i puszki są zbierane. Dzieciaki dodatkowo za punkty plusowe do sprawowania zbierają nakrętki.
    Z sodą i octem też dobre pomysły. Odkamienianie czy udrażnianie rur wychodzi znacznie taniej 🙂
    Fajny i przydatny wpis 🙂 Pozdrawiam

    • Dzięki Ula! 🙂

      A widzisz czasem okazuje się, że całkiem samoczynnie na czymś oszczędzamy. Dobrze, że nie w drugą stronę 😉
      Co do zużycia płynów to sam pamiętam jak byłem mały ile z bratem ich marnowaliśmy w wannie. Ale tak jak napisałaś radocha i zabawa nieziemska, więc tutaj ze stratami należy się pogodzić 😉 Ewentualnie zamiast płynu przygotować jakiś tani środek, który bardzo się pieni i tego używać do zabawy. Szczerze mówiąc, nie myślałem o tym nigdy, ale aż poszperam z ciekawości 🙂

      Fajnie, że angażujesz dzieci w różne zabawy związane z oszczędzaniem 🙂 Pozdrawiam!

  12. Od 3 miesięcy jesteśmy jako czteroosobowa rodzina (dzieciaki lat 5 i 1) w posiadaniu suszarki do ubrań i chciałabym podzielić się swoją opinią na temat jej użytkowania. A nuż będzie
    dla kogoś pomocna 🙂 Faktem jest, że to nie jest tani sprzęt, że zabiera miejsce (u nas stoi w kuchni) oraz że rachunki za prąd będą wyższe. Pomimo tego nie żałuję. Ubrania wyciągnięte z naszej suszarki bezpośrednio po zakończeniu suszenia nadają się od razu do powieszenia w szafie, bez prasowania (wyjątkiem są koszule z kołnierzykiem, choć to kwestia sporna ;-)). Dzięki temu oszczędzamy czas na rozwieszanie prania, jego ściąganie oraz prasowanie. Ponieważ pierzemy niemal codziennie (lwia cześć prania to rzeczy dzieci) to oszczędność czasu jest dla nas warta ponoszenia większych kosztów. Dodatkowo zauważyłam, że możemy mieć mniej ubrań, gdyż od razu po praniu wracają do użytku a wcześniej musiały odleżeć swoje na „kupce wstydu” zanim ktoś je wyprasował 😉 Spotkałam się z opinią, że ubrania suszone w suszarce szybciej się zużywają, ale to będę mogła zweryfikować dopiero za jakiś czas.

    • Hej Aleksandra, dzięki za podzielenie się swoją opinią i przyznam szczerze chyba dałaś nam wszystkim do myślenia 🙂

      Suszarka tania faktycznie nie jest. Rzuciłem szybko okiem po sklepach internetowych, to musimy przygotować się na wydatek rzędu 1,5-2,5 tys. zł. Do tego dochodzi zużycie prądu, więc z punktu ekonomicznego nie wydaje się to najlepsze rozwiązanie, ale…
      Tak jak napisałaś zaoszczędzasz mnóstwo CZASU i pozbywasz się jak to fajnie określiłaś „kupki wstydu” 😉 Sam nigdy nie posiadałem suszarki, ale pamiętam jak rodzice mojego znajomego dobrych 8-10 lat temu, a więc jak jeszcze nie były one tak popularne, bardzo zachwalali swoją suszarkę. A od tego czasu technologia poszła do przodu, więc na pewno dobrze sprawuje się takie urządzenie.

      Problemem też może być już wspomniany w komentarzach brak miejsca w łazienkach. Niektórzy ratują się przenoszeniem samej pralki do kuchni. Ale rozwiązanie pralka w łazience, o ile to możliwe, a suszarka w kuchni brzmi sensownie 🙂
      Jak zaobserwujesz w przyszłości jak zużywają się ubrania (oby nie 😉 ) to daj nam proszę znać, dzięki! Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz:
Proszę wprowadź swoje imię: